4. Bieg po Moczkę i Makówki – relacja

4. Bieg po Moczkę i Makówki – relacja

Dzisiaj krótka relacja na świeżo z 4. Biegu po Moczkę i Makówki, który odbył się w Stanowicach obok Czerwionki-Leszczyny. Był on też moim ostatnim biegiem w tym roku i pierwszym jaki biegłem od października. Niestety cały listopad „wyleciał” mi przez problemy ze zdrowiem najpierw swoim a potem synka. Zresztą, jako totalny amator biegam tylko i wyłącznie dla przyjemności, więc nie ma się czym specjalnie przejmować.

20151219_103057

Ale wróćmy do tematu. Już kilka miesięcy temu zachęcony bardzo pochlebnymi opiniami z zeszłego roku zapisałem się na bieg w Stanowicach. Jak się okazało bardzo dobrze zrobiłem bo 225 miejsc na liście startowej zapełniło się naprawdę w mgnieniu oka. Szczerze, byłem pod wrażeniem, że tyle ludzi jest zainteresowanych biegiem w tej niewielkiej miejscowości. Podejrzewałem, że coś musi ich tam przyciągać i bardzo chciałem dowiedzieć się na własnej skórze co to może być! Chyba ponad dwa miesiące temu dostałem maila, że miejsca startowe się kończą i należy niezwłocznie dokonać opłaty startowej bo miejsce przepadnie. Opłata w kwocie 20zł za 10km bieg to moim zdaniem bardzo logiczna suma (bywa, że taki bieg kosztuje i 50zł…) więc bez większych oporów zapłaciłem i od tamtego czasu czekałem.

20151219_101942

Dzisiaj jak co rano wyprowadziłem psa, zjadłem z rodziną śniadanie a potem spakowałem się i wyjechałem do Stanowic wcześniej dokładnie wertując mapę by tam dojechać. Na szczęście nie miałem daleko – zaledwie 25km ale w strony bliżej mi nieznane. Na miejsce dotarłem przed 10.30, zaparkowałem przy Restauracji Rogowa. I tutaj należy się pierwszy ogromny plus dla organizatorów. Strona wydarzenia na Facebooku (tak, spora ilość biegaczy korzysta z tego kanału komunikacji) naprawdę działała, pojawiało się czasem na niej nawet kilka informacji dziennie. Prócz ogłaszania sponsorów (to też ważne gdyż dlatego bieg mógł tyle kosztować i się odbyć) było wiele praktycznych informacji, np. właśnie gdzie zaparkować. Także każdy był dobrze poinformowany co i jak.

20151219_101927

Szkoła Podstawowa w Stanowicach (można było się domyślić) nie należy do największych ale spokojnie pomieściła wszystkich biegaczy. Przy Sali gimnastycznej było kilka stanowisk do odbioru pakietów startowych dzięki temu uniknięto kolejek, które niejednokrotnie potrafią uprzykrzyć życie. Pojawiły się nawet lokalne media (z TVP Katowice na czele), można było kupić koszulki okolicznościowe (bawełniane jak i techniczne z długim rękawem).

20151219_101917

Po odebraniu pakietu miałem jeszcze ponad godzinę do startu więc wróciłem pod Restaurację Rogową i wypiłem wewnątrz na spokojnie kawę. Rogowa to w zasadzie taki bardzo „swojski” lokal gdzie zapach dymu tytoniowego zamieszkał już dawno w ścianach i obrusach, ale ja bardzo chętnie zaglądam w takie miejsca. Przebrałem się tam, zostawiłem niepotrzebne rzeczy w samochodzie i wróciłem pod Szkołę Podstawową.

Zdj. Irena Szpak

Zdj. Irena Szpak

Niestety, mimo że wiedziałem, że przebierańcy są mile widziani, nie znalazłem swojego stroju Pszczółki przed biegiem i ostatecznie byłem ubrany po prostu na sportowo. A to, co zobaczyłem pod szkołą przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Mnóstwo biegaczy przebranych w tak wyjątkowy sposób i tak radosnych jak chyba na żadnym biegu, który widziałem w życiu. Był smok, ksiądz, panny młode, Flinstony, dinozaur, wróżka, zgraja mikołajów, więźniowie, klauni, kelner, cyganki, pszczoły, Avengersi, Koziołek Matołek, hippisi, kominiarze (biegnący z drabiną!) a nawet…Antoni Macierewicz! Po prostu niesamowite! I wszystkie te postacie z uśmiechami na twarzach. Tak sobie myślę, że jak ktoś przypadkiem zobaczył to zbiorowisko podczas biegu, to musiał się długo zastanawiać, o co chodzi.

Zdj. Irena Szpak

Zdj. Irena Szpak

O 11:45 odbyła się wspólna rozgrzewka po której o 12:00 nastąpił start (około 100 metrów od szkoły). Trasa może nie była najpiękniejsza widokowo, ale nikomu to nie przeszkadzało. Zdecydowana większość osób biegła dla zabawy a nie po nowe życiówki – i to mi się ogromnie podobało! Atmosfera takiego wesołego spotkania przed świętami. Ja również chciałem nacieszyć się biegiem a nie śrubować wyniki. Większość czasu biegłem zresztą ze znajomą wróżką (pozdrawiam! :)).Trasa składała się ze czterech pętli z czego dwie pierwsze były nieco dłuższe. Jak zwykle nienawidzę biegów, które są pętlami, tak w Stanowicach nie miałem z nimi problemów. Pozwoliło to na to, że podczas dużej części trasy było się dopingowanym (i to każdy czterokrotnie) przez kibiców, którzy również byli częścią tej przedświątecznej atmosfery i naprawdę wywoływali uśmiech na twarzy.

DSC_4262

Zdj. Irena Szpak

Po wbiegnięciu na metę (czas był mierzony ręcznie – ale nie on był w tym dniu najważniejszy) otrzymywało się medal którym był…piernik(!) oraz butelkę wody. Od razu zrobiło się jeszcze bardziej świątecznie. Do tego każdy medal był unikatowy. Należało także wylosować numerek i iść z nim po odbiór upominku. Za te 20 złotych prócz biegu  wystarczyło nawet (pewnie dzięki sponsorom) na prezenty. Ja wylosowałem etui na okulary (przyda się na prezent) i czekoladę. Bardzo miło!

Zdj. Irena Szpak

Zdj. Irena Szpak

Potem skierowałem się na stołówkę, gdzie wydawano każdemu wybieganą moczkę i makówki. Szczerze muszę naprawdę pochwalić osoby, które je robiły. Czuć było, że to naprawdę domowa robota. Moczkę i makówki jem w domu co święta od dziecka, także ich smak znam doskonale. Te w Stanowicach były pierwszymi w tym roku i naprawdę były pyszne! Prócz tego na biegaczy czekała ciepła herbata, kawa, a nawet ciasto (za wolny datek). Można się było poczuć jak na przedświątecznym spotkaniu – bo tym po części był ten bieg.

DSC_4289

Zdj. Irena Szpak

Po zjedzeniu swoich porcji wróciłem do auta i udałem się do domu. Niestety, nie miałem już czasu zostać na dekorację. Ale powiem Wam coś na zakończenie. Jeśli szukacie alternatywy dla tych wszystkich podobnych do siebie biegów, to Bieg po Moczkę i Makówki naprawdę jest wyjątkowy. Jeśli tylko się uda, na 100% będę chciał wziąć w nim udział ponownie (już obowiązkowo w przebraniu). Z uśmiechem na twarzy wracałem do domu.

Zdj. Irena Szpak

Zdj. Irena Szpak

Ogromne gratulacje dla organizatorów i podziękowania dla sponsorów, udało się Wam stworzyć coś naprawdę fajnego.

Również brałeś udział? Podziel się proszę swoją opinią!

Translate »