Rodzinnie w góry – Dolina Strążyska (1029 m n.p.m.) [Tatry]

Rodzinnie w góry – Dolina Strążyska (1029 m n.p.m.) [Tatry]

Ponieważ kilka dni temu wróciliśmy z rodzinnego, wyczekanego urlopu tym tekstem rozpoczynam krótki cykl o tatrzańskich wycieczkach z dzieckiem. Czytelnicy bloga pewnie wiedzą, że ze względu na COVID-19 nie polecieliśmy na  Cypr, ja nie poleciałem również na Maderę. Praca zdalna w połączeniu z dwójką małych dzieci w domu i nawałem pracy wywoływała u nas już od dłuższego czasu mnóstwo stresowych i nieprzyjemnych sytuacji. Bardzo potrzebowaliśmy odpoczynku. Dodatkowo miałem ostatnią szansę na wykorzystanie przysługującego mi urlopu ojcowskiego (za 3 dni Kalina kończy 2 latka).

Zwykle w sezonie polskie Tatry omijam bardzo szerokim łukiem ale tym razem uznałem, że w sumie pandemia jest szansą na to, żeby pospacerować po Tatrach, które nie będą tak tłoczne jak zazwyczaj. Urlop specjalnie zaplanowaliśmy od poniedziałku do piątku – żeby ominąć weekend, gdy innych turystów na szlakach jest najwięcej.

Wynajęliśmy bardzo przyjemne mieszkanie dosłownie 300 metrów od wejścia do Doliny Strążyska, stąd właśnie pierwszy tekst właśnie o tym miejscu. Domek nazywał się „Willa pod Giewontem” i mogę go z czystym sercem polecić – bardzo czysto, wszystko było a właścicielka również uprzejma – wszystko na plus. Dodatkowo parking pod domkiem sprawiał, że w dolinę mogliśmy udać się na popołudniową wycieczkę – na nogach.

Jeśli jednak przemieszczacie się samochodem nie ma również najmniejszego problemu – przed doliną znajduje się kilka dużych parkingów gdzie opłata wynosi 10 zł za cały dzień (stan na połowę maja 2020). W miejsce docelowe można również dostać się zakopiańskim autobusem nr 12. Przed wejściem do TPN po obu stronach mieszczą się lokale gastronomiczne z piwem, goframi, lodami, drobnymi pamiątkami czyli wszystkim tym, co turyście niezbędne. Gdy przejdzie się te kolorowe straganiki przed naszymi oczami ukaże się bardzo gustowna kasa TPN (w porównaniu z innymi). Można tam podbić pieczątkę GOT ale przede wszystkim kupić bilety (aktualnie 6 PLN – normalny, 3 PLN – ulgowy). Ze względu na to, że my w Tatrach spędzaliśmy cały urlop wraz z żoną mieliśmy kupione w aplikacji mPay bilety tygodniowe, których kod QR pokazywaliśmy każdorazowo przy wejściu do Parku Narodowego. Sprawdzało się to świetnie i było nawet opłacalne gdyż co rano ja robiłem sobie treningi biegowe po górach więc jakby to podliczyć to granicę parku przekraczałem 2-3 razy dziennie.

Przed kasą można skręcić w prawo (kierując się w kierunku Doliny za Bramką) lub w lewo (w kierunku Doliny Ku Dziurze) – o obu tych miejscach będą osobne teksty niebawem. W obie strony prowadzi czarny szlak czyli „Ścieżka pod reglami”. My z kolei za kasą biletową kierujemy się szlakiem czerwonym.

Ta trasa jest idealna, ba – wymarzona dla dzieci! Jest bardzo bezpiecznie, szlak jest wygodny i szeroki bez jakichkolwiek trudnych momentów i oprócz dwóch króciuteńkich podejść całkowicie płaski. U nas Tymon (lat 6) szedł samodzielnie a Kalina (lat 2) pokonała trasę w wózku (z dużymi, pompowanymi oponami). Jazda wózkiem po dolinie jest wygodna, są tylko dwa miejsca ze sporymi kamieniami, które trzeba pokonać ale nie jest to w żaden sposób skomplikowane.

Trasa doliną jest bardzo atrakcyjna dla dzieci – jest na niej wiele mostków, sama dolina wraz z potokiem jest naprawdę przepiękna i idąc nią nie można się nudzić. Po krótkim spacerze po prawej stronie mijamy leśniczówkę, nieco dalej czujne oko po prawej wypatrzy niewielki drewniany pomost z którego widać bagnisko – naszemu synowi bardzo się to miejsce podobało.

W okolicach połowy trasy z prawej strony na dużym wystającym głazie znajduje się tablica pamiątkowa Czecha – Edwarda Jelinka z kolei nieco dalej po lewej – możliwość napicia się wody (szczerze mówiąc zastanawiam się, czy nie była to największa atrakcja tego spaceru). Przed marszem po Parku Narodowym warto przeczytać dzieciom informacje co można a czego nie wolno robić w Parku Narodowym – na pewno to nie zaszkodzi. Po około 1500 metrach od wejścia przed nami będą te dwa drobne podejścia (wbrew pozorom trasa ma ponad 100 metrów przewyższenia). Potem przed nami rozpościera się już widok na jego wysokość – Giewont (zresztą szlak jest jednym z punktów początkowych wyjść na ten charakterystyczny szczyt). Na początku Polany Strążyskiej (1029 m .n.p.m.) stoi duży głaz zwany Sfinksem – doskonałe miejsce na zdjęcie z widokiem na Giewont, szałas i polanę. Bo właśnie – na samej polanie znajduje się szałas (który w sezonie służy jako bufet), jest też kilka wygodnych ławek. Na końcu doliny znajduje się rozwidlenie szlaków.

Jeśli ktoś nie jest z dziecięcym wózkiem gorąco polecam krótki spacer żółtym szlakiem nad bardzo ładny wodospad Siklawica. Trasa w jedną stronę powinna zająć 10, z dziećmi maksymalnie 15 minut w jedną stronę po dużych kamieniach. Uwaga – te kamienie, szczególnie w pobliżu wodospadu mogą być mokre i śliskie! Sam widok naprawdę jest wart zobaczenia.

My, po odpoczynku na polanie tę samą drogą wróciliśmy do naszego mieszkania. Trasa bez wodospadu to ok. 4 km, z Siklawicą – 5 km. My wraz z wózkiem i drugim dzieckiem, spacerowym krokiem przeszliśmy ją w obie strony w 1:45 h. Właśnie dlatego jest to świetna trasa na popołudniowy, krótki spacer z naprawdę oszałamiającymi widokami i Giewontem w tle. Jedna z dwóch najlepszych dla wózków i dla dzieci z tych, które pokonaliśmy podczas naszego wyjazdu.

Translate »