7 Cieszyński Bieg Fortuna – relacja

7 Cieszyński Bieg Fortuna – relacja

               W niedzielę, 26.04.2015 odbyła się bardzo ciekawa impreza, druga z cyklu o Puchar Beskidów.  7 edycja Fortuna Biegu to międzynarodowe zawody, których dziesięciokilometrowa trasa łączy ze sobą Cieszyn z Českým Těšínem.

baner_maly-CFB

               Start ten traktowałem od początku w kategoriach treningu, jednak biorąc pod uwagę przygody z chorobą podczas biegu na dziesięć kilometrów w Tychach, czułem, że to moje pierwsze prawdziwe przetarcie na tym dystansie. Byłem w pełni zdrowy i nic nie stawało na przeszkodzie, aby powalczyć o kolejną „życiówkę”.

               Do Cieszyna wyruszyłem dosyć wcześnie, w samochodzie byłem już ok. 8:30. Zadecydowała o tym kompletna nieznajomość terenu oraz przede wszystkim to, że drogi zamykane były już o 9:30. Chęć wcześniejszego odebrania pakietu startowego oraz możliwość zakupu miejscowych specjałów po czeskiej stronie Olzy dodatkowo mobilizowały do wybrania właśnie takiego wariantu.

1

               Po zrobieniu zakupów oraz znalezieniu dogodnego miejsca parkingowego niedaleko trasy udałem się do biura zawodów. Rejestracja oraz odbiór numerów możliwe były do godziny przed rozpoczęciem zmagań. Na tym etapie organizacja była wzorowa. Szatnie, depozyt oraz biuro znajdowały się w budynku MOSiR, a same pomieszczenia były na tyle duże, aby można było swobodnie i bez przeciskania się skorzystać z wszystkich dostępnych udogodnień.

Pakiet startowy był dosyć bogaty biorąc pod uwagę kwotę wpisowego. Zawierał on: numer startowy z wbudowanym chipem, koszulkę techniczną z logo biegu, materiałową torbę na zakupy, talon na posiłek, a także upominki od sponsorów m.in. kapsułki do prania ;), próbki kosmetyków oraz ulotki z różnych imprez. Jeśli chodzi o koszulkę to miałem sporo szczęścia. Gdybym po biegu nie otrzymał kolejnej paczki od pań, które rozdawały chyba nadwyżki pakietów, zamiast męskiej wersji rozmiaru M – miałbym damską, gdyż to właśnie taką dostałem w pierwotnej wersji odebranej w biurze zawodów. Zorientowałem się dopiero po powrocie do domu, kiedy przeglądałem wszystkie upominki. Tutaj więc pierwszy minus dla organizatorów.

2

Wracając do sedna, start zaplanowany był na godzinę 12:00, wcześniej natomiast miały odbyć się dwukilometrowe zmagania dzieci i młodzieży. Przygotowany do biegu byłem już około 11:00, mogłem więc spokojnie relaksować się na płycie boiska piłkarskiego stadionu w Cieszynie. Po rozgrzewce, około 15 minut przed rozpoczęciem, wszyscy udali się na linię startu. Wśród biegaczy można było dostrzec pacemakerów z balonikami, którzy prowadzili grupy na 40’, 50’, 60’.

Do pokonania były dwie pętle po około pięć kilometrów wzdłuż obu brzegów rzeki Olzy. Poza kilkoma niewielkimi podbiegami było dosyć płasko. Nawierzchnia to przede wszystkim asfalt oraz brukowane uliczki. Wyjątki stanowiły jedynie mostki parkowe gdzie było bardzo miękko co wielu biegaczom sprawiało problem, przebiegając je miało się uczucie zapadania oraz spowolnienia. Podczas biegu można było skorzystać z punktów nawodnienia dwukrotnie na każdym okrążeniu, co zważywszy na dość krótki dystans było niespotykane; tylu możliwości nie miałem nawet biegnąc w półmaratonach. Kibice bardzo licznie zgromadzili się wzdłuż trasy biegu. Na przestrzeni całych dziesięciu kilometrów zawodnicy mogli usłyszeć brawa oraz motywujące do walki okrzyki. Panowała bardzo przyjazna atmosfera, co udzielało się wszystkim uczestnikom, którzy radośnie pokonywali kolejne metry. Dużym plusem było oznakowanie drogi. Każdy kolejny kilometr zaznaczony był widoczną tabliczką trzymaną przez wolontariuszy, co bardzo pomagało w kontroli tempa oraz dystansu. Meta znajdowała się na bieżni stadionu MOSiR. Aby do niej dotrzeć zbiegało się z pętli, następnie trzeba było pokonać jeszcze około 100 metrów prostej do upragnionego finiszu. Na biegaczy czekały tam medale oraz butelki z wodą. Po zakończeniu zmagań można było skorzystać z szatni oraz natrysków, a także zjeść ciepły posiłek w postaci bograczu lub warzywnego leczo.

3

Udało się uzyskać czas 47:30, co jest poprawą o dokładnie dwie minuty w stosunku do poprzedniego rekordu ustanowionego w Tychach 8-go marca. Jest to bardzo dobry wynik zachęcający do dalszych treningów i walki o kolejne przełamania barier; w tym momencie do pokonania jest granica 45 minut, w dalszym ciągu jednak priorytetem pozostają maratońskie przygotowania.

Nowym rekordzistą trasy i zwycięzcą 7. Cieszyńskiego Fortuna Biegu wśród mężczyzn został Abel Kibet Rop z Kenii, który pokonał trasę w czasie 29 minut i 22 sekund, poprawiając tym samym najlepszy dotychczasowy wynik o 2 sekundy. Drugi na mecie zameldował się również Kenijczyk Silas Kiprono Too (30:04), który wyprzedził reprezentanta Ukrainy Pavela Vereckiy (31:23). Z kolei wśród kobiet, z czasem 35 minut i 13 sekund, zwyciężyła zawodniczka z Ukrainy Valentyna Kiliarska, która wyprzedziła reprezentantkę Polski Ewę Kucharską (35:18) oraz biegaczkę z Kenii Hellen Jepkosgei Kimutai (35:21).

4

Podsumowując Cieszyński Fortuna Bieg można stwierdzić, że są to świetne zawody przeprowadzone na bardzo ciekawej trasie. Jeśli chodzi o organizację to można wymienić kilka minusów, np. bałagan z rozmiarami i rodzajami koszulek, a także to, że pomimo gwarantowanej puli 1000 medali nie otrzymały ich osoby zajmujące miejsca nieco powyżej 800. Jest to o tyle przykra sprawa, że takie miejsca zajmują albo debiutanci, albo osoby którym bardzo zależy. Przysłanie medalu pocztą w tym wypadku to już nie to samo, co otrzymanie go bezpośrednio po ciężkich zmaganiach. Pomimo tego uważam tą imprezę za bardzo udaną, jeśli organizatorzy odrobią w przyszłym roku lekcję, będzie to doskonały bieg w którym z przyjemnością wezmę udział.

5

Kolejne zmagania już 27.05.2015 w Bielsku Białej, gdzie kończyć się będzie cykl Pucharu Beskidów. Serdecznie gratuluję wszystkim, którym udało się dotrzeć do mety. Do zobaczenia w przyszłym roku lub we wspomnianym wcześniej Bielsku podczas 23 Biegu Fiata.

Autor: Michał Nowotarski

Translate »