Winter Run Ostrava 2018 – relacja

Winter Run Ostrava 2018 – relacja

Styczeń jest dla mnie początkiem poważnych przygotowań pod kwietniowy maraton w Mediolanie. Szczerze mówiąc bardzo lubię biegi zimowe, nie wiem nawet czy nie bardziej niż te letnie (źle znoszę wysokie temperatury). Prócz tego w tym roku od maja będę bardziej zajęty i czasu na bieganie przez to będzie zdecydowanie mniej. Staram się by czas, który pozostał mi do maratonu wykorzystać jak najbardziej efektywnie. Właśnie dlatego w styczniu brałem udział aż w trzech imprezach biegowych (staram się zmotywować do tego, by dać z siebie więcej). Ostatnim startem w styczniu był Winter Run Ostrava.

Jak pewnie wiecie Ostrawa jest miastem, które bardzo kocham. Można powiedzieć, że to mój pierwszy ze startów zagranicznych, ale trudno uznawać za zagranicę miasto w którym spędziło się rok życia, w którym się zaręczyło i spędziło mnóstwo szalonych chwil – a tym właśnie dla mnie jest trzecie największe miasto Republiki Czeskiej.

Na Winter Run zapisałem się na ostatnią chwilę – na około tydzień przed zawodami. Oczywiście jadąc te 75 kilometrów w jedną stronę od domu wybrałem dłuższy, 8 kilometrowy dystans. Wraz z Tymonem przyjechaliśmy do Ostrawy po godzinie 10.00. Zaparkowałem auto na darmowym parkingu około 500 metrów od ratusza miejskiego, który w ten dzień pełnił rolę biura zawodów (SERIO!). Po krótkim spacerze zobaczyliśmy z Tymonkiem ratuszową wieżę (na której zaręczyłem się ze swoją żoną) i ruszyliśmy w kierunku biura zawodów.

Znając czeski luz wiedziałem, że mimo tego, że jestem po czasie (zapisy dla dzieci były do godziny 10:15) na pewno uda mi się zapisać Tymona dla bieg dla dzieci, czyli Winter Run Kids. Tak jak się spodziewałem, nie było z tym żadnego problemu. Niestety potem musieliśmy swoje (około 15 minut) odstać po mój pakiet startowy. Było tylko po jednym stanowisku odbioru pakietów startowych dla biegu na 4 km i 8 km. Pakiet okazał się niezbyt okazały (w porównaniu do polskich). Składał się z numeru startowego, chipa jednorazowego (ciekawy, bo papierowy), kilku ulotek, bonu zniżkowego, próbki maści z konopii indyjskiej i przekąski. Dla tych, którzy zamówili droższy pakiet dodatkowo była całkiem ładna opaska na głowę. Tylko tyle i aż tyle. Nie było ani koszulek technicznych ani innych gadżetów znanych z naszych rodzimych biegów.

Na minus należy zaliczyć to, że niestety ratusz miejski nie jest przystosowany do przyjęcia około 600 biegaczy oraz osób dopingujących. To dlatego przed meczem kolejka do damskiej toalety była zakręcana a przez brak szatni większość osób przebierała się gdzieś w zakamarkach ratusza.

Oprawa biegu (podium, wyświetlacze, miejsce z darmową herbatą, linia startu i mety) była świetnie zorganizowana. Pierwszy swój bieg miał Tymonek – zaskoczyło mnie, że przed startem osoba z obsługi wyczytywała każde zapisane dziecko i trzeba było zgłosić obecność. Gdy kogoś brakowało, wołano jego imię i nazwisko przez megafon – super! Dla Tymona przebiegnięcie 400 metrów (ma 3,5 roku) było nie lada wyzwaniem, z którym poradził sobie nad podziw dobrze – jestem z niego bardzo dumny a Miś kibicował mu na ostatnich metrach.

O 12:30 nastąpił start biegu na 4 i 8 kilometrów (start był wspólny). Bałem się, że na pierwszych metrach będzie bardzo ciasno – startowało aż niemal 600 biegaczy! Po przebiegnięciu przez dziedziniec ratusza wybiegliśmy do parku – Sady Komenského, który jest mi doskonale znany. Na szczęście główny trakt parku jest dość szeroki stąd po kilkuset metrach nie było już problemu z ilością biegaczy na metr kwadratowy. Po pierwszym kilometrze minęliśmy pomnik Armii Czerwonej (w Polsce dawno byłby zburzony), potem musieliśmy kilka razy zaliczyć agrafkę i nieco straci prędkość, nie obyło się też bez około 400 metrów błota. Ostatnie 1,5 kilometra to szeroki i wygodny asfalt wzdłuż rzeki (Ostrawicy). Ci, którzy biegli na 4 km po przybiegnięciu w okolicę ratusza wbiegali przez jego dziedziniec na Prokešovo náměstí gdzie mieścił się start/meta. My robiliśmy jeszcze jedno okrążenie. Pogoda w ten dzień była bardziej wiosenna niż zimowa – brak lodu czy śniegu na trasie. Przyjemne + 4 stopnie celsjusza i niestety ale powietrze takie same jak na moim polskim Śląsku. Biegło się całkiem przyjemnie. Rozpoczynając drugie okrążenie zauważyłem, że w zasadzie to całkiem nieźle mi idzie. Kilka agrafek sprawiło, że kilkakrotnie miałem kontakt wzrokowy z zawodnikami z czołówki – to sprawiało, że nie chciałem odpuścić. W końcu ostatnie metry przed ratuszem (bardzo dużo osób z aparatami, sporo kibiców biorąc pod uwagę czas w którym odbywał się bieg), świetne powitanie na mecie.

Zaraz za linią mety czekał na mnie prześliczny medal z Bałwankiem (cały cykl Winter Run posiada takie same medale), butelka wody Mattoni. Kilka metrów dalej różne rodzaje herbaty (z możliwością dolania sobie rumu na rozgrzanie – ja niestety prowadziłem samochód). Nie zabrakło izotoniku, różnego rodzaju owoców czy drożdzówek. Było naprawdę smacznie.

Mój wynik? Jak na moją aktualną dyspozycję – świetny. Czas na 8 km to 35:08 co dało mi 29 miejsce OPEN i 17 miejsce w kategorii wiekowej (już niestety M30). Jadąc w stronę Ostrawy raczej nastawiałem się na pierwszą połowę stawki (w biegu na 8 km biegło 249 zawodników).

Poniżej przedstawiam oficjalne wyniki:

8 km mężczyzn

  • Vojtěch Bárta – 27:25
  • Adam Gavra – 27:31
  • Petr Hvolka – 29:26

8 km kobiet

  • Pavlína Jordánová – 33:31
  • Eliška Vlachová Hutová – 34:16
  • Kateřina Můllerová – 36:06

4 km mężczyzn

  • Daniel Filip – 14:22
  • Michal Vlček – 14:24
  • Roman Prus – 15:45

4 km kobiet

  • Zuzana Šenková – 18:01
  • Anna Balážová – 18:41
  • Iva Sýkorová – 18:42

Winter Run to cykl zimowych biegów dla każdego. Odbywa się w największych miastach Republiki Czeskiej: Brno, Hradec Králove, Ostrava, České Budějovice Olomouc i Praha. Prócz tego ta sama ekipa jest również odpowiedzialna za inne znane cykle biegów takie jak NN Night Run, Avon Běh pro ženy, Neon Run, Zombie Run – niedługo możecie spodziewać się bardziej szczegółowych informacji na ich temat!

Czy Winter Run Ostrawa był udanym biegiem? Dla mojego syna – tak! Dla mnie – tak! (Dobry wynik, ciekawa trasa i świetna organizacja). Na minus? Zaplecze socjalne. Reszta naprawdę super!

Ciekawostka – za linią mety były rozstawione komputery, gdzie po wpisaniu swojego numeru startowego wyświetlał się wynik. Rewelacyjna sprawa!

Translate »