V Bieg o Złote Gacie, Brzeszcze 2015 – relacja

V Bieg o Złote Gacie, Brzeszcze 2015 – relacja

Marzec to w moim kalendarzu początek sezonu biegowego. Zwykle od listopada do końca lutego startuję tylko bardzo okazjonalnie np. z okazji Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy czy też Walentynek (no dobra wziąłem jeszcze udział w Wilczych Groniach – ale to dlatego, żeby sprawdzić swoją dyspozycję w górach zimą).

1425727549

Marzec to już jednak inna historia. Perspektywa wiosennych półmaratonów (które tradycyjnie biegnę tydzień po tygodniu w trzech miastach – Tychach, Żywcu i Dąbrowie Górniczej) oraz maratonu (w tym roku Łódź) jest coraz bliższa, trzeba się wziąć do roboty. W zeszłym roku takim doskonałym przetarciem był dla mnie IV Bieg o Złote Gacie (jeśli dobrze pamiętam wynik, to chyba okolice 47 minut), który odbywał się w Brzeszczach. W tym roku nie mogłem odpuścić (szczególnie, że blog objął bieg patronatem medialnym!) i mimo pewnych problemów zdrowotnych uznałem, że trzeba wystartować. Tydzień przed zawodami jednak zdecydowałem się zamienić bieg na nordic walking. Niektórzy twierdzą, że NW to aktywność dla osób starszych, ja wcale tak nie uważam. I mam na poparcie swoich słów konkretny argument: gdyby nie NW, nigdy nie zacząłbym biegać! Trzy lata temu z moją formą było – delikatnie mówiąc – krucho. Kondycji do biegania nie było. I wiecie co? Pewnego dnia spróbowałem i zacząłem chodzić o kijach (tak – miałem wtedy jakieś 22 lata). Mieszkając w Bielsku-Białej chodziłem o kijach do pracy przez pół miasta (tak, niektórzy faktycznie dziwnie na mnie zerkali – ale ja się nie przejmowałem) od poniedziałku do piątku. Po roku takiej aktywności zacząłem powoli przygodę z bieganiem, a kije schodziły na dalszy plan. Od jakiegoś czasu w zasadzie już o kijach nie chodzę. Jednak przez moje problemy uznałem, że wyciągnę je z szafy i sprawdzę czy jeszcze pamiętam jak to się robi – właśnie w Brzeszczach.

20150314_124405
Nazwa biegu jest nieco żartobliwa – ach, te Złote Gacie. Mimo tego bieg (i NW) jest jak najbardziej profesjonalny, a organizacja jak zwykle sprostała oczekiwaniom.
W ogóle ze względu na to, że moja rodzina pochodzi z Brzeszcz (a małżonki z Oświęcimia) te zawody szczególnie sobie cenię – zawsze po nich można odwiedzić dziadków. W tym roku nie było inaczej, wyjechałem wraz z dzieckiem i żoną wcześniej, by zawieźć ich do babci, a po marszu odebrać… i pojechać do dziadków. Taka przyjemna rodzinna sobota.

11026121_1556107794672406_1945810804148228509_o
Biuro Zawodów mieści się tradycyjnie na hali sportowej w Brzeszczach. To doskonała lokalizacja z kilku względów. Przede wszystkim jest tam całe zaplecze – szatnie, prysznice, toalety, dużo miejsca. Hala znajduje się przy drodze głównej, więc nie ma problemów z trafieniem, a jako że tuż obok znajduje się kopalnia KWK Brzeszcze, jest tam też ogromny parking (a brak parkingów jest często bolączką innych biegów). Po wejściu na halę tradycyjnie trzeba było wypełnić oświadczenie i z nim udać się do jednego ze stolików (osobne dla biegu i NW). W kolejce przede mną były cztery osoby (ok. 9:40). Odebranie numeru startowego poszło bardzo sprawnie. Na plus należy zaliczyć to, że przy odbiorze numerów nie dawano od razu koszulek – często na biegach tak się dzieje, a przez szukanie rozmiarów odbiór znacznie się przedłuża. W Brzeszczach organizatorzy pomyśleli i razem z numerem startowym dostawało się po prostu kupon na posiłek i właśnie koszulkę, która była do odbioru przy osobnym stanowisku – super!
Jeśli jesteśmy w temacie koszulek, osobiście cieszę się, że po raz kolejny koszulka była bawełniana. Szczerze mówiąc tych technicznych koszulek z różnych biegów mam tyle, że nie mam kiedy ich wszystkich przepocić. Zwykła bawełniana koszulka, szczególnie gdy posiada atrakcyjną grafikę, nadaje się do chodzenia na co dzień. No, a jeśli chodzi o grafikę, to w zeszłym roku koszulki były szare i miały na środku żółte (czy tam złote) gacie. Ta koszulka wywołuje do dziś furorę wśród znajomych zawsze, gdy mnie w niej zobaczą. W tym roku koszulka była czerwona z dużą prostokątną grafiką z wieloma biegaczami/chodziarzami. Nie orientuję się, kto projektuje koszulki na biegi w Brzeszczach, ale pod względem graficznym mogliby się od nich uczyć organizatorzy największych maratonów w Polsce (widzieliście może tegoroczną koszulkę dla maratończyków w Łodzi?…).

10854465_1556109701338882_4690514965914956511_o
Start biegu odbył się około 300 m (na oko) od wspomnianej hali sportowej – przy biurowcu KWK Brzeszcze. Trasa nie zmieniła się od zeszłego roku. Mi osobiście bardzo się podoba. Jest bardzo zróżnicowana, początek to bieg po asfalcie, obok kościoła i potem zaczyna robić się jeszcze ciekawiej – jest droga leśna (szeroka), są stawy, las, trochę łąki i znowu asfalt, już aż pod halę sportową. Nie można się nudzić. Szczególnie, że ostatni kilometr to dość długi podbieg, który potrafi dać lekko w kość (pamiętam go z zeszłego roku).

20150314_124318
Tak jak pisałem, duża część trasy to droga leśna a… pogoda wczoraj była deszczowa. Podczas biegu padało (choć nie jakoś obficie), podczas marszu w zasadzie taki lekki deszczyk był całkiem przyjemny – biegacze (z tego co słyszałem) twierdzili podobnie. Z kolei trasa to dużo błota i kałuż. Można powiedzieć, że to był częściowo cross. Niemniej jednak to chyba tylko dodatkowo urozmaiciło zabawę. Przychodząc na metę spodnie miałem po kolana w błocie, a uśmiech na twarzy od ucha do ucha. Co bardzo ważne trasa była świetnie oznakowana oraz obstawiona przez służby, nawet w lesie gdzie wiele dróg się przecinało nie dało się zgubić. Każdy kilometr był oznaczony, ustawiono też dwa punkty z wodą (na 5 i 7,5km) – pewnie bardziej by się przydały gdyby świeciło słońce, ale i tak miło było zwilżyć usta.
Mimo tego, że trasa nie jest atestowana, brawa należą się osobom, które ją wytyczyły. Na moim Polarze M400 w momencie przekroczenia mety ukazało się dokładnie 10.00km! Taka dokładność zdarza się niezwykle rzadko. A jak Wasze GPSy? Też było tak dokładnie?

10985905_896681863685904_767482521850674434_n
Jeśli chodzi o pomiar czasu, to bieg w Brzeszczach obsługuje firma Ultima Sport. Szczerze, moim zdaniem solidna firma. Wyniki (także w kategoriach) są dostępne niemal od razu na stronie internetowej oraz na bieżąco wywieszane na tablicy. SMS z wynikiem w moim wypadku przyszedł jakieś 15 minut po przekroczeniu linii mety. Ponadto w internecie znaleźć można obszerną galerie zdjęć z mety – fajna pamiątka. Pełen profesjonalizm.
Na mecie zameldowałem się równo z czasem 1:10 co dało mi 23 miejsce OPEN oraz 1 miejsce w kategorii wiekowej M19-29 (nie miałem wielu rywali ;)). Było to moje pierwsze pudło w jakichkolwiek zawodach (no dobra, dostałem kilka lat temu Studenckiego Nobla – ale to nie były zawody). Było mi bardzo miło, a statuetka już stoi na honorowym miejscu.

11037663_1556108291339023_1952732623747798737_o
Tym, co pewnie przyciąga część biegaczy są medale. W tym roku także organizator się postarał. Każdy z uczestników wracał do domu ze swoimi złotymi gaciami! Medal jest faktycznie koloru złotego, bardzo ładny, w kształcie spodenek. Tegoroczne gacie (bo każdego roku są inne!) mi osobiście nieco przypominają spodenki Asteriksa (chyba przez tę klamrę). Z tyłu mają nawet minimalnie wypukłą pupę! Co więcej, w Brzeszczach naprawdę potrafią wywołać uśmiech na twarzy. Na taśmie medalu umieszczono napis „ Kiedy wydaje ci się, że już nie możesz – masz rację, tylko ci się wydaje”. Trafione w punkt! Wczoraj przeglądałem tablicę na FB i większość znajomych biorących udział w biegu cytowało właśnie ten napis.

11046858_1556108601338992_6353003378083532534_o (1)
Po ukończeniu zawodów (wystartowało prawie 400 osób) każdy otrzymał opisany medal, butelkę wody i mógł udać się na posiłek (sam nie jadłem, bo obiad czekał u babci). Około 13 nastąpiło ogłoszenie wyników. W biegu wygrał Wojtek Gajny z Ultra Beskid Sport z czasem 33:20 – otrzymał tym samym Złote Gacie w ozdobnej ramce!, drugi był Adam Jamiński – 33:57 a trzeci Dariusz Starzyński – 34:31. Jeśli chodzi o NW to Grzegorz Dors pobił dotychczasowy rekord trasy i zameldował się na mecie z czasem 59:16, drugi był Krzysztof Skiba – 01:01:54 a trzeci Rafał Kozik – 01:02:13. Szczegółowe wyniki również z podziałem na kategorie są dostępne na stronie ultimasport.pl. Nagrody otrzymali także najlepsi zawodnicy z Gminy Brzeszcze. Wszystkim, którzy ukończyli zawody serdecznie gratuluję! Co ciekawe, mimo że trasa ze względu na opady była dość wymagająca, to można było usłyszeć, że wiele osób właśnie w Brzeszczach poprawiło swoje życiówki! Dzięki temu na pewno zapamiętają ten bieg na długo.

1900592_1556109391338913_8942811270787379169_o
Co tu więcej pisać? Bieg o Złote Gacie w Brzeszczach to całkiem poważny bieg o nieco żartobliwej nazwie. Świetna organizacja, doskonała i urozmaicona trasa, piękne medale i koszulki oraz miła atmosfera. Nie mógłbym się przyczepić do niczego, a po kolejne Złote Gacie na pewno wystartuję w przyszłym roku! Mam nadzieję, że razem z Wami! 🙂
Biegłeś? Podziel się swoimi wrażeniami!

  • Fajna relacja 😉 Widzę, że w swojej kategorii byłeś bezkonkurencyjny 😉 Pozdrawiam

Translate »