13 Półmaraton Marzanny. 2. Bieg z Dystansem „Dla Małych Serc”

13 Półmaraton Marzanny. 2. Bieg z Dystansem „Dla Małych Serc”

Przez dwa lata z rzędu gdy tylko rozpoczynała się wiosna pędziłem samochodem w stronę Żywca by tam przebiec Półmaraton dookoła Jeziora Żywieckiego. Za pierwszym razem było wspaniale i jak to zwykle bywa dwa razy nic się nie zdarza. Dlatego w tym roku (a w zasadzie to decyzję podjąłem już w poprzednim) zdecydowałem się zmienić klimat i zapisałem się na 13 Półmaraton Marzanny. Imprezę bardzo dobrze kojarzę, a nigdy do tej pory nie miałem okazji wziąć udziału w zawodach w Krakowie. Prócz tego charytatywny cel sprawił, że byłem pewien, że będzie to dobry wybór! 🙂

Marzanna-kilometry

Niestety, od czasu zapisów i opłaty startowej do dnia dzisiejszego minęło sporo czasu. Po kilku startach w tym roku i zawalonym totalnie treningu, oraz z kontuzją, która boleśnie daje o sobie znać wiedziałem już, że te 21 kilometrów to nie na mój obecny stan zdrowia. Na szczęście w biurze zawodów bez większych problemów dało się przepisać na krótszy, 10km bieg . Pomyślałem – na luzie pobiegnę, będzie dobrze. Do Krakowa wybrałem się z młodym oraz małżonką. Zaparkowaliśmy samochód na parkingu pod stadionem TS Wisły Kraków (tam mieściło się biuro zawodów a parking był „pod pieczą” organizatora wydarzenia) i udaliśmy się w długą wędrówkę do biura zawodów. Trzeba było w zasadzie okrążyć stadion dookoła. Na początku poczułem się trochę zirytowany ale potem wpadłem na to, że to dlatego by osoby po biegu mogły swobodnie wyjechać po nim trzeba było usytuować parkingu po stronie, gdzie nie odbywają się zawody. Ok. Biuro zawodów było rozległe, mimo tego, że przybyliśmy 30 minut przed końcem jego działania nie było jakiejkolwiek kolejki! Wolontariusze również byli pomocni i bez problemu załatwiliśmy przepisanie mnie na inny dystans. Na niewielkim EXPO dało się kupić, żel, buty, kurtkę – tak jak zwykle.

PM2016-plan_biura

Na wielki plus zaliczam to, że było zorganizowane przedszkole dla dzieci. Rodzice – biegacze na czas zawodów mogli tam zostawić swoje pociechy (powyżej 4 lat). Moja żona z młodym też skorzystali z tego udogodnienia i podczas gdy ja biegłem oni bawili się  dziećmi. Podobno było bardzo fajnie!

Także szatnie na stadionie są spore i nie było problemu (mimo naprawdę wielu osób) ze znalezieniem dla siebie miejsca. Biegaczy na 10km autobusy odwoziły na miejsce startu, które znajdowało się w okolicy kościoła na Skałce. Półmaratończycy startowali z okolic stadionu.

12792249_1146524982024729_6406279989641241342_o

Pogoda niestety nas nie rozpieszczała. Było pod chmurką, stosunkowo chłodno, najgorszy jednak był wiatr, który był niestety bardzo mroźny i dawał się we znaki na trasie. Równo o godzinie 11:05 wystartowaliśmy. Początek biegu to krótki odcinek wzdłuż Wisły i przebiegnięcie przez w zasadzie całe Stare Miasto. Grodzka-Rynek-Floriańska, potem przez planty i znowu obok Wawelu. Zbieg i znowu (tym razem dłuższy) odcinek wzdłuż Wisły (tam najbardziej wiało). Potem kolejny odcinek za wałem, wzdłuż zabudowań (było trochę pod górę) i już wybiegło się w Błonia. Tam ostatnie dwa kilometry z agrafką i już byliśmy na mecie. Mój czas? 53:00. To taki wynik jak miałem na moim pierwszym biegu w 2014 roku. No ale nie biegłem na czas tylko dla zabawy. Dwa punkty odżywcze po drodze, na mecie z kolei ładny medal, woda, banan, ciepła herbata, posiłek i folia NRC. Wszystko super! A na pogodę przecież nie ma wpływu. Wróciliśmy już wspólnie z rodziną do samochodu i… okazało się, że nie mamy jak wyjechać. Nie tylko my. Kilkanaście innych samochodów z osobami, które skończyły bieg na 10km również ugrzęzły. Przyznam szczerze, że byłem bardzo zdenerwowany (było zimno, dziecko w samochodzie nie chce siedzieć, nie ma co zrobić…) Wszystko przez to, że parkingu nikt nie kontrolował. Ludzie stawali byle jak i ostatecznie zrobił się ogromny problem. Tak duża impreza, gdzie przyjeżdża ogromna rzesza ludzi z całej Polski i w której pomaga mnóstwo wolontariuszy powinna o tym pomyśleć i zorganizować ekipę co najmniej kilku osób, które pilnują porządku przy parkowaniu samochodów. Chyba nie wymagam tak wiele? Ostatecznie po ponad 40 minutach (!) czekania w końcu znalazł się jeden jegomość, który gdy przeparkował swoje auto zrobił lukę przez którą udało nam się wyjechać (otwarta była tylko jedna brama wyjazdowa). Dla mnie niepotrzebne nerwy, zmarnowany czas i… szczerze mówiąc cały fajny nastrój, który miałem podczas biegu trochę prysł. Cieszyłem się bardzo, że mogę się przebiec przez rynek, że organizacja fajna i w ogóle. A tu takie coś. Teraz pisząc to mam mieszane uczucia. Mam nadzieję, że za rok organizatorzy się zreflektują i coś z tym zrobią.

12513740_787519478021063_2076888916404021792_o

Ogółem? Impreza super, ogromnym plusem jest rewelacyjna trasa przez historyczne centrum Krakowa, dobrze zorganizowane biuro zawodów, szatnia, sympatyczni i pomocni wolontariusze (ogromne dzięki!) czy (z mojej perspektywy) właśnie kącik malucha. Za rok na wiosnę spróbuję chyba poszukać jeszcze innych zawodów. A może mi przejdzie. Zobaczymy. A Wy? Jakie macie wrażenia? (pytanie też do półmaratończyków!).

Translate »