Rodzinnie w góry – Magurka Wilkowicka (909 m n.p.m.) [Beskid Mały]

Rodzinnie w góry – Magurka Wilkowicka (909 m n.p.m.) [Beskid Mały]

W ramach wspominania letnich tras (i myśleniu o kolejnych) dzisiaj chciałem pokrótce opisać jeden z pierwszych szczytów zdobytych przez Tymona i wpisanych do jego książeczki zdobywców GOT. Przyznać muszę, że wybór tego szczytu padł trochę z przypadku – w piątek wieczorem dowiedzieliśmy się, że posypały nam się plany na sobotę. Miała być piękna, już prawie letnia pogoda. Dość spontanicznie wybór padł na Magurkę – bo pod szlak można dojechać w 40 minut, no i trasa niewymagająca a my potrzebowaliśmy czegoś krótkiego, żeby Tymon dał radę wejść  i zejść o własnych siłach (Kalinę trzeba jeszcze nosić w nosidle).

Wyjechaliśmy po śniadaniu i udaliśmy się w stronę Bielska a dokładniej do dzielnicy Straconka, stamtąd samochodem zaczęliśmy się wspinać na przełęcz Przegibek. Jeszcze przed najwyższym miejscem przełęczy (685 m n.p.m.) – gdzie zwykle parking jest pełen, po prawej strony jadąc od Bielska znajduje się przyjemny i dość spory parking na kilka/kilkanaście samochodów. Przebiega przez niego zielony szlak, który wiedzie od kościoła w Straconce przez Magurkę. Tam zaparkowaliśmy, zabraliśny wszystkie niezbędne rzeczy i ruszyliśmy nim pod górę.

W porównaniu do wielu innych tras jakie udało nam się potem wspólnie pokonać muszę przyznać, że zielony szlak na Magurkę wcale nie należy do najłatwiejszych. Na około dwóch kilometrach trasy czeka nas 276 metrów przewyższenia. Czyli ponad 135 metrów na każdy kilometr. Dla małych piechurów jest to pewien wysiłek. Najtrudniejsze jednak jest to, że długimi odcinkami trasa jest kamienista, przez to czasami kamień osunie się spod małej stopy, no i w butach jest niewygodnie. Warto na trasę ubrać dziecku wygodne buty ale z twardszą podeszwą.

Początek trasy to stosunkowo szeroka leśna droga, po kilkuset metrach po prawej stronie znajduje się przecinka i pierwszy, bardzo ładny widok na Beskid Mały, następnie trasa wiedzie wzdłuż małego wodospadu, potem skręca w prawo wije się do góry aż trafiamy na rozwidlenie – znajduje się tam miejsce do odpoczynku z ławeczkami i dużym stołem. Na rozwidleniu przecina się szlak zielony z czerwonym. My wybraliśmy dalszy marsz kolorem zielonym, po jakimś czasie z lewej strony minęliśmy jeszcze szlak niebieski, ale kontynuowaliśmy wspinaczkę zielonym. Ten ostatni odcinek jest dość mocno stromy i bardzo kamienisty, jego pokonanie wymaga nieco zachodu.

W końcu udało nam się dotrzeć do skrzyżowania szlaków: żółtego, czerwonego, zielonego, niebieskiego i czarnego. Odeszliśmy kilkadziesiąt metrów w dół by znaleźć się przy sklepie na Magurce. Sklepik wyposażony jest w podstawowe artykuły ale jest też kilka dań (w tym smaczne frytki) oraz lody. Usiedliśmy na ławeczkach na zewnątrz  by dzieci trochę odpoczęły. Sprzed sklepu rozpościera się bardzo ładny widok, to miejsce jest nie mniej popularne jak samo schronisko na szczycie.

Po odpoczynku ruszyliśmy kilka minut (naszym tempem jakieś dziesięć), i w końcu trafiliśmy do Schroniska PTTK. Tymon ogromnie ucieszył się ze swojej nowej pieczątki do książeczki. Ponieważ była piękna pogoda nic dziwnego, że wszędzie było tłoczno od turystów. Kupiliśmy laną Kofolę (uwielbiamy!) i kawałek od schroniska, na polanie gdzie zaczyna się trasa do narciarstwa zrobiliśmy sobie piknik. Graliśmy w piłkę, trochę leniuchowaliśmy no i jak zwykle…pilnowaliśmy dzieci. Słońce świeciło, było naprawdę cudownie.

Po odpoczynku spakowaliśmy wszystkie nasze bagaże i ruszyliśmy w drogę powrotną do samochodu. Tym razem jednak zamiast wracać zielonym szlakiem od razu przy schronisku skręciliśmy w prawo i udaliśmy się w dół szlakiem żółtym i czerwonym, który był mniej popularny od zielonego. Szlak był bardzo przyjemny – częściowo schowany wśród drzew.  Po około kilometrze marszu i połączeniu się na pewien czas ze szlakiem niebieskim znaleźliśmy się na rozstaju tam uwaga! Chcąc iść na Przegibek trzeba skręcić w prawo, my zaś skręciliśmy na czerwony szlak w lewo i po dosłownie kilku minutach znaleźliśmy się w dobrze nam znanym miejscu – przy ławeczce do odpoczynku i rozstaju gdzie krzyżowały się szlaki: czerwony z zielonym. Zamieniliśmy ten pierwszy na dobrze nam już znany drugi i spokojnie zeszliśmy wprost do naszego samochodu.

Cała wycieczka była w sam raz dla pięciolatka. Tymon nie narzekał podczas drogi ponieważ ta była urozmaicona i mimo tego, że nie najłatwiejsza to jednak stosunkowo krótka. Na górze było wiele atrakcji więc dwójka naszych dzieci była przeszczęśliwa. Nie dziwi mnie, że Magurka jest tak popularnym szczytem. Cała trasa mierzyła nieco ponad 4 kilometry i 276 metrów przewyższenia. Jeśli podobnie jak my wyjdziecie stosunkowo wcześnie (my jakoś 9:30 byliśmy na parkingu) to spokojnie możecie od razu zarezerwować miejsce na obiad gdzieś w centrum Bielska-Białej (my tak zrobiliśmy). Oczywiście alternatywą jest obiad w schronisku ale przy dużym natłoku turystów trzeba się liczyć z długim oczekiwaniem.

Translate »