Rodzinnie w góry – Rusinowa Polana i Wiktorówki [Tatry]

Rodzinnie w góry – Rusinowa Polana i Wiktorówki [Tatry]

A ja wciąż opisuję nasz krótki, rodzinny wyjazd w Tatry, który miał miejsce w maju. Tym razem chciałem opisać Wam idealną dla dzieci trasę ze spektakularnymi widokami i innymi atrakcjami. W zasadzie był to przedostatni punkt naszego wyjazdu.

Na Rusinową Polanę można dostać się na kilka sposobów – my wybraliśmy start z miejsca o nazwie Wierch Poroniec, skąd wiedzie zielony szlak. Na miejsce docelowe z Zakopanego jedzie się około 20-30 minut drogą Oswalda Balzera. Szczególnie w sezonie warto wybrać się tam stosunkowo wcześnie gdyż parking nie jest duży (ani tani – my za dzień pobytu zapłaciliśmy 25 zł). Dla osób szukających tańszej alternatywy – już niemal w miejscu docelowym traficie na rondo, zamiast odbić w prawo na płatny parking można odbić w lewo i tam po kilkudziesięciu metrach zaparkować bezpłatnie. My, ze względu na dzieci jednak nie kombinowaliśmy.

Już na parkingu podbiliśmy sobie pieczątkę do książeczki GOT a parkingowy sprawdził nasz tygodniowy bilet wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego, niespiesznie ruszyliśmy zielonym szlakiem w górę na początku zatrzymując się jeszcze przy mapie. Początkowo trasa wiedzie szerokim szlakiem nieco pod górkę by za chwilę wypłaszczyć się niemal całkowicie.

Zielony szlak jest doskonale utrzymany, szeroki, w większości wysypany drobnym kamieniem po którym wygodnie się idzie, częściowo po jego bokach biegną bale. Idzie się stosunkowo szybko (jak na marsz z dziećmi). Trasę można w sumie podzielić na kilka faz – od przejścia przez lasek, po pierwszą polanę, drugi lasek aż do wyjścia przed samą Rusinową Polanę. Trasa ma nieco ponad 3 km i idąc nią niejako mimochodem zdobywamy Goły Wierch (1206 m n.p.m.), na tych trzech kilometrach czeka nas tylko 144 metry przewyższenia. Część do Rusinowej Polany można bez najmniejszego problemu pokonać wózkiem dziecięcym (na dużych, pompowanych kołach).

Gdy znajdziemy się na Gołym Wierchu pozostaje nam tylko zejście na Polanę. Na niej znajduje się kilka budynków w tym bacówka w której w sezonie można kupić ser (akurat gdy my byliśmy była zamknięta). Na Polanie mieści się mnóstwo stołów z ławami do odpoczynku, nie brakuje też miejsca, żeby rozłożyć koc piknikowy. To miejsce jest bardzo popularne ze względu na widoki ale także dlatego, że przez Polanę idzie się na znany tatrzański szczyt – Gęsią Szyję (1489 m n.p.m.). Na samej Polanie dość mocno wiało więc my niestety nie mieliśmy przyjemności spędzić na niej większej ilości czasu, ale nasyciliśmy oczy widokami na Tatry Wysokie i Bielskie. Było przecudownie.

Z Rusinowej Polany ruszyliśmy niebieskim szlakiem w kierunku Wiktorówek. Trasa początkowo opada, trzeba minąć mostek (kolejna ciekawa atrakcja dla dzieci) a potem sporo drewnianych i niezbyt przyjemnych w marszu schodów by stanąć przed kościółkiem na Wiktorówkach a dokładniej Sanktuarium Matki Bożej Królowej Tatr. Ta niewielka drewniana świątynia potrafi urzec. My raczyliśmy się na miejscu ciepłą herbatą za „wolny datek”. Obok świątyni mieści się również rząd tablic upamiętniających osoby związane z Tatrami, które zginęły w górach. Pod kościółkiem spędziliśmy nieco czasu by następnie mozolnie, schodami znowu wspiąć się w górę i ruszyć w drogę powrotną tym samym szlakiem.

Po znalezieniu się w samochodzie uznaliśmy, że warto coś przekąsić. Ruszyliśmy więc do pobliskiego Schroniska „Głodówka” z którego rozpościera się imponujący widok na Tatry. W porównaniu z cenami w Zakopanem za obiad zapłaciliśmy naprawdę niewiele – a po wycieczce wszystkim aż się uszy trzęsły. Potem odpoczęliśmy jeszcze dłuższą chwilę na huśtawce z widokiem na Tatry.

Wracając do Zakopanego zatrzymaliśmy się jeszcze zobaczyć Kaplicę pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Jaszczurówce, za której projekt odpowiadał sam Witkacy.

Całość trasy z Wierch Poroniec na Rusinową Polanę a potem na Wiktorówki i z powrotem mierzyła prawie 9 km i jedynie 178 m przewyższenia. Nadaje się do pokonania już z kilkuletnimi dziećmi, dla sześcioletniego Tymona nie była żadnym wyzwaniem ale oferowała przecudowne widoki. Wydaje mi się, że to był najciekawszy szlak ze wszystkich, które pokonaliśmy w trakcie naszego krótkiego urlopu! Gorąco Wam polecam!

Translate »