Rodzinnie w góry – na Ostrý [Beskid Morawsko-Śląski]

Rodzinnie w góry – na Ostrý [Beskid Morawsko-Śląski]

Korzystając z prawdopodobnie ostatnich ciepłych, jesiennych weekendów w ubiegłą niedzielę udaliśmy się w mniej znane nam rejony Beskidów. Przy czym trzeba zaznaczyć, że wcale nie musieliśmy jechać daleko! Zaledwie godzinę od naszego domu rozpoczynają się Beskidy Morawsko-Śląskie, te po czeskiej stronie. To stanowi dodatkową atrakcję dla mojego syna – bo może np. napić się lanej Kofoli w schronisku.

Ustalenia co do ostatecznej trasy trwały do późnych godzin wieczornych, ostatecznie wraz z żoną ustaliliśmy, że idziemy w niedzielę do schroniska pod Ostrým. Mieliśmy jechać w sześć osób bo oprócz nas wraz z Kaliną (w nosidle) i Tymonem był z nami najlepszy przyjaciel naszego syna wraz ze swoim tatą.

Wyjechaliśmy z domu nieco po godzinie 9:30, bez problemów pokonaliśmy 80km i po godzinie zameldowaliśmy się w Czechach, w dzielnicy miejscowości Třinec o nazwie Oldřichovice. Jak pewnie część z Was wie skończyłem studia w Ostrawie więc rozmowy po czesku nie są dla mnie większym problemem. Mimo tego w Beskidzie Morawsko-Śląskim byłem dosłownie kilka razy – na Łysej Górze, Radhošt, na Pustevnach… w sumie chyba tyle. No i właśnie to było głównym motorem tego, by ruszyć się właśnie za granicę.

Samochód zaparkowaliśmy na parkingu przy nieczynnym schronisku Kozinec (635 m n.p.m.). Miejsca jest na kilkanaście samochodów więc problemów z parkowaniem nie przewiduję (chyba, że w szczycie sezonu). Przed 11:00  ruszyliśmy w górę niebieskim szlakiem. Pierwsze metry to strome i wąskie podejście, na szczęście dzieci były jeszcze wypoczęte więc poszło nam sprawnie. Pierwszy postój zrobiliśmy po jego pokonaniu, czyli jakoś 500-600 metrach. Tego dnia pogoda była przecudna, niebieskie niebo, słońce. Jedynie wiatr na odkrytych przestrzeniach nieco dawał się we znaki. Ale jak na połowę października i tak było bajecznie. Trasa do schroniska Ostrý ma 4 km i niemal 400 metrów przewyższenia, co w wykonaniu chłopaków znaczyło, że szliśmy przez dwie godziny. Droga jest taka, że naprzemiennie są dłuższe, płaskie fragmenty a jeśli są podejścia to są dość strone. Z prawej strony przez sporą część trasy widać szczyt Javorový z dużym schroniskiem, które zwraca uwagę.

Na sam szczyt Ostrego (1044 m n.p.m.) nie prowadzi aktualnie żaden szlak turystyczny dlatego, że tamten obszar jest aktualnie rezerwatem przyrody Čerňavina. Ma to też swoje atuty bo trasa przez rezerwat (ta do schroniska) jest niezwykle malownicza, pełna wiatrołomów, wielkich buków i wielu osobliwości. Końcówka przed schroniskiem to kilkusetmetrowe zejście łąką (mój syn się sturlał).

Gdy przyszliśmy do schroniska było dość tłoczno – Czesi również bardzo cenią sobie aktywny wypoczynek. Było mnóstwo rodzin z dziećmi (w tym też w nosidłach – jak nasza Kalina). Nie brakowało rowerzystów. Usiedliśmy na ławce i poszliśmy zamówić jedzenie – standardowo borówkowe knedliki oraz smażony ser z frytkami, no i oczywiście obiecaną Kofolę. Jedzenie było bardzo smaczne aczkolwiek ze względu na ruch czekaliśmy na nie dłuższą chwilę. Tymon podbił pieczątkę do swojej książeczki GOT. Odpoczęliśmy i około 15:00 ruszyliśmy w drogę powrotną.

Jesienne słońce już stawało się łagodniejsze i tworzyło przepiękne widoki wraz z drzewami i opadłymi liśćmi we wszystkich odcieniach czerwieni. Droga powrotna zajęła nam mniej niż 1:30 godziny. Przed 17:00 ruszyliśmy w stronę domu.

Całość trasy wyniosła nas 8 kilometrów i 200 metrów no i nieco ponad 400 metrów przewyższenia. Na trasie nie da się zgubić bo idzie się cały czas wyłącznie dobrze oznaczonym niebieskim szlakiem. Dla dwójki pięciolatków była to znakomita trasa by się zmęczyli ale nie byli znudzeni. Zresztą, trasa jest bardzo urozmaicona i nie pozwala się nudzić a nagroda w postaci schroniska to dodatkowy bodziec i motywator. Jeśli pogoda pozwoli możliwe, że w Beskidy Morawsko-Śląskie wybierzemy się jeszcze za tydzień, bo bardzo nam się spodobało!

Translate »