Tyle wspaniałych chwil – czyli krótko o pierwszym sezonie biegowym

Tyle wspaniałych chwil – czyli krótko o pierwszym sezonie biegowym

Teoretycznie na zakończenie swojego debiutanckiego sezonu biegowego miałem zaplanowany start w Perle Paprocan (czyli zawodach, w których biega się dookoła Jeziora Paprocańskiego). Niemniej jednak dwa dni przed zawodami (czyli wczoraj) podczas spokojnego wybiegania niestety bardzo niefortunnie doznałem lekkiej kontuzji. Z tego względu zrezygnowałem z ostatniego startu, i tym samym przyszedł czas na krótkie podsumowanie.

CAM00328

Na pierwsze zawody namówił mnie kolega z pracy. Jako, że odbywały się one w mieście gdzie pracujemy bliżej być nie mogło. Mam tu na myśli 21 bieg Fiata w Bielsku-Białej. Przyznam szczerze, że nieco się stresowałem – przede wszystkim, nie wiedziałem jak do tego podejść. Do tego czasu po prostu kilka razy w tygodniu (zwykle wieczorami), gdzieś sobie biegałem. Myślałem sobie – gdzie mi tam do zawodników, starych wyjadaczy, profesjonalistów, kenijczyków itp.itd. Wiele obaw rozwiało się wraz ze startem. Muszę przyznać, że organizacja całego wydarzenia stała na naprawdę najwyższym poziomie. Punkty z wodą, oprawa, start, meta. Po prostu wszystko. Na zawsze też zapamiętam sms z wynikiem, który otrzymałem po przekroczeniu linii mety – zupełnie się go nie spodziewałem. Ostatecznie chyba właśnie dzięki temu, świetnemu bądź co bądź biegowi złapałem bakcyla dzięki któremu przez kilka miesięcy zawody stały się dla mnie częścią weekendu, na którą czekałem przez cały tydzień!

CAM00327

IV Piknik Biegowy im. Jana Dery skłonił mnie głównie tym, że odbywał się w Tychach – zaledwie kilka kilometrów od mojego miejsca zamieszkania. Nastawiony bardzo pozytywnie po wcześniejszym biegu nie wahałem się długo. Przyznam szczerze, że mimo, że trasa prowadziła głównie przez las – bieg ten dał mi w kość. Odezwało się przede wszystkim to, że zwykle biegałem wieczorami, bieg natomiast startował w samo południe a temperatura była zgoła odmienna od tej do jakiej przywykłem. Miałem momenty zwątpienia (mimo, że było to tylko 10km). Także brak wyrobionego wyczucia sprawił, że za bardzo chciałem, stąd późniejsze problemy. Ostatecznie z gorszym czasem niż w Bielsku-Białej, ale dobrnąłem do mety. Całość organizacji jak najbardziej mi się podobała. Na pewno było nieporównywanie bardziej kameralnie, nie znaczy to jednak, że gorzej! Fajna impreza na którą (podobnie jak na Bieg Fiata), mam zamiar wrócić w przyszłym roku.

CAM00337

Kolejnym biegiem, w którym uczestniczyłem był I Wodzisławski Bieg Piwosza. Przyznam, że nazwa odegrała sporą rolę „marketingową” dzięki której byłem w stanie podjechać kilkadziesiąt kilometrów do Wodzisławia Śląskiego. Niestety, tych zawodów nie będę do końca dobrze wspominał i raczej już na nie nie wrócę. Przede wszystkim nieogarnięte odbieranie numerów startowych (w ogródku piwnym – to akurat dobrze, że względu na nazwę). Trasa – 10 okrążeń dookoła rynku. Gdzieś około 6-7 straciłem rachubę i w zasadzie nie wiedziałem który kilometr biegnę. Podobnie jak wcześniej w Tychach upalna pogoda także dawała się we znaki ale na szczęście punkt z wodą był na stałe przy linii startu – czyli co kilometr można było przepłukać usta. Po ukończeniu biegu każdy z zawodników mógł raczyć się jednym darmowym piwem. Sama inicjatywa wydaje się bardzo fajna, niemniej jednak tym razem to nie było to.

CAM00348

Jeszcze przed startem w Wodzisławskim Biegu Piwosza zapisałem się na I Bieg Żubra, który odbywał się w Krostoszowicach. To także dość daleka dla mnie destynacja niemniej jakoś udało mi się zapakować rodzinę i przyjechać. Atmosfera biegowo-piknikowa na ładnym ośrodku, sprawna organizacja do której nie można mieć zastrzeżeń. A to, co najbardziej mi się podobało to urozmaicona trasa z ostrym podbiegiem, dróżkami leśnymi i innymi atrakcjami. Całkiem przyjemnie spędzone południe. Co więcej, zamiast chyba już zwyczajowego w biegach medalu, każdy z zawodników, który ukończył bieg otrzymał miniaturową figurkę żubra.

CAM00334

Po tych kilku bardziej i mniej udanych przygodach z biegami uznałem, że czas iść krok naprzód. Zapisałem się na niewyobrażalny wcześniej dla mnie dystans półmaratoński. A co mi tam – pomyślałem sobie. Zaraz po zapisach zacząłem trenować, kilkakrotnie sprawdziłem siebie na podobnym dystansie by mieć rozeznanie jak pobiec, żeby dobiec. Przyznać muszę, że pofałdowana tyska trasa dała mi mocno w kość. Niemniej zresztą jak o godzinę(!) opóźniony start całego biegu spowodowany niedopatrzeniem jednej z firm współpracujących z organizatorem. Dzięki temu już na starcie odczuwałem lekki głód. Ogólnie jednak euforia po przekroczeniu linii mety była tak wielka, że i tak byłem bardzo zadowolony ze swojego startu!

CAM00332

Start w półmaratonie pozwolił mi przełamać pewną barierę – w głowie przestało mi pałętać się hasło: „nie dasz rady; jesteś za słaby itp. itd.”. Dlatego też postanowiłem 22.09 pobiec dwa biegi w jeden dzień, jeden traktując nieco bardziej na poważnie, a drugi bardziej treningowo. Tym samym wylądowałem na Jastrzębskiej Dziesiątce – rewelacyjnie zorganizowanej imprezie z trasą będącą dwoma okrążeniami główną miejską aleją. Wszystko było naprawdę fantastycznie przygotowanie. Moja euforia była tym większa, że po raz pierwszy na zawodach udało mi się pokonać barierę 50 minut – nowa życiówka oraz ogólnie świetna atmosfera i organizacja sprawiły, że jest to dla mnie jeden z najlepiej zapamiętanych biegów tego roku.

CAM00331

Godzinę po dobiegnięciu do mety już jechałem na II Orzeski Bieg Uliczny. Zapisałem się na krótszy – 5km dystans. Pomysł na taką organizację dnia wyniknął z tego, że droga z Jastrzębia do miejscowości w której mieszkam biegnie właśnie przez Orzesze, stąd mogę powiedzieć, że był to bieg „przy okazji”. Szczerze powiem, że trasa była dość wymagająca, Orzesze za każdym zakrętem pokazywało biegaczom kolejny podbieg. Niemniej muszę przyznać, że jak na darmową imprezę organizacja była naprawdę na dobrym poziomie.

CAM00335

            Mikołów – to kolejne miejsce, gdzie miałem okazję pokonać dystans 10km. Bieg był bardzo dobrze zorganizowany. Trasa była raczej wymagająca ale najbardziej podobał mi się finish na bieżni stadionu w Mikołowie. Na pewno wrócę za rok!

CAM00336

            Właśnie w Mikołowie dowiedziałem się o Biegu Charytatywnym Biegamy z sercem w Europie Centralnej. Przyznam się, że oprócz funkcji charytatywnej zdecydowałem się jechać prawie 40km w jedną stronę (aby pokonać biegiem 5km), z tego względu, że trasa zakładała pokonanie 200m przez centrum handlowe Europa Centralna. Szybkie 5km biegu z jednym zbiegiem i jednym podbiegiem dało mi całkiem niezły czas. Ponadto na pewno będę pamiętał organizację i możliwość przebiegnięcia się wzdłuż pasażu.

CAM00333

            Biegiem, który zakończył mój tegoroczny sezon był VI Żorski Bieg Uliczny. Było mi bardzo miło, gdyż miałem dzięki niemu możliwość poznania na żywo Pawła Ignaca, autora bloga HeavyRunsLight.blogspot.com. Oprócz tego dowiedziałem się także, że Żory mają rynek a ponadto pobiłem swój jastrzębski rekord. Tym przemiłym akcentem jak się okazało zakończyłem tegoroczny sezon.

CAM00325

            Każdy z biegów w których brałem udział to tak naprawdę osobna historia, każdą z nich pamiętam bardzo dobrze i jestem niezwykle szczęśliwy, że miałem okazję brać udział w tylu znakomitych imprezach. Oczywiście jak to zwykle jest – apetyt rośnie w miarę jedzenia, na tablicy już widnieje plan treningowy, który realizowany przez zimę (mam nadzieję), pomoże w kolejnych, startach – m.in. półmaratonie dookoła Jeziora Żywieckiego, kolejnych edycjach świetnych biegów takich jak Bieg Fiata czy Jastrzębska 10 oraz, a może przede wszystkim debiut na dystansie maratońskim – na 13. Cracovia Maraton. Już się nie mogę doczekać!

Translate »