120 lat temu powstała pierwsza latarka

120 lat temu powstała pierwsza latarka

Wykrywają zmrok, można z nich naładować telefon, powstają z materiałów ery kosmicznej. Takie są dzisiejsze latarki. Jednak mało brakowało, a wynalazek mógł nie ujrzeć… światła.

Droga do oświetleniowej rewolucji była długa – pokryta tłuszczem z lamp oliwnych, „pachnąca” łojem, ukryta za dymem z lamp naftowych. Historia latarki to opowieść w wielu aktach.

Światło dla elit

Na przestrzeni dziejów o oświetleniu przenośnym marzyli wszyscy, a mogli sobie na nie pozwolić tylko bogaci. Na „źródła zasilania” – oliwa, wosk na świece czy nafta – stać było tylko elitę. Kamieniem milowym w rozwoju oświetlenia okazało się wynalezienie baterii i żarówki. – Od tego momentu minęło 150 lat. Biorą pod uwagę długi marsz, jaki ludzkość pokonała do pierwszych źródeł światła przenośnego od znanych dziś latarek, zaliczyliśmy technologiczny sprint – mówi Mirosław Pastor, specjalista w zakresie oświetlenia przenośnego w firmie Mactronic. A zaczęło się od spalania oliwy.

 

„Latarki” na oliwę

Pierwsi ludzie dążący o uzyskania przenośnego źródła światła (ognia) prawdopodobnie używali muszli lub skorup wypełnionych tłuszczem (roślinnym czy zwierzęcym) i czymś, co miało zastąpić knot (np. zwinięty liść). Dopiero doświadczenia Egiptu, Grecji i Rzymu przynoszą więcej informacji. Wówczas pojawiły się kamienne, gliniane czy miedziane lampy wypełniane oliwą oraz czarki z uchwytami do przenoszenia, zakończone charakterystycznym dziubkiem z miejscem na knot. Pojawiły się też pierwsze świece – prawdopodobnie mające początek w pochodniach pokrywanych pszczelim woskiem. U progu średniowiecza ludzkość korzystała z lamp oliwnych, świec i pochodni.

Prace nad zasilaniem

To oświetlenie nie uległo radykalnej zmianie przez kilkanaście wieków. Po drodze pojawiły się pewne udoskonalenia – tańsza świeca łojowa, lichtarze i świeczniki. Udało się też zwiększyć jasność płomienia lampy – nasycając knot paliwem przez umieszczenie ponad nim zbiorniczka z olejem. W kolejnych latach wynalazcy skupili się głównie na pracy nad  „zasilaniem” – pojawiły się m.in. lampy gazowe, które na początku XIX wieku trafiły na ulice Londynu i Paryża. Z kolei w 1853 roku Ignacy Łukasiewicz wydestylował naftę i skonstruował lampę umożliwiającą jej bezpieczne spalanie. Udoskonalany przez kolejnych naukowców wynalazek zagościł na stałe
w domach europejskich mieszczan – lampę można było trzymać w ręce, ale trudno były sobie wyobrazić, by się z nią swobodnie przemieszczać poza domem.

Pierwsza „bateria”

Równolegle nad pracami dotyczącymi oświetlenia, toczyły się te dotyczące wykorzystaniem zjawiska elektryczności. Pierwsze ogniwo skonstruował Allesandro Volta, a w 1866 roku Francuz Georges Leclanche opatentował „Mokre Ogniwo”, uznawane dziś za pierwszą baterię. Po kolejnych 20 latach Niemiec Carl Gassner wynalazł ogniwo „suche”, podobne do znanych nam baterii „węglowo – cynkowych”. – Obecnie jesteśmy świadkami kolejnych wielkich zmian w tym aspekcie. Zasłużone baterie są powoli wypierane w oświetleniu przenośnym przez akumulatory litowo-jonowe, głównie typu 18650, które pozwalają niektórym modelom świecić nawet przez kilka dnia bez przerwy – mówi Mirosław Pastor. Nowoczesne ogniwa mogą dziś być ładowane przez podłączenie do laptopa, a nawet służyć jako banki energii – wykorzystując port mini-USB lub specjalnie skonstruowane przenośne ładowarki.

Świat poznaje żarówkę

Co ze światłem? Trwała walka o wytworzenie odpornego żarnika i uzyskanie próżni (uniemożliwiającej utlenienie się materiału żarnika i jego przepalenie). Platyna, węgiel drzewny, włókna bambusa wytrzymywały zaledwie kilka minut. Dopiero pod koniec lat 70. XIX wieku pomyślnie zakończyły się próby Josepha Wilsona Swana z włóknem węglowym – rok później patent dopracowano w laboratorium Thomasa Alvy Edisona. 1 października 1879 rozbłysła pierwsza elektryczna żarówka – patent, który sprawił, że to z Edisonem, a nie z Nikolą Teslą, wielu z nas utożsamia rozwój elektryczności.  I choć to koncepcja prądu zmiennego Serba, a nie prądu stałego Amerykanina, okazała się tańsza i efektywniejsza, to Edison i jego żarówka są dziś symbolami elektrycznej rewolucji. Od latarki ludzkość dzielił już krok. A dokładniej 19 lat.

Narodziny latarki

Rok 1898, Nowy Jork. Rosyjski imigrant Conrad Hubert, który wynalazł m.in. przenośny wiatraczek czy świecącą szpilkę do krawata, wraz ze swoim pomocnikiem Davidem Misellem pracują nad przenośną latarką. Ta ma postać papierowej rury z baterią, mosiężnym reflektorem, żarnikiem oraz włącznikiem. Z początku wynalazek nie spotkał się z większym zrozumieniem, a autorowi trudno było znaleźć kogoś, kto potraktowałby go z należytą powagą. O powodzeniu pierwszej latarki zdecydowała pewna wizyta na komisariacie w Nowym Jorku, skąd na początku 1899 policjanci ruszali na nocne patrole.  Mimo upływu lat, latarki patroloweak Patrol Charger+ wciąż należą do podstawowego wyposażenia policji. To przede wszystkim modele niezwykle odporne, emitujące mocne, jednolite światło i charakteryzujące się długim czasem działania – mówi Mirosław Pastor z Mactronic. Kilka lat po prezentacji latarki, Conrad Hubert sprzedaje połowę udziałów swojej firmy za 200 000 dolarów. Szacuje się, że na początku lat 20. XX wieku z latarki korzystało już 10 milionów Amerykanów.

Technologiczny krok naprzód

Fakt, że oświetlenie przenośne cieszyło się dużą popularnością zarówno wśród służb mundurowych, (wojsko, policja, oddziały ratunkowe) jak i cywili (rosnąca popularność turystyki) sprawił, że postępowały prace nad unowocześnieniem oświetlenia. Do latarek ręcznych dołączyły czołowe, montowane na broni czy dedykowane konkretnym rodzajom aktywności. Kamieniem milowym było wynalezienie pierwszej wodoodpornej latarki w 1970 roku. – Najlepsi producenci oferują dziś latarki odporne na wilgoć, pył, czy błoto, co potwierdzają międzynarodowe certyfikaty jak ANSI. Dzięki temu użytkownik zyskuje pewność, że latarka z odpowiednim indeksem wodoodporności IP nie przestanie działać na deszczu czy po wpadnięci do wody – mówi Mirosław Pastor.

LED-owa rewolucja

W drugiej połowie lat 90. XX wieku pojawiły się diody LED, które obecnie dominują w oświetleniu przenośnym. – Wyposażone w nie latarki oferują jednolite i mocne światło, są przy tym wydajne i energooszczędne. Wsparte rozwiązaniami technologicznymi takimi jak wbudowany czujnik światła potrafią dopasowywać moc świecenia do panujących warunków – mówi Mirosław Pastor z Mactronic. Energooszczędne, wyposażone w wydajne akumulatory litowo-jonowe i gniazda USB latarki potrafią dziś służyć nawet jako przenośny bank energii. Co czeka nas w oświetleniu przenośnym za kolejnych 20 lat? Przy obecnym tempie rozwoju technologicznego trudno to sobie wyobrazić. Jasne wydaje się być jedno – latarki będą miały się równie dobrze jak przed erą komputerów.

Translate »