RIJEKA RUN 2019 – relacja

RIJEKA RUN 2019 – relacja

Szczególnie na moim profilu na FB ale kilkakrotnie również na blogu mogliście już przeczytać o zawodach biegowych, których kolejna edycja odbyła się 15 kwietnia w chorwackim mieście portowym – Rijece. Ponieważ był to jeden z moich startów (pierwszy półmaraton uliczny w tym roku) chciałbym podzielić się z Wami moimi wrażeniami.

Wiem od organizatorów, że jakiś czas temu gościli oni sporą grupę biegową z Polski, nie można jednak zaprzeczyć, że jest to jednak impreza, gdzie doskonała większość zawodników to Chorwaci oraz Słoweńcy. W ramach festiwalu biegowego Rijeka Run odbywają się różnorodne zawody. Królewski dystans maratonu był organizowany po raz czwarty, z kolei półmaraton już 18 raz. Prócz tego nie zabrakło biegu na 10 km, sztafety 3×7 km a także biegu charytatywnego i dziecięcego – wybór więc był spory i każdy mógł wybrać dystans odpowiedni dla swoich możliwości.

Ja wybrałem półmaraton dlatego, że dzień wcześniej miałem inne zawody w Chorwacji – 100 miles of Istria na dystansie 41 km i 1100 m+. Wiedziałem, że nogi będą zmęczone a nie ma co się zarzynać. Zresztą – półmaraton to bieg o najdłuższym stażu i największej renomie w ramach festiwalu. Mój niespełna 5-letni syn biegł z kolei bieg dziecięcy.

Do Rijeki wbrew pozorom wcale nie jest daleko, z południa Polski (a dokładniej Śląska) wystarczy ok. 8-9 godzin by dostać się na chorwackie wybrzeże. Ja pamiętam czasy jak z rodzicami pokonywałem drogę na wakacje nad morze (polskie!) ponad 12 godzin. Dlatego też droga nie wydaje mi się przesadnie długa. Samo startowe na zawody też było w cenach, które bliższe są polskim niż tym znanych z zachodu Europy.

Udało mi się przyjechać na miejsce w dzień zawodów rano. Miałem ogromne szczęście gdyż zaparkowałem zaraz przy biurze zawodów, które mieściło się przy marinie. Kilka minut po moim przyjeździe zamknięto całkowicie główną drogę więc musiałbym pewnie zostawić samochód zdecydowanie dalej. Przyznam się, że nie spodziewałem się, że rano będzie chłodno. W ocieplanej kurtce stanąłem w dość długiej kolejce po pakiet startowy (biuro zawodów mieściło się w namiotach przy morzu). Po odstaniu ok 15-20 minut znalazłem się wewnątrz namiotu i sprawnie odebrałem numer oraz całkiem bogaty (np. z koszulką i workiem) pakiet startowy. Długo zastanawiałem się nad tym co na siebie włożyć, żeby nie zmarznąć. Ostatecznie postawiłem na krótką koszulkę i buffa na głowie.

Przy biurze zawodów stworzyło się miasteczko biegowe ze sceną, atrakcjami dla dzieci i kilkoma stoiskami. Start i meta zawodów mieściły się na głównym deptaku Rijeki – Korzo, zaraz obok jednego z symboli miasta – wieży z zegarem (która była również motywem głównym medalu). Linia mety była naprawdę spora – większa niż np. w maratonie w Krakowie, nie zabrakło nawet miejsc siedzących dla widzów – robiło to spore wrażenie. Chwilę przed 9 ustawiłem się wśród biegaczy. Start maratonu, półmaratonu, sztafety i biegu na 10 km zaplanowany był równocześnie. Start biegu oznajmił głośny wystrzał i mnóstwo złotego konfetti. Ruszyłem z lekko bolącymi nogami przebiec pierwszy półmaraton w Chorwacji.

Początek – można się zresztą było spodziewać – był dość tłoczny. Po 2-3 kilometrach znaleźliśmy się poza ścisłym centrum i ukazał nam się pierwszy, bardzo zdradliwy podbieg, który normalnie służy jako ślimak (wjazd) na drogę szybkiego ruchu. Wraz z kolejnymi kilometrami oddalaliśmy się od miasta wzdłuż brzegu morza. Dość mocno wiało i było dalej chłodno ale… szczerze powiem, że nie spodziewałem się, że ten bieg będzie niemal półmaratonem górskim! Na pierwszych 7 kilometrach trudno byłoby znaleźć odcinek, który byłby równy. Mimo tego atmosfera była znakomita i było widać, że tutejsi biegacze do takich warunków są przyzwyczajeni. Po wspomnianych 7 km skręciliśmy w prawo i wtedy zaczęła się najpiękniejsza część trasy, która wiodła promenadą wzdłuż oceanu. Po prawej stronie mieliśmy tylko barierkę, za nią urwisko, skały i przepięknie czystą, fascynującą wodę – oraz widok na zatokę kwarneńską w pełnej odsłonie. Dla tych 3 kilometrów było naprawdę warto zapisać się na zawody i była to zdecydowanie najciekawsza część trasy (choć ta w większości prowadziła wzdłuż morza). Niedługo po wybiegnięciu z promenady czekała nas agrafka a następnie przebiegnięcie przez metę biegu na 10 km. Tam tłoczyło się sporo zawodników, którzy dodawali otuchy.

Nie planowałem jakiegokolwiek rezultatu, chciałem w zdrowiu dobiec do mety i po prostu cieszyć się biegiem. Po 10 km czułem się bardzo dobrze mimo wymagającego terenu. Następne kilometry również pokonałem szybko – po szerokiej drodze, coraz bardziej samotnie. Robiło się też coraz cieplej i powoli wychodziło słońce – biegło się świetnie. Na całej trasie znajdowały się trzy punkty odżywcze oferujące oprócz wody i izotoniku również banany, pomarańcze czy czekoladę. Trasa była oznaczona w ten sposób, że nie dało się z niej zboczyć. Droga była całkowicie przeznaczona dla biegacy. Ok. 18 kilometra znowu znalazłem się w Rijece. Wiedziałem, że w okolicach mety będzie czekać na mnie moja rodzina. Musiałem jednak jeszcze pokonać te 3 ostatnie kilometry gdzie niemal przed finishem mieliśmy okazję pobiec jeszcze wzdłuż mariny i robiących wrażenie ogromnych i przepięknych nowych jachtów. Na ostatnim kilometrze mijałem piękną operę a wzdłuż ulicy Korzo było naprawdę wielu kibiców, którzy zagrzewali do boju. Przebiegnięcie przez metę dostarczyło mi mnóstwa radości – tak z samego półmaratonu jak i spełnienia swoich założeń co do wyjazdu do Chorwacji. Ostatecznie bieg zakończyłem z czasem 1:51:36 co może nie jest porywającym rezultatem, mnie jednak w całości zadowala. Było naprawdę świetnie.

Na moją szyję powędrował piękny medal. Jak się okazało chwilę później mój syn również otrzymał bogaty pakiet dla dzieci a z samego biegu był wniebowzięty. Organizacyjnie Rijeka Run jest naprawdę świetnie zorganizowanym festiwalem biegowym gdzie cała rodzina może uczestniczyć w zmaganiach. Największymi zaletami jest widokowa trasa, start/finish oraz atmosfera. Minusy? Wymagająca trasa i kolejka do biura zawodów. Jeśli jednak ktoś w kwietniu będzie w okolicach Rijeki powinien poważnie rozważyć start w tych zawodach!

Więcej informacji: www.rijeka.run

Translate »