3. PZU Cracovia Półmaraton Królewski – relacja

3. PZU Cracovia Półmaraton Królewski – relacja

Jak wiecie wracam do biegania coraz dłuższych dystansów po kontuzji. W planach na ten miesiąc były dwa półmaratony – Silesia Półmaraton oraz III Półmaraton Gliwicki. Tak jednak wyszło, że tydzień temu wygrałem pakiet startowy na 3. PZU Cracovia Półmaraton Królewski (w konkursie dealera Dacii i Renault – firmy Auto Spektrum). Pomyślałem sobie – czemu nie, warto wybrać się na taką dużą imprezę! Liczby były porywające – ponad 8000 zapisanych robiło wrażenie i sprawiało, że byłby to drugi największy bieg w jakim uczestniczyłem w życiu (na pierwszym miejscu jest w dalszym ciągu Orlen Warsaw Marathon w 2015 roku). Dogadałem się – nie bez trudów –  z żoną, że kolejny weekend spędzam po za domem, udało mi się załatwić transport żeby jechać z ludźmi z okolicy. Będzie fajnie – pomyślałem!

14650464_1218927628165410_6020231963178292694_n

Jeszcze w sobotę pogoda nas rozpieszczała – ponad 15 stopni, ciepło, słońce świeciło. Był wprost przepiękny dzień, spędzałem go zresztą z rodziną w Pszczynie (w której o 19:00 odbył się Nocny Bieg po Pszczynie na 6,5 km, w którym wziąłem udział). W Krakowie chciałem pobiec dla przyjemności, po raz kolejny zwiedzać miasto o napawać się atmosferą wielkiego biegowego święta.

14590008_944679882299472_7346330803683337345_o

O 8 rano wyjechaliśmy z Tychów w kierunku Krakowa. Zaparkowaliśmy niedaleko Tauron Areny. Widać było setki biegaczy zmierzających na miejsce startu. Weszliśmy do areny w poszukiwaniu Biura Zawodów. Już samo miejsce robi kolosalne wrażenie, EXPO było fajne ale bez większych fajerwerków. Załatwienie formalności w biurze zawodów bez przeszkód i zbytecznych kolejek. Na uwagę zasługuje bardzo bogaty pakiet startowy w którym była koszulka techniczna i świetne rękawki Halfworn ufundowane przez sponsora – Saturn Polska, ale także kilka innych rzeczy jak np. worek (taki pseudo plecak). Smutno, że nie załapałem się na żelki Frugo (uwielbiam żelki!) w zamian w pakiecie miałem draże, no ale to już sobie podarujmy J Tauron Arena jest ogromna, niemniej wszystko było na tyle dobrze oznaczone, a dodatkowo można było zagadnąć chodzące punkty informacyjne w postaci wolontariuszy, że nie było problemów z niczym. Przebrałem się w szatni, oddałem rzeczy do depozytu (mi się jakoś udało, ale widziałem, że dużo ludzi kotłowało się na schodach w kolejce do depozytu – może ktoś mi napisze, czy faktycznie była taka ogromna kolejka?). Poszedłem ustawić się w swojej strefie czasowej. Ilość ToiToiów była zadowalająca a i tak większość facetów chodziła w „krzaki”.

14612378_945264878907639_2279860923469316349_o

Niestety Kraków nie przywitał biegaczy piękną sobotnią aurą. Już jadąc w jego stronę lało jak z cebra. Stojąc przed startem czułem, że jest bardzo chłodno, mżawka nie ustępowała a kałuże po drodze nie będą sprzymierzeńcem startujących. Z drugiej strony lepsze to niż upalne słońce i + 30 na termometrze. Byłem ubrany w długie spodnie Nike, koszulkę i rękawki, które dostałem w pakiecie oraz buffa nałożonego na głowę i szyję. Byłem gotowy do startu. Bezpiecznie ustawiłem się za pacemakerami na 1:50. Uznałem – wczoraj było bieganie, pogoda średnia, pobiegnę na tyle na ile na pewno będzie mnie stać (dwa tygodnie temu na Silesia Półmaratonie miałem czas 1:46:40). Na starcie było bardzo, bardzo tłoczno, ale przez to chociaż przez chwilę minimalnie cieplej.

14682177_944679885632805_3437158381895591532_o

Czołówka wystartowała, my jeszcze dłuższą chwilę staliśmy po czym powolutku zaczęliśmy się przesuwać do przodu, w końcu zaczęliśmy biec. Pierwsze kilometry to przepychanki wielu biegaczy, walka łokciami i nogami o każdy kolejny metr asfaltu. Odwykłem od takich biegów i szczerze – biegło mi się po prostu źle, nie mogłem za nic w świecie utrzymać tempa jakie chciałem raz oddalałem się od balonów by potem znowu się zbliżyć. Pierwszy poważniejszy zator był na pierwszym moście, trzeba było przystanąć. Potem pierwszy punkt żywieniowy na 5 kilometrze, który był moim zdaniem w bardzo złym miejscu gdzie był zbieg, było mokro a trawa wokół była śliska a do tego błoto i kałuże. Ludzie tracili tam tempo, ślizgali, chcieli zabrać wodę czy izo ale nie potrafili zwolnić. Sam na tym punkcie dość mocno zostałem z tyłu względem pacemakerów. Taki odcinek miał kilkaset metrów, potem znowu wybieg na normalny asfalt i kolejne przepychanie. Po 7 kilometrze uznałem, że za pacemakerem nie ma co biec bo się albo stratujemy albo pozabijamy łokciami. Lekko przyspieszyłem by zostawić ich za sobą. Równym tempem dobiegłem na Błonia. I tam znowu zrobił się ścisk – trasa miała może dwa metry szerokości. Biegacze chwilami przystawali, było średnio przyjemnie. A szczerze mówiąc to niektórzy z biegaczy to ogromne samoluby i chamy, które na siłę będą przebijać się zamiast krzyknąć „lewa wolna” czy klepnąć w plecy… brak elementarnej kultury i tyle w temacie. Wybiegliśmy znowu na szeroką drogę, zaczęło biec się coraz lepiej.

14699688_10205863052216093_1688675381_o

Potem podbieg pod rynek. Mimo niesprzyjającej aury mnóstwo kibiców – popatrzyłem na zegarek i pomyślałem, jest nieźle, średnie tempo w okolicach 5:05 (a pierwsze kilometry to 5:22-5:10), może sobie przyspiesze? Rynek w Krakowie dodał mi animuszu. Tak też zrobiłem. Szkoda, że nie zauważyłem gdzie się krył fotograf z Saturna bo pokazałbym mu jak można się cieszyć bieganiem! Już zbiegając Grodzką zacząłem szybciej stawiać kroki. Kolejny punkt żywieniowy (a było ich dużo, były super zaopatrzone – woda, izo, cukier, banany, a gdzieś tam zjadłem nawet ciastko). W ogóle to ogromne podziękowania dla ogromnej liczby wolontariuszy, mam nadzieję, że nikt ze względu na nas w tą niedzielę się nie przeziębił! Potem bieg wzdłuż Wisły, część wałem (znowu wąsko) potem już ostatnie kilometry. Znowu popatrzyłem na zegarek – jest jakie 5:01. No to rura. Na ostatnich 1100 metrach wyprzedziłem ponad stu biegaczy. Wbiegam na Tauron Arenę, jest ciemno, atmosfera niesamowita, przebiegam metę. Wynik? 1:44:39 – czyli moja nowa życiówka (wcześniejsza z Dąbrowy Górniczej z 2015 wynosiła 1:45:21), i pierwszy raz złamane 1:45. Mega uśmiech na twarzy. Wiem, że ktoś powie, że to i tak słaby wynik. Dla mnie, po prawie straconym roku przez kontuzję to mega radość! Mój pierwszy PB od półtora roku. Powoli sunąłem wraz z innymi biegaczami, odebrałem medal a potem…było wszystko. Folie NRC, wody Veroni (dwa rodzaje), izotoniki 4MOVE, milion bananów, kawa, herbata i ciepły posiłek (jakiś makaron). Ja jednak wypiłem tylko ciepłą herbatę, żeby się zagrzać i ruszyłem się przebrać w szatni.

14715458_944679878966139_643217157438787379_o

Z radością na twarzy spotkałem się z resztą ekipy i wróciliśmy na Śląsk. Mimo niezbyt dobrej pogody to ten bieg w Krakowie zapamiętam bardzo długo! Organizatorzy spisali się naprawdę na medal. Bieganie w takim tłumie ludzi ma swoją atmosferę ale również i mankamenty, każdy kto decyduje się na start w takim biegu powinien zdawać sobie z tego sprawę. Ale to nic! Liczy się radość z biegania!

14753688_945264742240986_8319062614589547609_o

Dziękuję raz jeszcze Auto Spektrum za pakiet startowy. Organizatorom, wolontariuszom i sponsorom za organizację wielkiej imprezy! Gratuluje wszystkim, którzy dobiegli do mety (a było nas 7079!).

14700921_944679768966150_3932774692293498855_o

Chcecie coś dodać, napisać jak Wam się podobało? Zapraszam gorąco do komentowania i wymiany doświadczeń! 🙂

14706865_945265295574264_4791397379652590371_o

Oficjalne wyniki:

3. PZU Cracovia Półmaraton Królewski – mężczyźni:

1. MAIYO KIMAIYO Hilary, KEN – 01:02:59
2. KULKA Szymon, POL – 01:03:03
3. LASHYN Dmytro, UKR – 01:03:23
4. MBITHI Robert, KEN – 01:03:46
5. KEMBOI Henry, KEN – 01:04:11
6. NDUVA Boniface, KEN – 01:05:10
7. BARANOVSKYY Dmytro, UKR – 01:05:49
8. ZELALEM Mengistu, EHT – 01:06:23
9. MUSYIMI Dominic, KEN – 01:06:28
10.BRZEZIŃSKI Błażej, POL – 01:06:30

3. PZU Cracovia Półmaraton Królewski – kobiety:

1. TRZASKALSKA Izabela, POL – 01:11:33
2. SHMATENKO Iuliia, UKR – 01:12:20
3. BARSOSIO Stellah, KEN – 01:12:42
4. FISKOVICZ Lilia, MDA – 01:13:02
5. OIGO Christine , KEN – 01:13:14
6. SAVINA Nina, BLR – 01:13:32
7. MURINGI Margaret, KEN – 01:14:09
8. KWAMBOKA Teresa, KEN – 01:15:35
9. PARIS Nicola, ITA – 01:18:06
10.GOLEC Paulina, POL – 01:19:05

Fot. Szymon Gruchalski

C_DSC02075

Translate »