10 pytań do… Gediminasa Griniusa [PL & EN]

10 pytań do… Gediminasa Griniusa [PL & EN]

Osobę Gediminasa Griniusa nie trzeba chyba przedstawiać nad Wisłą. „Gedi” jest dobrze znany chyba każdemu ultrasowi. W 2016 roku zdobył Mistrzostwo w Ultra Trail World Tour. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej jego sukcesów. Udało mi się zadać mu kilka pytań i chciałbym z Wami podzielić się tym – mam nadzieję – interesującym wywiadem. Zapraszam do czytania!

P.Sz.: Jesteś jednym z najlepszych biegaczy ultra na świecie. Jak oceniasz trwający sezon? Czy jesteś z siebie zadowolony?

G.D.: Właściwie jestem zadowolony ze swojego sezonu. Oczywiście, w każdym sezonie oczekujemy od siebie lepszych wyników – czasami się udaje, innym razem nie. Pozytywnie oceniam rok 2017 i powiedziałbym, że w 90% spełniłem to, co sobie założyłem. W tym sezonie trzymałem się nieco z tyłu w wyścigach Ultra Trail World Tour i nie walczyłem o miejsca w rankingach. Wziąłem wszystko na spokojnie, by przygotować się do zrealizowania moich celów na 2018 i 2019 rok.

P.Sz.: Który z Twoich tegorocznych biegów oceniłbyś najlepiej? Z drugiej strony – który z nich był dla Ciebie najgorszy i dlaczego?

G.D.: Według mnie świetnymi biegami były Tarawera Ultra Trail, Madeira Island Ultra Trail i UTMB. Równocześnie UTMB był w pewnym sensie najgorszym, ponieważ całą energię włożyłem w przygotowania do niego. Być może wiesz jednak o tym, że mam pewne problemy (zdrowotne), które mogą okazać się nieco niebezpieczne. Nie chcę mówić więcej na ten temat, bo zabrzmiałoby to jak wymówka. Nie poszło więc tak dobrze jak planowałem, jednak obecność w TOP 10 na takim polu i tak jest dla mnie niczym zwycięstwo.

P.Sz.: Który spośród tegorocznych biegów był dla Ciebie najtrudniejszy? Który na długo pozostanie w Twojej pamięci? Skupmy się na tegorocznych startach.

G.D.: Cóż, oczywiście najcięższym biegiem był dla mnie UTMB, ponieważ cierpiałem od Courmayeur i jak napisałem w którymś z postów na Facebooku, był to najbardziej bolesny wyścig w moim życiu. Zapamiętam go na bardzo długo, ponieważ byłem tak skoncentrowany na wyścigu i nie chciałem odpaść… ale równocześnie od Courmayeur moje mięśnie były uszkodzone, a nogi jak z drewna. Bardzo cierpiałem i musiałem przenieść moją tolerancję na ból na zupełnie inny poziom. Będę to pamiętał przez długi czas. Ten wyścig po prostu uczynił mnie nieco silniejszym.

P.Sz.: Jako biegacz używasz kamizelek Camelbak. Jak to się zaczęło – czy najpierw pojawił się sponsoring, czy ufasz tej marce i dlatego stała się Twoim sponsorem? Jeśli ufasz tej marce, czy możesz powiedzieć dlaczego?

G.D.: Jeśli chodzi o CamelBak, to właściwie starałem się o pozyskanie ich jako sponsora, ponieważ po prostu lubię ich nowe plecaki, które są daleko przed starszymi wersjami CamelBaka. Nie zacząłem więc współpracy z CamelBakiem po prostu dla pieniędzy, ale dlatego, że lubię te produkty i spędzam z nimi sporo czasu na wyścigach. Jeśli bym ich nie lubił, ciężko byłoby mi przetrwać wyścig. Z tego powodu nie podpisuję umów z innymi firmami, które produkują plecaki, ponieważ ich produkty po prostu nie odpowiadają moim potrzebom. Z CamelBakiem jest zupełnie inaczej – plecaki pasują idealnie, bardzo odpowiada mi innowacyjny design i to, że są tak wygodne. Po prostu są skrojone na miarę moich potrzeb i dlatego CamelBak jest moim sponsorem.

P.Sz.: Nie tylko bierzesz udział w różnych biegach, jesteś również trenerem w Trail Running Factory. Czy możesz powiedzieć coś więcej o swojej obecności w TRF? Co jest dla Ciebie ważniejsze – własne starty czy trenowanie innych biegaczy?

G.D.: Kiedy biegam, przytrafia mi się mnóstwo dobrych rzeczy. Na przykład pomysł na TRF przyszedł mi do głowy właśnie podczas biegania. Jest dla mnie trochę jak dziecko, bardzo cieszy mnie bycie trenerem w TRF. Oczywiście cenię bieganie tak samo, jak dzielenie się moim doświadczeniem ze sportowcami online czy na naszych obozach w najpiękniejszych miejscach na całym świecie. Dzielę zatem moją pasję 50:50 pomiędzy bycie sportowcem i trenerem, choć czasami próbuję przekonać sam siebie, że jestem teraz w przeważającej mierze trenerem, a nie sportowcem. To dlatego, że w 2016 roku zdobyłem mistrzostwo, osiągnąłem więc wszystko jako sportowiec. Trudno byłoby poprawić tytuł mistrzowski, szukam więc dla siebie nowych wyzwań, by się udoskonalać – na przykład stając się jednym z najlepszych trenerów na rynku. To jest mój nowy cel i dążę do tego, by bardzo dobrze go wykonać. Oczywiście bieganie czyni mnie szczęśliwym jako sportowca, a jako osoba która lubi rywalizację, nadal lubię brać udział w zawodach. Krok po kroku zmierzam jednakże do realizacji mojego drugiego planu.

P.Sz.: Jak wszystkim wiadomo, masz również dwóch wspaniałych synów. Jak udaje Ci się połączyć czas dla rodziny z bieganiem na najwyższym poziomie?

G.D.: Już od jakiegoś czasu 24 godziny nie wystarczają, by wykonywać nasze zadania, jak normalna biurowa praca czy bycie dobrym ojcem i mężem. Staram się jednak osiągnąć to poprzez angażowanie mojej rodziny, także dzieciaków, w moją pasję. Staramy się podróżować razem na różne zawody po to, by spędzić wspólnie czas. Staram się angażować Gintare (moją żonę) w obozy TRF i spędzać z nią czas. Równocześnie zdaję sobie sprawę, że nie jestem już tym samym człowiekiem, nie czytam tych samych książek, co kilka lat temu. Sądzę, że dlatego nadszedł czas, by zmienić pracę. Teraz znacznie bardziej pasjonuje mnie bieganie, czytanie różnych książek o sylwetce biegacza itd. Myślę, że nadszedł czas, by zwrócić się w stronę tego, co sprawia mi największą przyjemność. Z tego powodu prawdopodobnie w lutym 2018 odejdę z pracy, by móc spędzać więcej czasu z rodziną, więcej czasu poświęcić na bieganie i – oczywiście – więcej czasu poświęcić sobie i stać się lepszym trenerem.

P.Sz.: Jaki jest największy biegowy sukces w Twojej karierze?

G.D.: Moim największym sukcesem biegowym jest to, że odkryłem bieganie. Osobiście nigdy nie byłem typem biegacza, a później to po prostu pojawiło się w moim życiu. Chciałbym tez dodać, że mam duże szczęście, ponieważ rodzina wspiera to, co robię. Sprawia mi to dużo przyjemności: dzieci widzą we mnie wzór do naśladowania, a Gintare wspiera mnie w bieganiu i w TRF. Dzielimy też miłość do gór i w końcu robimy to, co lubimy.

Jeśli zaś mówimy o zawodach, to prawdopodobnie jest to drugie miejsce na UTMB w zeszłym roku, lub pierwsze miejsce na Fuji, albo pierwsze miejsce na Gran Canarii. To były wielkie zwycięstwa, które zagwarantowały mi pierwszą pozycję w ULTRA TRAIL World Tour w ubiegłym roku. Jestem bardzo dumny z tych zwycięstw.

P.Sz.: Co jest Twoim głównym celem na 2018 rok?

G.D.: Mam kilka biegów w 2018 roku, ale będą one niejako wsparciem dla mojego głównego celu, który spróbuję osiągnąć w połowie września lub początkiem października. Planuję też FKT wokół Jeziora Tahoe w USA, co będzie pierwszym krokiem w kierunku dużego projektu, który zawrze w sobie siedem projektów, siedem jezior.

P.Sz.: Jak sądzisz, dlaczego jesteś tak bardzo popularny w Polsce?

G.D.: Nie jestem pewien, czy nadal jestem popularny w Polsce, na pewno nie tak, jak Marcin Świerc. Tak czy inaczej, niektórzy ludzie znają mnie, bo mieszkałem przez trzy lata w Szczecinie i biegałem przez kilka lat w Polsce więc wciąż to pamiętają. Myślę jednak, że to tymczasowa popularność, ponieważ macie swoich lokalnych bohaterów, jak Bartosz, Kamil czy właśnie Marcin. Także niebawem pozostanę pewnie tylko we wspomnieniach.

P.Sz.: W jaki sposób bieganie ultra zmieniło Twoje życie?

G.D.: Zdecydowanie je zmieniło, ponieważ – po pierwsze – pomogło mi poradzić sobie z zespołem stresu pourazowego, a w późniejszym czasie wyznaczyło mój styl życia, no i oczywiście pozwoliło odnaleźć w sobie pasję do gór. Z czasem moje bieganie stało się bardziej profesjonalne, a teraz staram się być dobrym trenerem w TRF. Przeszedłem wiele zmian przez te lata, i nawet moja determinacja, by w lutym zrezygnować z pracy pokazuje, jak bardzo poświęciłem się bieganiu i jak dla niego oszalałem. To zmieniło moje życie w bardzo znaczący sposób.

English version

P.Sz.: You are one of the top ultra-runners in the world. How do you rate your present season? Are you selfsatisfied?

G.D.: Actually, I am satisfied with my season. Of course, for each season one is expecting to do better, and sometimes it happens and sometimes it doesn’t. I am positive about 2017 and I would say that I accomplished 90% what I wanted. This season, I kind of backed off a bit from the Ultra Trail World Tour races and did not compete for the rankings. I rather took it easier to prepare for my next goals in 2018 and 2019.

P.Sz.: Which of your runs this year would you rate best? On the other hand – which one was the worst for you and why?

G.D.: I would say Tarawera, Madeira and UTMB were great races. At the same time the UTMB was kind of the worst one, because I put all my energy and preparation into UTMB. However, as you may know, I have my own problems (health problems) which can be kind of dangerous. I will not go further into it because it will sound like an excuse. So, it did not go as well as planned, but being in the top ten, in that kind of field, feels like a victory to me, anyway.

P.Sz.: Which run was the hardest for you this year? Which one will you remember for a long time? Let’s stop on this year’s starts.

G.D.: Well, of course, the hardest one for me was UTMB because I was suffering from Courmayeur and, like I said somewhere in my post on Facebook it was the most painful race in my life. I will remember it for a long time because I was so concentrated on the race and I did not want to drop out. But my muscles were just damaged and my legs were wooden from Courmayeur. I was suffering a lot and had to push my own pain tolerance to yet another level. So, that will be remembered for a long time. This race basically just made me a little bit stronger.

P.Sz.: As a runner you use Camelbak vests. How did it start – did the sponsorship come first or did you just trust this brand and that’s why they became your sponsors? If you trust this brand, would you please tell us why? 

G.D.: As for CamelBak, actually, I tried to get the sponsorship because I just like the new bags which are far ahead of the older versions of CamelBak. I did not sign with CamelBak just for the money, but because I like the products and because I spend a lot of time with these products during the races. If I didn’t like them, it would be painful for me to survive the race. This is why I did not sign contracts with other companies that are producing backpacks, because they just did not suit my needs. With CamelBak it is totally different, the backpacks fit perfectly, I like the very innovative design, and I like that they are so comfy. They just suit my needs and this is why CamelBak is my sponsor.

P.Sz.: You do not only compete in different runs, but are also a coach in the Trail Running Factory. Could you tell us something about your presence in TRF? Which one is more important for you – your own runs or training other runners?

G.D.: Actually, a lot of good things happen while I run. For example, the idea for TRF came to me while I was running. It is like a baby for me and I am very happy to be a coach at TRF. Of course, I enjoy running as much as I enjoy sharing my expertise by training with athletes online, or in our camps all around the world on the most beautiful courses. So basically, I am dividing my passion 50:50 between being an athlete and a coach, even though sometimes I convince myself into thinking that I am more of a coach than an athlete now. This is because I won the championship in 2016 and thus achieved everything that an athlete could achieve. Since it is very hard to improve a champion title, I am looking for new challenges to improve myself, like by becoming one of the best coaches on the market. This is my newgoal and I am striving to do it very well. Of course practicing running as an athlete makes me happy and, being a competitive person, I still like to run races. However, step by step, I am moving towards my second plan.

P.Sz.: As we all know, you are also a proud dad to two sons. How do you connect raising kids, your family time, with running at the highest level?

G.D.: For a while now, 24 hours have not been enough anymore to do all the things that we are doing, like having a normal job in the office, or being a good father and husband. But I am trying to keep it all together, anyway, by trying to involve my family and kids in what I love to do. We are trying to travel to the different races just to spend time together. I am trying to involve Gintare (my wife) into TRF camps and be with her. At the same time I am figuring out that I am not the same person and I am not reading the same books I used to read a few years ago. And I think the time has come to change my job because of all of that. I am much more into running now, and reading different kinds of books about running posture, about power meters, etc. So, I think it is time to switch to the things that I like best and this is why probably in February 2018 I am leaving my job to have more time to spend with my family, more
time to dedicate to running, and of course, more time that I can dedicate to myself and become a better coach.

P.Sz.: What has been the biggest running success in your career?

G.D.: My biggest success in running is that I found running. I have never been a runner myself and then it just came into my life. Another thing I would like to add is that I am very lucky that my family supports what I am doing. It gives me great pleasure, because the kids see in me a role model and Gintare supports me with running as well as with TRF. Basically we are sharing the passion for mountains and finally do what we like to do. And race wise, probably the second place I made at UTMB last year, or the first place at Mount Fuji, or first place at Gran Canaria. Those were great victories that basically guarantee my first place in the ULTRA TRAIL World Tour last year. I am very proud of those victories.

P.Sz.: What is your main goal for next – 2018 – year?

G.D.: I have a bunch of races coming up in 2018, but basically they will be just support races for my main goal which I will try to achieve at mid-September or the beginning of October. And I am planning to do a FKT around Lake Tahoe in North America and it will be the first step towards a bigger project which engulfs seven projects, seven lakes.

P.Sz.: You are very popular in Poland, what do you think – why?

G.D.: I am not sure if I am still popular in Poland, definitely I am not as popular as Marcin Świerc. But anyway, some people know me because I used to live in Szczecin for three years, and I raced in Poland for a few years, so people still remember. But I think that it is just temporary because, you have your local heroes, like Bartosz, Kamil, and of course again Marcin Świerc. I think it is just temporary and soon enough I will just exist in some memories, but otherwise you have your own heroes.

P.Sz.: How has ultrarunning changed your life?

G.D.: Definitely Ultra Running has changed my life, because, first of all, it helped me cope with the posttraumatic stress disorder, and later it just gave me a way of life, and of course I found my passion for mountains. Then my running became more professional and now I am trying to be a good coach at the TRF. I have undergone a lot of changes throughout the years, and even my determination to quit my job in February says a lot about how I am totally dedicated to running and how I am crazy about running. It changed my life very radically.

Zdjęcia/photos: Ugo Richard

Translate »