Zabawy piłkarskie dla dzieci [Pomysły na spędzanie czasu z dziećmi]

Zabawy piłkarskie dla dzieci [Pomysły na spędzanie czasu z dziećmi]

Tym tekstem chciałbym zapoczątkować cykl o pomysłach na spędzanie czasu z dziećmi. Skąd się wziął? Chyba nie muszę nikomu tego tłumaczyć – od początku marca siedzimy z dziećmi non-stop w domu. Jeszcze przed zamknięciem przedszkoli dwa tygodnie Tymon nie uczęszczał na zajęcia bo przygotowywaliśmy się na wakacje na Cyprze (gdzie ostatecznie nie dotarliśmy przez COVID-19) i nie chcieliśmy, żeby coś złapał.

Potem jak wiadomo sprawy potoczyły się lawinowo i wiemy, że ten czas niestety zbyt szybko nie minie. Praca przy dwójce małych dzieci w domu (Tymon ma prawie 6 lat, Kalina prawie 2) to naprawdę ogromny wysiłek i czasami każdy chyba ma już dość. Na szczęście mieszkamy w domu więc mamy chociaż kawałek ogródka, gdzie można swobodnie się pobawić na zewnątrz – a pogoda jest coraz lepsza. Tak długi okres wspólnego czasu sprawia, że dzieci rozpiera energia, Tymon tęskni też już za kolegami i koleżankami – trzeba coraz bardziej kreatywnie gospodarować jego czasem.

Jeszcze przed narodową kwarantanną Tymonek był piłkarzem sekcji „Skrzatów” – to ta najmłodsza (5-6 lat) w naszym miejscowym klubie LKS Leśnik Kobiór. Treningi odbywały się 2-3 razy w tygodniu. Na swoim koncie ma rozegrane dwa lokalne turnieje i co tu dużo mówić – bardzo lubi(ł) chodzić na treningi. Teraz mu tego brakuje. Co więcej – do końca maja mieli zaplanowane zaliczenie kilku różnych ćwiczeń piłkarskich.

Aktualnie trenerzy LKS Leśnik Kobiór publikują co tydzień na stronie ćwiczenia, które należy wykonywać. Prócz tego musimy z Tymonem ćwiczyć to, co jest na zaliczenie. A są tam całkiem skomplikowane rzeczy jak na 5-6 latki – np. zwód step-over ze strzałem do bramki czy żonglerka. Staramy się, ale nie zawsze nam wychodzi tak jak byśmy chcieli. Wysyłamy również do klubu filmowe potwierdzenia tego, że się nie obijamy.

Gdy było jeszcze chłodno treningi wykonywaliśmy w domu na dywanie – ale to nie jest najbardziej efektywny sposób, brakuje przestrzeni, trawy i w ogóle to nie jest to – jest za dużo rozpraszaczy. Gdy jednak tylko zrobiło się cieplej pomyślałem o tym jak sprawić, żeby treningi były jak najlepsze i od razu wiedziałem, czego nam brakuje w ogródku – bramki! Bo przecież strzelanie goli do drzwi od garażu to nie to samo.

Nie zastanawiając się długo zamówiłem bramkę piłkarską w decathlon.pl. Ponieważ Tymon jest jeszcze małym zawodnikiem postawiłem na SG100 w rozmiarze S. Cena 89.99 zł wydała mi się rozsądna nawet jeśli niedługo będę musiał kupić drugą (może jak już będziemy się mogli spotykać to Tymon będzie grał mecze z kolegami z klubu?). Złożenie bramki zajęło mi kilka minut – wystarczyło złożyć kilka rurek i nałożyć siatkę.

Ja jako dziecko zawsze marzyłem o tym, żeby mieć bramkę z siatką. Też mieliśmy z chłopakami swoje boisko ale bramkami były wbite w ziemię drewniane belki choć emocji podczas meczu było więcej niż na niejednym meczu na Camp Nou. Nie mieliśmy też batonów proteinowych, które mogłyby nam dostarczyć energii podczas gry – a na boisku spędzaliśmy całe lato.

Ale wracając do tego co ćwiczymy z Tymonem. Dzięki bramce mamy dużo większe możliwości treningowe. Dla 6-latka nawet nauka zwodów, ósemek czy slalomu wydaje się zdecydowanie bardziej ciekawsza jeśli dany element jest zakończony próbą strzału na bramkę (co mnie zresztą w ogóle nie dziwi).

Ponieważ przedszkolak nie jest w stanie długo skupić się na jednej czynności nasze sesje treningowe trwają 30-40 min. W ich ramach tak jak na treningach klubu – rozpoczynamy od krótkiej rozgrzewki – robimy pajacyki, przebieżki (kilka ćwiczeń bez piłki). Potem przechodzimy do treningu właściwego – czyli elementów wymaganych do zaliczenia + zawsze staram się znaleźć jakiś nowy element, który jest warty nauczenia. Obserwuję jak Tymonowi się on podoba i jak sobie z nim radzi (od tego zależy czy będziemy go dalej ćwiczyć). Ostatnie 10 minut to zwykle gierka na jedną bramkę – żeby pobiegać i żeby dziecko się naprawdę poruszało. Tyle – jeśli chodzi o przedszkolaki, jeśli macie starsze dzieci to pewnie i więcej potrafią i są w stanie ćwiczyć dłużej. Niezależnie od tego nawet w czasach pandemii polecam spędzanie aktywnie czasu z dziećmi na zewnątrz ćwicząc grę w piłkę – to będzie procentowało!

Translate »