EA7 Milano Marathon  coraz bliżej! Kilka słów o tym, jak się przygotowuję!

EA7 Milano Marathon coraz bliżej! Kilka słów o tym, jak się przygotowuję!

Jeśli jesteś stałym czytelnikiem bloga pewnie wiesz, że w tym roku mam w planach trzy najważniejsze starty: EA7 Milano Marathon, Tallinna Maraton oraz Ultra Trail Atlas Toubkal.

Każde z tych zawodów mają swoją osobną historię. Tallinna Maraton jest wyjątkowy z tego powodu, że jest częścią obchodów 100-lecia Estonii, Ultra Trail Atlas Toubkal z kolei będzie moim pierwszym startem w Afryce i najważniejszym biegiem górskim w 2018 roku. Dodatkowo podczas wyjazdu chciałbym zdobyć najwyższy szczyt Afryki Północnej – Dżabal Toubkal (4167 m n.p.m). Maraton w Mediolanie będzie moim pierwszym zagranicznym maratonem – do tej pory biegałem ten dystans wyłącznie w Polsce (Orlen Warsaw Marathon 2015, DOZ Maraton Łódzki z PZU 2015, 16. Cracovia Maraton – 2017, 33. PKO Wrocław Maraton – 2015 oraz dwukrotnie Silesia Marathon – 2014 i 2015). Moim maratońskim debiutem był Silesia Marathon gdzie na metę przybyłem z czasem 4:13:13, aktualny rekord życiowy został ustanowiony w Łodzi gdzie na metę zameldowałem się z czasem 3:56:55. Jak nietrudno zauważyć większość startów maratońskich zaliczyłem w 2015 roku – czyli już jakiś czas temu i nie mogą one stanowić punktu odniesienia do obecnej sytuacji. Potem niestety kontuzja i dochodzenie do formy, by jako-tako przebiec 42 kilometry, zajęło mi trochę czasu.

Mimo że królewski dystans nie należy do moich ulubionych postanowiłem sobie, że w życiu chcę przebiec co najmniej 10 maratonów (czyli pozostały jeszcze cztery) – EA7 Milano Marathon i Tallinna Maraton to dwa, podczas których chce sam sobie udowodnić, ze jestem w stanie przygotować się na tyle solidnie, by powalczyć o nową życiówkę.

EA7 Milano Marathon jest podobno najszybszym dużym maratonem we Włoszech – odbędzie się już 8 kwietnia więc do zawodów został miesiąc z niewielkim okładem. Jeśli chcesz wziąć w nim udział – mam zniżkowe pakiety startowe i zachęcam do startu! Czy uda mi się przygotować na tyle, by stanąć za pacemakerem na 3:50? Mam taką nadzieję. Chciałbym pokrótce zaznajomić Cię z tym, jak wyglądają moje aktualne przygotowania.

Tak naprawdę moje przygotowania rozpoczęły się początkiem grudnia, po listopadowym roztrenowaniu (zero biegania). Na początku skupiałem się głównie na powrocie do regularności. Każdego tygodnia wykonywałem 3-4 treningi. Zwykle dwa lub trzy krótsze i jeden dłuższy. Największym osiągnięciem grudnia było pokonanie ponad 30 km podczas Winter Trail Małopolska, ale przyznajmy – bardziej w tempie turystycznym. Szczęście chciało, że pod choinkę jako prezent otrzymałem zestaw Kettlebell – który już od stycznia miał umożliwić mi bardziej wszechstronny trening w domu.

Od stycznia wiedziałem, że jeśli chcę być przygotowany na 8 kwietnia, to nie ma już mowy o odpuszczaniu. Zacząłem zdecydowanie bardziej regularny trening. W tygodniu starałem się wykonywać 6 treningów jeden dzień pozostawiając sobie na odpoczynek. 3-4 jednostki biegowe + 2-3 treningi dodatkowe w domu.

Ze względu na swoją przeszłość z kontuzją dużo czasu poświęcam na profilaktykę. Po każdym treningu biegowym – niezależnie od tego czy jest to 5 czy 35 kilometrów staram się rozciągać, używam także wałka do masażu, który stał mi się już niemal tak bliski,  jak rodzina. Jak na razie takie zestawienie sprawdza się, choć szczerze mówiąc nie zawsze mam ochotę na te kilka chwil katuszy po bardziej wymagającym treningu.

Jeśli mówię o treningu w domu to mam swój ustalony zestaw, który czasami modyfikuje jedynie o ilość poszczególnych powtórzeń. Składa się na niego: deska + 5 serii brzuszków + 5 serii pompek + 5 serii przysiadów + ćwiczenia z kettlami + wioślarz (ten ostatni nie zawsze – traktuję go jako uzupełnienie). Całość zajmuje w moim przypadku od 45 min do 1:30 h i dobrze sprawdza się w te dni, w które nie wybiegam na trening na zewnątrz.

Niestety, ze względu na to że mieszkam na Górnym Śląsku – najbardziej zanieczyszczonym regionie w Polsce zdarza się, że wyjście po pracy na trening staje się niemożliwe ze względu na smog. W takie dni również wybieram opisany powyżej trening w domu. Niemniej w lutym zaopatrzyłem się w maskę antysmogową z którą jestem w stanie zrobić niezbyt wymagający (5-10 km w tempie ok 5:30-6:00 min/km) trening biegowy. Lepszy jednak taki, niż żaden.

Równocześnie z większą intensywnością treningów zacząłem bardziej zwracać uwagę na to co jem – nie ma mowy o żadnej diecie, ale podjadanie wieczorami i jedzenie słodyczy w pracy aktualnie mi się nie zdarza i jestem z tego dumny. Przez okres praktycznie dwóch miesięcy udało mi się zgubić około 4 kilogramy, co uważam za swój mały sukces i duży krok naprzód.

Luty był dla mnie miesiącem zwiększania kilometrażu – przebiegłem ponad 200 kilometrów (mimo tego, że miesiąc trwał zaledwie 28 dni). Mój organizm przyzwyczaił się już na nowo do aktywności fizycznej, nabrałem odpowiednich nawyków i wyjście na trening na ten moment nie stanowi dla mnie żadnego problemu.

W zasadzie można powiedzieć, że do EA7 Milano Marathon został mi marzec – bo już 6 kwietnia (czyli niedługo po Świętach Wielkanocnych) wylatuję do Mediolanu. Jak mam zamiar przygotowywać się w marcu? Przede wszystkim w odróżnieniu do lutego mam zaplanowane trzy starty na 10 km (Bieg Wiosenny w Parku Śląskim, VIII Bieg Pawła Lorensa w Tychach oraz 8 Bieg o Złote Gacie w Brzeszczach). Niestety nie znalazłem czasu na choć jeden półmaraton, który mógłby dać mi odpowiedź na to, na ile moje przygotowania mają sens – ale nic na to nie poradzę. Początek marca ma być dla mnie czasem wprowadzenia bardziej wartościowych, mocniejszych jednostek na dłuższych dystansach. Im bliżej do startu docelowego pewnie będę nieco zmniejszał kilometraż, by być „świeżym” na starcie.

Pod względem sportowym EA7 Milano Marathon będzie najważniejszym moim startem w tym roku, wątpię bym we wrześniu podczas Tallinna Maraton mógł być lepiej przygotowany niż teraz na wiosnę. Mam ogromną nadzieję, że jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w Mediolanie ustanowię swój nowy rekord życiowy. Trzymajcie za mnie kciuki!

A Ty? Do jakiego startu przygotowujesz się na wiosnę? 🙂

Translate »