ADATA Powerbank D8000L

ADATA Powerbank D8000L

Nie tak dawno temu mogliście przeczytać na blogu test niewielkiego powebanku SuperJuice, który miałem okazję testować. Niedługo po powrocie z wycieczki z Londynu w moje ręce wpadł powerbank D8000L marki Adata. Ponieważ już wiele razy z niego korzystałem, a nie jest to bardzo skomplikowany sprzęt wymagający długotrwałych testów postanowiłem pokrótce opisać Wam moje wrażenia z nim związane.

Tak w ogóle – to po co mi kolejny powerbank? Odpowiedź jest prosta: szukałem urządzenia, które będzie bardziej „outdoorowe” niż Superjuice. Takie, które będę mógł zabrać na weekendowy trekking w góry, które będę mógł zapakować do kamizelki biegowej na bieg ultra ale również zabrać na wyjazd pod namiot. Marka Adata była mi znana głównie z produkcji wzmocnionych przenośnych dysków twardych (jestem posiadaczem jednego z nich). Ponieważ pierwszy produkt tej marki spełnia moje oczekiwania uznałem, że warto spróbować kolejny.

Do wyboru mamy dwie wersje kolorystyczne tego urządzenia: niebieską i pomarańczową. Ja wybrałem pierwszą z nich. Powerbank przyjechał do mnie w niewielkim kartonowym opakowaniu w którym oprócz samego urządzenia mieściła się również króciutka instrukcja obsługi oraz krótki kabelek do ładowania urządzenia. Po wzięciu D8000L do ręki musiałem stwierdzić, że nieco waży – dokładnie 270 gramów. Jego wymiary to dokładnie 7×14,5x2cm. Wyglądem i gabarytem przypomina więc gruby smartphone. Konstrukcja wykonana jest w większości z gumowanego plastiku, który pełni szereg funkcji. Po pierwsze sprawia, że urządzenie dobrze leży nawet w wilgotnej czy spoconej dłoni. Po drugie zwiększa jego wytrzymałość i odporność na upadki i wilgoć. Wszystkie boki urządzenia są dodatkowo profilowane dzięki temu urządzenie trzyma się naprawdę bardzo komfortowo i nie ma możliwości by przypadkowo je upuścić. Na dolnym boku pod specjalną gumową zaślepką umieszczone zostały wszystkie gniazda, które służą do ładowania czyli: pośrodku microUSB – do ładowania powerbanku oraz po bokach dwa gniazda USB.

Żeby naładować do pełna powerbank D8000L należy poświęcić na to ok. 5,5 godziny. Sercem urządzenia jest bateria litowo-polimerowa, która ładuje się napięciem 2 A. Po naładowaniu otrzymujemy do dyspozycji 8000 mAh, co w moich realiach przekłada się na dwukrotne naładowanie (napięciem 2,1 A) mojego telefonu (Xiaomi Mi8) lub też jednokrotne naładowanie telefonu + latarki czołowej + zegarka Suunto 9 Baro. Przy tej drugiej opcji świeci się jeszcze jedna dioda sygnalizująca, że nieco baterii jest jeszcze do wykorzystania. Taka pojemność urządzenia jest bardzo uniwersalna. Będąc np. na wyjeździe z żoną możemy jednokrotnie naładować dwa urządzenia jednocześnie (dzięki dwóm portom USB) – żona posiada Samsung S8.

Na uwagę zasługuje gumowana zaślepka za którą znajdują się gniazda. Jest ona stosunkowo gruba i trzeba nauczyć się jak ją odchylać, by odsłoniły się gniazda. Niestety (albo stety) bardzo mocno przylega do urządzenia. Z drugiej strony ma to swoje plusy. Pewnie m.in. dzięki temu Adata D8000L posiada standard IP54, co znaczy ni mniej ni więcej tylko to, że jest odporna na pył oraz bryzgi wody z każdej strony. Dodatkowo urządzenie posiada zabezpieczenia przed przegrzaniem, przeładowaniem, rozładowaniem, nadmiernym natężeniem/napięciem prądu oraz zwarciem – co przecież nie jest bez znaczenia.

Tylny panel jest lekko profilowany. W dolnej części posiada duży gumowany przycisk, który łatwo jest zlokalizować palcem nawet w całkowitej ciemności. Praktyczną ciekawostką jest to, że tył posiada rząd pionowych wyżłobień w które można włożyć coś niewielkiego (np. monetę) po to, by urządzenie wyposażyć w podstawkę. Szczerze? Po raz pierwszy spotkałem się z czymś takim i bardzo mi to przypadło do gustu.

Tym, co zdecydowanie wyróżnia ten model wśród wielu innych powerbanków jest jego przedni panel, który w praktyce jest dyfuzorem pod którym mieści się aż 18 diod LED, które mogą działać w czterech trybach. To właśnie do włączania tego panelu służy przycisk z tyłu. Możemy wybierać pomiędzy dwoma mocami światła ciągłego – z czego mocniejszy oferuje aż 200 lumenów, białego i bardzo mocnego światła, stroboskopem oraz sygnałem SOS. Szczerze mówiąc sam pomysł na latarkę jest świetny. Niestety moim zdaniem brakuje jakiegoś słabszego trybu świecenia – takiego, który pozwoliłby na swobodne świecenie w namiocie bez budzenia współtowarzyszy podróży czy na poszukanie czegoś w plecaku. Oba tryby oferują dość mocne światło, a stroboskop jest w stanie chyba doprowadzić do ataku epilepsji. Z drugiej strony powerbank dzięki tak mocnemu światłu doskonale sprawdził mi się w pracowni podczas drobnych prac naprawczych czy przy samochodzie, gdzie oferował doskonałą widoczność. W pełni naładowany powerbank wg producenta wystarcza na 17 godzin świecenia. W praktyce w trybie „słabszym” w warunkach domowych urządzenie rozładowało się po nieco ponad 15 godzinach, co i tak stanowi doskonały wynik (w zasadzie może świecić przez dwie noce).

Praktycznym gadżetem jest również uchwyt z dziurką pozwalający na przytroczenie urządzenia np. na zewnątrz plecaka za pomocą karabińczyka bądź chociażby kawałka linki. Trochę szkoda, że taki karabińczyk nie jest w zestawie, niezależnie jednak od tego sprawia to, że powerbank nie musi zajmować miejsca w plecaku a może być zawsze pod ręką w razie potrzeby lub też po prostu świecić w nocy lub sygnalizować potrzebę pomocy (oby nie!).

Podczas naszych wycieczek Adata D8000L nie miała łatwego życia głównie z moim 5-letnim synem. Urządzenie kilkukrotnie lądowało na ziemi w schronisku ale także przed nim (na kamienie). Byłem zaskoczony bo dalej działa bez jakiegokolwiek zarzutu, mało tego – nie widać w ogóle śladu po tym, co je spotkało. Możliwe, że miałem szczęście bo przedni panel (dyfuzor) jest wykonany z plastiku więc jeśli uderzyłby w krawędź prawdopodobnie uległby trwałemu uszkodzeniu. Na szczęście ramka wokół niego jest minimalnie wystająca.

Podsumowując w kilku słowach – Adata D8000L to wymarzony powerbank dla osób aktywnych, turystów czy podróżników a także dla osób, które potrzebują wytrzymałości na co dzień (bo np. mają taką pracę). Oferuje on odpowiednią ilość mocy w nowoczesnym urządzeniu, które jest dobrze zabezpieczone a dodatkowo posiada możliwość ładowania dwóch urządzeń jednocześnie oraz wyposażone w panel LED pełniący funkcję pełnoprawnej i bardzo mocnej latarki. Szczerze polecam, bo stał się on moim stałym kompanem podróży!

P.S. Szukając w internecie można go znaleźć już za 69 złotych! Za tę cenę nie znajdziecie nic lepszego, zaręczam!

Ocena: 4+/5

Translate »