Celujemy! [Pomysły na spędzanie czasu z dziećmi]

Celujemy! [Pomysły na spędzanie czasu z dziećmi]

Dzisiaj przyszedł czas na kolejny tekst z cyklu, który ma zapewnić aktywne i ciekawe spędzanie czasu z dziećmi podczas narodowej kwarantanny. Pierwszy dotyczył piłki nożnej [możecie przeczytać TUTAJ], dzisiaj będzie o celowaniu (i to takim na zewnątrz i takim wewnątrz). Ponieważ już  bardzo długo jesteśmy zmuszeni to ograniczania aktywności i mnóstwo czasu spędzamy w domu lub ogródku potrzeba Tymonowi – naszemu pięciolatkowi nowych impulsów i zabaw. Bo ile można bawić się na trampolinie czy piaskownicy?

Organizujemy sobie dodatkowo wiosennie czas – zasadziliśmy poziomki i pomidory, które teraz regularnie musimy podlewać. W międzyczasie naszym ogromnym osiągnięciem była nauka jazdy na rowerze 14 cali – BTwin – pierwszy z pedałami. Mamy za sobą pierwszą małą rowerową wycieczkę gdzie Tymon przejechał 9 km (częściowo w masce) i jestem z niego ogromnie dumny.

Dzisiaj jednak chciałbym podzielić się z Wami pomysłem na to by nauczyć dziecko celować i strzelać. Już słyszę jak po przeczytaniu tych słów niektórzy wzdychają i chcą wyłączyć ten tekst. To teraz się może zdziwicie – Tymon będzie miał końcem maja 6 lat a do tej pory nie miał ani jednego pistoletu ani innej zabawkowej broni. Dlaczego? Bo nauka dziecka zabijania nie zgadza się z moim kręgosłupem moralnym i nie chciałbym by moje dziecko traktowało je jak zabawę. Serio.

Ale mój pomysł był trochę inny. Do zabawy na zewnątrz – w ogródku kupiłem łuk dla dzieci Geologic Discovery Junior. Przypomnę od razu, że łucznictwo to sport i to wcale nie byle jaki. Szczerze mówiąc jak za 59,99 zł to łuk jest doskonałej jakości. Posiada jedna strzałę z przyssawką. Mój syn gdy tylko go zobaczył był mega podekscytowany. Najpierw narysowaliśmy sobie okręgi na drzwiach od garażu i zaczęliśmy strzelać (nawet żona się przyłączyła), potem ruszyliśmy do ogródka. Dobrze napięty łuk wysyła strzałę nawet do 10 metrów a muszę się Wam przyznać, że… ja używając tego łuku (mimo, że dziecięcy) „rozbiłem” szybę z pleksi w domku ogrodowym od dzieci. No cóż, na przyszłość już będę uważał. W każdym razie – Tymon ćwiczy celność i idzie mu coraz lepiej. Uczy się też prawidłowej postawy, naciągu no i ta zabawa mega go zajmuje. Przy okazji można także wpleść w nią podstawy bezpieczeństwa przy obsłudze czegoś „co strzela” – i myślę, że wychodzi nam to całkiem nieźle. Jeśli szukacie niedrogiej zabawki dla swojej pociechy to łuk będzie naprawdę znakomitym prezentem!

A teraz nasz pomysł na burą aurę, niepogodę i… nie tylko dla dzieci. Otóż także w Decathlonie (skąd pochodzi łuk) kupiłem zestaw do darta. Tak, gramy z dzieckiem w grę, która często kojarzy się z knajpami i moimi latami studenckimi. Gra w darta uczy cierpliwości, celności i wbrew pozorom również odpowiedniego planowania. To w zasadzie zabawa dla całej rodziny – zdarza się, że w 301 czy 501 gramy w trójkę z żoną. Mam również nadzieję, że darty będą u nas często wykorzystywane gdy już będą do nas mogli wpadać znajomi. Jeśli chodzi zaś o pięciolatka (rzuca z krzesełka, żeby być nieco wyższy) to nie daje spokoju i od kiedy mamy tarczę gramy CODZIENNIE. To chyba najlepsza rekomendacja.

Jeśli czujecie, że również Wasze dziecko może wkręcić się w łucznictwo czy darty to nie ma się co zastanawiać – lepsze to niż kolejne godziny przed ekranem komputera/smartphone`a czy telewizora.

 

Translate »