Rodzinnie w góry – Jánošíkove Diery – Mała Fatra [Słowacja]

Rodzinnie w góry – Jánošíkove Diery – Mała Fatra [Słowacja]

Ponieważ moje urodziny przypadają na 1 maja – czyli dzień ustawowo wolny od pracy staram się je spędzać możliwie najbardziej aktywnie. Nie lubię imprez rodzinnych i tak trochę specjalnie wymyślam zawsze jakieś wycieczki. Po niespecjalnie udanym pomyśle w 2018 roku kiedy to czekaliśmy na bilety do ZOO w Ostrawie ponad 2 godziny tym razem uznałem, że czas podjechać w góry. Ze względu na to, że Tymon miał wtedy 5 lat a Kalina zaledwie roczek nie mogło to być nic ekstremalnego. Ponieważ całym sercem uwielbiam Małą Fatrę (która jest zaledwie 2h jazdy samochodem od domu) spakowaliśmy cały majdan i ruszyliśmy w kierunku Terchovej a było grubo po 10:00.

W porze obiadowej dojechaliśmy do Terchovej, zanim jeszcze udaliśmy się w góry zatrzymaliśmy się w miejscowej Haluszkarni (Haluškáreň) – punkcie absolutnie obowiązkowym podczas każdego pobytu na Słowacji. Po sytym i bardzo smacznym obiedzie zaparkowaliśmy samochód przy Hotelu Diery. Parking był spory i bez trudu znaleźliśmy miejsce. Cena parkingu to 5 euro za cały dzień. Było już wczesne popołudnie więc bez zbędnej zwłoki ruszyliśmy na szlak – należy iść wzdłuż hotelu a następnie skręcić w lewo przez most – na niebieski szlak. Ogólnie szlaków szlaków w Jánošíkovych Dierach jest więcej – jest jednokierunkowy szlak żółty oraz najprostszy, dwukierunkowy niebieski. Szlak nie nadaje się do pokonywania go z psami – jest na nim bardzo dużo metalowych drabinek.

Pamiętam Jánošíkove diery gdy byłem jeszcze uczniem szkoły podstawowej, wtedy szczerze powiedziawszy nie był jeszcze tak dobrze przygotowany jak jest teraz – gdzie postanowiono na wybudowanie np. bardzo długiej dodatkowej kładki przed miejscem zwanym Podžiar, gdzie kiedyś trzeba było iść po prostu wzdłuż potoku.

Przez Diery przepływa Dierový potok, który wypływa spod przełęczy Medzirozsutce znajdującej się pomiędzy Małym a Wielkim Rozsutcem.

Jánošíkove diery dla pięciolatka są wymarzonym miejscem na spędzanie wolnego czasu, śmiem twierdzić, że to tak samo jakby pójść z dzieckiem do Wesołego Miasteczka. Tymon ani przez moment się nie nudził – ciągłe kładki, mostki, drabinki, poręcze, duże głazy po którym można się było wspinać. Wszędzie potok, woda, porosty, wąskie przesmyki między skałami.

Oczywiście, trzeba uważać na mokre kamienie, żeby dziecku (ani nam) się nic nie stało. Ale ma to swój niesamowity urok. Wiem, że ta trasa nie jest najbardziej odkrywczą ale ja po prostu ją uwielbiam – na niedługim odcinku około 2 km serwuje nam niesamowitą ilość atrakcji! Końcówka trasy, przed Podžiarem to przepiękny widok na Velký Rozsutec, my zanim jeszcze zrobiliśmy postój wyszliśmy kilkaset metrów na sedlo Vrchpodžiar (751 m n.p.m.) – żeby Tymon miał atrakcję, że „zdobył” jakąś górę. Na polanie Podžiar mieszczą się dwie bacówki, gdzie można napić się piwa, lanej Kofoli, zjeść ser czy po prostu odpocząć. Widok stamtąd jest oszałamiający! Po krótkim popasie zawróciliśmy i ruszyliśmy tę samą trasą z powrotem do Terchovej. Całość trasy z 5 latkiem i roczną Kaliną na plecach zajęła nam 2:30 minut.

Po powrocie pod hotel usiedliśmy sobie jeszcze na Kofoli a Tymon miał okazję pobawić się na dobrze przygotowanym placu zabaw. Właśnie tak minęły moje 31 urodziny – i muszę Wam powiedzieć, że nic lepszego w ten dzień nie mogliśmy wymyślić. Jeśli wybieracie się na Słowację to Jánošíkove diery są absolutnym musem do obejrzenia – a dla dzieci naprawdę nie ma bardziej ekscytującego miejsca!

Translate »