V Bieg Pawła Lorensa – relacja

V Bieg Pawła Lorensa – relacja

Dokładnie w Dzień Kobiet – 8 marca 2015 roku w Tychach odbył się V Bieg upamiętniający postać Pawła Lorensa, a jednocześnie pierwsze Mistrzostwa Tychów w biegu na 10 km.

SPLA-Lorens-1

Paweł Lorens urodził się w Kozach k/Bielska 19.03.1958r, zmarł 23.09.2010r. Był najlepszym tyskim biegaczem długodystansowym, 3-krotnym Mistrzem Polski w biegu na 20 km. Na swoim koncie ma również wygrane w maratonach w Valencii i Calvi, a na tym dystansie legitymował się rekordem życiowym 02:13:05. Poza tym był również nauczycielem Wychowania Fizycznego, organizatorem ulicznych biegów w Tychach oraz animatorem siatkówki młodzieżowej.

5

Wybrałem tę imprezę jako rozpoczęcie sezonu w roku 2015 – pierwszego swojego sezonu
w którym zdecydowałem się na starty w zawodach. Miał być to również mój pierwszy test na takim dystansie, gdyż do tej pory moje osiągnięcia ograniczały się do przebiegnięcia jednego półmaratonu. Tychy położone są niedaleko Pszczyny – gdzie mieszkam, co było dodatkowym atutem przemawiającym za startem właśnie tam.

Nie przygotowywałem się specjalnie pod kątem tej imprezy. Chciałem, aby było to jedynie przetarcie przed odbywającym się 29.03.2015 roku Półmaratonem dookoła Jeziora Żywieckiego, co było moim głównym celem na pierwszą połowę 2015 roku. Niemniej jednak, chciałem wypaść jak najlepiej z powodu debiutu na tym dystansie. Niestety moje bojowe nastawienie stygło podczas tygodnia poprzedzającego start z powodu bólu gardła, który utrudniał spokojne przygotowania.
Co gorsza, kilka dobrych lat nie chorowałem, a kiedy miałem rozpocząć sezon akurat pojawiła się infekcja. Kuracja trwała w najlepsze, przez kilka dni moje jakiekolwiek wyjścia ograniczały się jedynie do wyjazdów do pracy. Na faktyczny start zdecydowałem się już 8 marca, gdy uznałem, że czuję się
w miarę dobrze i warto będzie zaryzykować.
Bieg odbywał się na terenie Ośrodka Wypoczynkowego „Paprocany” położonym nieopodal jeziora o tej samej nazwie. Rozpoczęcie miało nastąpić o godzinie 11, natomiast odbiór pakietów startowych możliwy był do 15 minut przed startem. Jako, że wszędzie zawsze się śpieszę, byłem jednym z ostatnich, którym wydano ów pakiet. Znalazły się w nim: bawełniana koszulka z biegową grafiką, kilka ulotek, talon na ciepły posiłek regeneracyjny po biegu, oczywiście numer startowy z kompletem agrafek oraz pamiątkowy dyplom na którym każdy uczestnik mógł wpisać swoje miejsce oraz uzyskany czas.

1

Start umiejscowiony był kilkanaście metrów od linii mety, powodem tego był zakręt pod kątem 90 stopni który utrudniłby start 330 zawodnikom oraz zawodniczkom, którzy zdecydowali się na udział w tej imprezie. Pogoda w tym dniu była piękna, słońce przygrzewało, a temperatura wcale nie przypominała tej zwykle występującej o tej porze roku. Niezwykle przyjaźni ludzie, leśne widoki oraz niesamowita aura powodowała, że na większości twarzach biegaczy panował błogi uśmiech. Trasa wiodła wzdłuż brzegów jeziora Paprocany – uwielbianego przez okolicznych biegaczy miejsca do treningu na łonie natury.

3

Nawierzchnia to w większości leśne dukty, jednak pojawiała się również kostka brukowa oraz asfalt. Trasa była szybka, płaska, a niewielka ilość jakichkolwiek podbiegów gwarantowała dobre wyniki. Podczas biegu po jednej stronie trasy można było obserwować malowniczy las, natomiast po drugiej stronie można było obserwować jezioro, na którym co jakiś czas widzieliśmy kajakarzy, którzy przyjaźnie pozdrawiali przebiegających nieopodal zawodników. W połowie trasy organizatorzy przewidzieli nawrót. Oznaczenie trasy było znakomite, nie dało się w żaden sposób pomylić i pobiec w innym kierunku. Każdy kilometr oznaczony był stosowną tabliczką oraz linią namalowaną na nawierzchni jaskrawą farbą. W wątpliwych miejscach umieszczona była taśma ostrzegawcza lub wolontariusze, którzy oprócz wskazywania kierunku zagrzewali nas do walki oraz „przybijali piątki” co było dodatkowym motywatorem. Niestety pod koniec trasy trzeba było przeciskać się pomiędzy rowerzystami oraz chodziarzami z kijami Nordic Walking. To był jedyny minus tego biegu, czasem trzeba było zwalniać oraz czekać na kawałek wolnej przestrzeni do mijania. Nie zaburzyło to jednak bardzo pozytywnego wrażenia jakie towarzyszyło mi po minięciu linii mety. Po zakończeniu biegu każdy uczestnik zobowiązany był do zwrotu pobieranego na początku wraz z pakietem startowym chipa, a także otrzymywał medal oraz butelkę niegazowanej wody mineralnej. Niestety niedoleczona infekcja wróciła do mnie już po pierwszych kilometrach biegu. Gardło zaczęło boleć, a w ustach było tak sucho, że nawet kaktus mógłby mieć problemy z wyrośnięciem 🙂 Te nieprzyjemne objawy towarzyszyły mi do samego końca zmagań. Pomimo tego, że czas 49:33:06 (180/330 miejsce
w kategorii OPEN) jest moim zdecydowanym rekordem, towarzyszył mi spory niedosyt. Wiem, że stać mnie na więcej, ale w końcu do zakończenia sezonu jeszcze sporo czasu i mam nadzieję na znaczną poprawę tego wyniku.

4

2

Wygrał Michał Natanek (33:36:31), drugie miejsce zajął Paweł Kosek (33:46:50), natomiast na najniższym stopniu podium w kategorii OPEN stanął Michał Talaga (34:39:67). Wśród kobiet zwyciężyła Agnieszka Kobierska (38:08:71), drugie miejsce zajęła Agata Długosz (38:17:06), a trzecie Ewa Kuzior (42:31:64). Dodatkowe klasyfikacje prowadzone były również w każdej z kategorii wiekowej zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn. Nagrodzono również osoby, które zwyciężyły
w Mistrzostwach Tychów.
Po zakończeniu zmagań można było zjeść ciepły posiłek przygotowany przez Karczmę Tatrzańską. Niestety w związku z bardzo złym samopoczuciem musiałem zaraz po biegu udać się do domu, nie skorzystałem więc z posiłku regeneracyjnego. Podsumowując, uważam V Bieg Pawła Lorensa za świetną imprezę organizowaną w okolicy mojego miejsca zamieszkania. Trzeba cieszyć się, że w najbliższym sąsiedztwie można wystartować w znakomicie przygotowanym biegu po przepięknych i malowniczych ścieżkach. Pomimo choroby dobrze zapamiętam te zawody i mam nadzieję, że w przyszłym roku znów wszyscy będziemy mieli okazję spotkać się w ramach VI edycji 🙂

Autor: Michał Nowotarski

Translate »