IV Gliwicki Bieg Orkiestrowy – krótka relacja

IV Gliwicki Bieg Orkiestrowy – krótka relacja

Jeszcze na gorąco (bo bieg skończył się jakieś 3 godziny temu). Chciałbym pokrótce opisać moje wrażenia z IV Gliwickiego Biegu Orkiestrowego. To już powoli chyba robi się tradycją, że mój pierwszy start w każdym roku to właśnie Gliwicki Bieg Orkiestrowy – tak było i tym razem. W ogóle trzeci raz było mi dane biec w jakże pięknej scenerii galerii handlowej Europa Centralna. Ale o tym dokładnie za kilka chwil.

10708536_806742209384899_6274222972575881988_o

Na bieg zapisałem się już dawno temu głównie dlatego, że wcześniejsze imprezy organizowane przez fundację „Biegamy z Sercem” bardzo mi się podobały – tak pod względem organizacyjnym jak i ogólnej atmosfery. Wprawdzie długo wahałem się, czy jednak nie wybrać zdecydowanie bliższego 1 Bieruńskiego Biegu Utopca (ponad 20km mniej w jedną stronę!). Ostatecznie Gliwice jednak wygrały (sam nie wiem dlaczego. Po prostu chyba wygrał sentyment).

10898197_761742110579742_4098768330288696068_n

Wyjechałem z domu przed 10.00. Start biegu był zaplanowany w samo południe. Jako, że w tegorocznej edycji zmieniono miejsce startu/mety ale także biuro zawodów. Musiałem go chwilę poszukać. Obsługa była w miarę sprawna, niemniej jednak kolejka była naprawdę spora. W pakiecie startowym znajdował się między innymi kalendarz Fundacji, napój Oshee, batonik Grześki, talon na posiłek, karta rabatowa do wybranych sklepów z centrum handlowego no i oczywiście numer startowy. Szczerze mówiąc jak na bieg charytatywny, gdzie 50% wpłat przeznaczone jest na wsparcie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy można uznać, że pakiet był bardzo bogaty. Zaraz przed startem dowiedziałem się jednak, że niestety, ale organizator nie zapewnił uczestnikom odpowiedniej liczby agrafek (przeprosił za to przed startem). Niestety część osób musiała przez to biec z numerem startowym w kieszeni. Mało tego przy każdym pomiarze czasu musiała wyciągnąć go z kieszeni żeby „odbił się” na bramce. Wielka szkoda bo na pewno było to uciążliwe (ja byłem na tyle wcześnie, że agrafki jeszcze były).

fot. Fundacja Biegamy z Sercem

fot. Fundacja Biegamy z Sercem

Przed samym startem wszyscy biegacze zostali zaproszeni do wspólnego zaśpiewania: „Chwile jak te nie zdarzają się zbyt często!!! Chwile jak te, to nasze ZWYCIĘSTWO”. Co zostało uwiecznione i podobno ma się ukazać na filmie z biegu (i bardzo fajnie!). Pogoda jak na pierwszą połowę stycznia była moim zdaniem świetna. Zero śniegu, niestety dość mocne podmuchy wiatru potęgowały uczucie chłodu, ale jak się już biegło to człowiek był rozgrzany. Trasę w większości znałem ze wcześniejszych edycji (różniła się, ale duża część przebiegała podobnie). Niestety jak mam to w zwyczaju nieco przesadziłem na początku (a bo ten zbieg taki długi i fajny). I na nieszczęście druga połowa biegu była już słabsza. Zaczęła mnie łapać kolka i musiałem trochę odpuścić, żeby całkiem się nie poddać. Ostatecznie wynik jak na rozpoczęcie sezonu i tak jest niezły – 46:17 i 127 miejsce na 647 biegaczy. Choć jasna sprawa, że w biegu dla WOŚP czas ma drugorzędne znaczenie! Najważniejsza była doskonała atmosfera. Wielu biegaczy i kijkarzy (bo Ci także startowali) było przebranych w wesołe przebrania. Cztery okrążenia (po 2,5km każde) a tym samym kilkukrotne przebiegnięcie mety sprawiało, że co kilka minut można było zobaczyć kibiców. To dodawało sił!

fot. Fundacja Biegamy z Sercem

fot. Fundacja Biegamy z Sercem

Pewnie niektórzy są zdziwieni tym, że mam tak dobrą opinię nt. biegu odbywającego się obok galerii handlowej. Osobiście nie mam nic przeciwko. Ma to mnóstwo plusów – łatwy dojazd, wyłączone i bezpieczne miejsce do biegania bez ruchu kołowego, ogromny parking dla biegaczy oraz dogodna infrastruktura (toalety, miejsca gdzie można zjeść). Ponadto jeśli ktoś na bieg zabiera rodzinę to ta ma się czym zająć podczas gdy ktoś biegnie (może iść na kawę albo na shopping. Co kto lubi). Talon na posiłek (2forU) był do Mc Donald`s, co nie każdemu biegaczowi mogło odpowiadać. Jakby co zawsze był jednak Grzesiek w pakiecie startowym.

fb

Po wbiegnięciu na metę każdy z uczestników otrzymał śliczny (bo wewnątrz obrotowy) medal przygotowany specjalnie na ten bieg. Moim zdaniem jest to jeden z ładniejszych medali w mojej rozrastającej się kolekcji (którą trzymam w pudełku…).

Jak mam to w zwyczaju na rozdanie nagród i loterię już nie zostałem. Za to skorzystałem z dobrodziejstwa sklepów w Europie Centralnej i kupiłem dziecku w Smyku kombinezon na zimę 🙂

wosp

Krótko podsumowując, mimo malutkiej wpadki z agrafkami IV Gliwicki Bieg Orkiestrowy po raz kolejny będę wspominał bardzo miło. Świetna lokalizacja, atmosfera i organizacja. Masa pozytywnej energii na całą niedzielę a i wynik patrząc na swoją słabą formę niczego sobie. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak zabrać żonę i wybrać się na Finał WOŚP do swojej miejscowości – u nas gra dzisiaj AKURAT. Moje nogi wytrzymają jeszcze trochę skakania! 🙂

  • Świetna relacja. Bardzo szczegółowa i we wszystkim co o organizacji napisałeś mogę się podpisać 🙂 Ja byłem EC przed ósmą więc pakiet odebrałem jako jedyny w tym czasie 🙂

Translate »