BLUEAIR – oczyszczacze powietrza, które poprawiły nasze życie.

BLUEAIR – oczyszczacze powietrza, które poprawiły nasze życie.

Dzisiejszy wpis jest dla mnie bardzo ważny dlatego, że dotyczy zdrowia mnie i mojej rodziny. Jak pewnie większość z Was wie mieszkam na Górnym Śląsku. Rejonie, który może niechlubnie poszczycić się absolutnie najgorszą jakością powietrza nie tylko w kraju, ale spodziewam się, że niemal w całej Europie. Miasta z którymi jest mi po sąsiedzku, takie jak Pszczyna, Rybnik czy Wodzisław Śląski [Źródło] znajdują się w pierwszej piątce najbardziej zanieczyszczonych miejsc w Europie! Ale mało tego, myślę, że gdyby w miejscowości w której mieszkam – Kobiórze – zamontować czujnik pyłu zawieszonego okazałoby się, że mógłby bez wahania stanąć z nimi w szranki. Zresztą, można nawet na Facebooku znaleźć grupę o nośnej nazwie „Mała Gmina z Wielkim Smogiem”.

Sezon grzewczy był dla mnie czasem, gdy solidnie przygotowywałem się do ważnego dla mnie startu w EA7 Milano Marathon – chciałem pobić rekord życiowy (co zresztą mi się udało, relacja TUTAJ), wielokrotnie unikałem biegania popołudniami bo powietrze po prostu śmierdziało. Przez ostatnie dwa lata stałem się bardzo wyczulony na smog. Na tyle, że jadąc autem do pracy często szczypały mnie oczy, właśnie od zanieczyszczonego powietrza. Próbowałem używać masek antysmogowych do biegania, ale nie zdawało to egzaminu. Zamiast treningu biegowego wykonywałem wtedy jednostkę treningową w domu – trochę zwykłych ćwiczeń fizycznych dla zachowania formy. Powiem Wam szczerze – już nigdy więcej nie zapiszę się na maraton na wiosnę. Nie ma takiej możliwości. I to właśnie przez to, że nie da się wyjść na zewnątrz na trening i solidnie się przygotować. Jedyne biegi jakie w zasadzie z czystym sumieniem wykonywałem były rano w weekendy (głównie w lesie). Cała reszta stanowiła nierówną walkę ze smogiem.

Nie jestem hipokrytą, również w domu palę w piecu węglowym. Używam jednak wyłącznie sezonowanego drewna do rozpalenia i prawdziwego węgla. Nie palę śmieci, dodatkowo od dwóch sezonów grzewczych nauczyłem się palić sposobem „od góry”, który uważam za genialny również dlatego, że nie trzeba co ok. 3 godziny schodzić do piwnicy, żeby dołożyć do pieca. Dla mnie po prostu bajka – polecam każdemu nie tylko ze względu na wygodę, ale również ekologię.

Sen z powiek spędzało mi to, że cała moja rodzina również musi się truć. Po pewnym czasie zacząłem szukać rozwiązania. Ostatecznie przyjechały do mnie dwa oczyszczacze powietrza marki BlueAir, o których chciałbym właśnie nieco więcej napisać, bo towarzyszyły mi codziennie. Wyszedłem z prostej zasady – najwięcej czasu spędza się w domu, z czego ok. 7 godzin dziennie w sypialni (po prostu śpiąc). Jeśli więc można ograniczyć wdychanie szkodliwych substancji to ważniejszym jest mieć świeże powietrze w domu, niż na zewnątrz.

Po pewnym czasie kurier dostarczył mi dwa modele firmy BlueAir – jeden większy, do sypialni, drugi mniejszy przeznaczony do pokoju dziecięcego. W ten sposób chciałem poprawić zdrowie i komfort życia mojej rodzinie. Na szczęście mi się to udało!

BlueAir nie jest najbardziej znaną marką oczyszczaczy powietrza na rynku, co nie znaczy, że nie jest warta uwagi. O ile takie marki jak LG czy Sharp reklamują się w mediach, reklamy BlueAir nie obejrzymy w telewizji. Jest to jednak firma z ponad 20-letnią tradycją, jak można przeczytać na ich stronie: „Uważamy, że każdy z nas ma prawo oddychać powietrzem tak czystym, jak chciała tego natura. Zamiłowanie do czystego powietrza doprowadziło do zaprojektowania najwyższej klasy oczyszczaczy powietrza. Technologia HEPASilentTM umożliwia uzyskanie wysokiej jakości powietrza bez nieprzyjemnego hałasu. Nasze urządzenia charakteryzują się najwyższą szybkością dopływu czystego powietrza (CADR) przy najniższym poziomie hałasu, zapewniając ciche, skuteczne i stylowe działanie.”

Firma posiada szeroką ofertę oczyszczaczy powietrza, odpowiednich do pomieszczeń o zróżnicowanej kubaturze. Wyróżnia je na pewno design, który bardzo przypadł mi do gustu. Urządzenia niepotrzebnie nie zwracają uwagi, a z drugiej stronie ich konstrukcja i gabaryty sprawiają, że łatwo można ustawić je w pokoju tak, by nie przeszkadzały, a dobrze pełniły swoją rolę. Zacznę od opisu mniejszego z dwóch oczyszczaczy, które posiadam.

Jak można przeczytać: „o najczęstszych zanieczyszczeń powietrza w pomieszczeniach należą produkty spalania, cząsteczki biologiczne pochodzące od pleśni, sierść zwierząt domowych, pyłki kwiatowe, lotne związki organiczne (VOC), pył ołowiany i azbest. Według powołanego przez Komisję Europejską Komitetu Naukowego ds. Zagrożeń dla Zdrowia i Środowiska powietrze w pomieszczeniach może też zawierać ponad 900 różnych rodzajów związków gazowych i cząstek stałych mniejszych niż 2,5 mikrona (PM2,5). Wdychanie maleńkich, niewidocznych substancji zanieczyszczających jest szkodliwe dla zdrowia. Takie drobiny przedostają się przez tkankę płucną do krwiobiegu, zaczynają krążyć po organizmie i pozostają w nim.”

Blueair Classic 205

Ten model nadaje się do pokojów o kubaturze do 20m kwadratowych. Z wyglądu jest biało/szarym prostokątem o wymiarach 52x42x21 cm (wysokośćxdługośćxszerokość). Na uwagę zasługuje to, że posiada po bokach wygodne rączki do przenoszenia urządzenia. Classic 205 posiada filtr o wymiarach zbliżonych do całego urządzenia, znajduje się on w tylnej części urządzenia, za kratownicą, która jest równocześnie drzwiczkami. Wystarczy je otworzyć, by wymienić filtr (jak wiadomo trzeba to robić co jakiś czas). To intuicyjne i bardzo proste rozwiązanie. Pod białą klapką na górze obudowy znajdują się trzy przyciski: Wi-Fi, ON i Filter. Pierwszy z nich włącza połączenie z siecią, na drugim można ustawić jeden z trzech trybów pracy (od najsłabszego do najmocniejszego), trzeci pokazuje za jaki czas należy wymienić filtr. Można powiedzieć, że możliwości jeśli chodzi o konfigurację urządzenia są dość ograniczone. Niemniej jednak zwiększają się, jeśli zainstalujemy na naszym smartphone`ie aplikację BlueAir (parowanie jest ekspresowe i intuicyjne). Wtedy z poziomu naszej komórki możemy nie tylko sterować dowolnie urządzeniem ale również np. ustawić działanie trybu nocnego czy połączyć go z kontrolerem BlueAir Aware. Czy jestem zadowolony z tego urządzenia? Szczerze mówiąc sprawdza się dobrze, ale jest to wybór dla mniej wymagających. Mi brakuje chociażby czujnika tego, jaki poziom powietrza aktualnie jest w pomieszczeniu czy możliwość śledzenia zmian temperatury otoczenia. Ponieważ jest to model, który kupiłem z myślą o użytku w pokoju dziecięcym byłoby wskazane by posiadał takie funkcje. Plus jednak należy się za to, że na pierwszych dwóch trybach urządzenie jest bardzo ciche i nie przeszkadza np. dziecku podczas popołudniowej drzemki. Niemniej dla mnie istotny jest nie tylko smog ale również to, że Classic 205 oczyszcza powietrze z alergenów i substancji wywołujących astmę – bo zdrowie mojego syna jest dla mnie najważniejsze. Warto jednak podkreślić, że z drugiej strony ten model jest po prostu dziecinnie prosty w obsłudze, i to ciała na jego korzyść.

Blueair Classic 480i

To większy brat opisywanego przed chwilą modelu. Ten – przeznaczony do mojej sypialni jest przystosowany do pracy w pomieszczeniach o kubaturze nawet do 40 metrów kwadratowych. Jego wymiary również są nieco większe: 58x50x27 cm (wysokośćxdługośćxszerokość). Urządzenie z wyglądu jest podobne, wygląda jakby do Classic 205 dołożyć z drugiej strony kolejny biały element. Classic 480i idealnie pasuje obok mojej dużej szafy w dużym pokoju, tak jak pisałem nie zwraca specjalnie uwagi i łączy się idealnie z meblami (które mam również białe). Wymiana filtrów jest również prosta jak w mniejszym modelu. Z tyłu są drzwiczki, które wystarczy pociągnąć. Wewnątrz znajduje się nawet naklejona instrukcja wymiany filtrów (należy to robić co 6 miesięcy). Wymiana filtra jest dziecinnie prosta, pociągamy i wyciągamy stary, i wsuwamy nowy (trzeba jedynie zwrócić uwagę na kierunek ruchu powietrza). I to wszystko.

Classic 480i jest zdecydowanie bardziej rozbudowany. Na panelu sterowania, który mieści się również pod białą klapką na górze znajdują się odpowiednio przyciski: Wi-Fi, ON, Filter, Auto, VOC i PM2.5. Dwa ostatnie to czujniki, o trzech pierwszych również już pisałem (analogicznie do modelu Classic 205). Tutaj również znajdują się trzy tryby pracy ale różnicę stanowi tryb Auto, który moim zdaniem jest po prostu nieodzowny.  Classic 480i posiada wszystkie potrzebne czujniki dlatego możemy na wykresach w czasie rzeczywistym, po podłączeniu smartphone`a śledzić ilość najbardziej trującego PM2.5, ale także całkowitych lotnych związków organicznych (VOC), Równoważnika dwutlenku węgla, temperatury oraz wilgotności w pokoju. To są właśnie funkcje, których brakowało mi w Classic 205. Oczywiście w tym modelu także można ustawić tryb nocny (u mnie od 21:00 – 07:00). Szczerze mówiąc obserwując z pracy ilość PM 2.5 byłem w stanie co do minuty określić, kiedy moja żona otwierała okno, żeby wywietrzyć mieszkanie – momentalnie wskazania wykresu w aplikacji szły w górę. Z poziomu aplikacji widać również kiedy należy wymienić filtr. Urządzenie Classic 480i jest równie proste w obsłudze co Classic 205, posiada jednak zestaw wskazań oraz większą moc, dzięki temu moim zdaniem jest po prostu zdecydowanie lepsze i nie wahałbym się do niego dopłacić. Oprócz trybu automatycznego zdarzało mi się również zdalnie, za pośrednictwem telefonu włączać np. najwyższy tryb pracy wtedy, gdy nikogo nie było w domu – uważam, że to bardzo praktyczne. Sama aplikacja oraz parowanie urządzeń jest tak w ogóle bardzo sprawne (łatwiejsze niż sparowanie Suunto z telefonem). Prócz tego oba urządzenia są energooszczędne, co ma duże znaczenie bo są włączone podobnie jak lodówka – 24 godziny na dobę!

Modele korzystają z technologii HEPASilent do usuwania praktycznie wszystkich substancji zanieczyszczających powietrze. Technologia HEPASilent to rewolucyjne wykorzystanie zalet filtracji elektrostatycznej i mechanicznej, dzięki zastosowaniu zaawansowanych materiałów filtracyjnych oraz komory ładowania powleczonych cząstek. Dzięki temu oczyszczacze Blueair wykazują znacznie lepsze rezultaty niż w przypadku stosowania samej technologii filtracji mechanicznej lub filtracji elektrostatycznej.

Decydując się na zakup oczyszczacza powietrza warto od razu zainteresować się również akcesoriami i filtrami a raczej ich dostępnością. Firma Blueair na swojej stronie posiada pełen asortyment tego typu dodatków, dodatkowo pragnę dodać, że w przystępnej cenie (biorąc pod uwagę konkurencję). Jest to też firma z wieloletnią tradycją – więc nie ma szans, że zniknie a my zostaniemy bez gwarancji.

Dodatkowo, muszę podkreślić, że od kiedy używamy oczyszczaczy mniej sierści naszego psa i kurzu osadza się wszędzie w naszym domu – a to dla nas duża wartość dodana!

Zapytacie skąd wiem, że te urządzenia faktycznie działają? Po prostu to czuję. Niestety ale tak jak pisałem stałem się bardzo wrażliwy na smog. Oprócz wspomnianego bólu oczu mogę wymienić, że mimo odpowiedniej dawki snu byłem cały czas niewyspany, wieczorami (zwłaszcza po treningach) źle mi się oddychało, byłem ciągle zmęczony. Po kilku tygodniach obcowania z oczyszczaczami BlueAir objawy zdecydowanie się zmniejszyły. Widziałem również, że mój syn czuje się lepiej. I właśnie dlatego wszystkim, którzy są zmuszeni żyć w regionach o zanieczyszczonym powietrzu gorąco polecam zainwestowanie w oczyszczacze powietrza. To naprawdę jest w stanie Wam pomóc!

Więcej informacji o produktach marki BlueAir oraz sklep internetowy znajdziecie na oficjalnej stronie: www.blueair.com

Translate »