AUDICTUS Słuchawki sportowe ENDORPHINE

AUDICTUS Słuchawki sportowe ENDORPHINE

Słuchawki do biegania są nieodłącznym elementem niemal każdego mojego treningu – takiego, który nie jest dłuższy niż ok. 15 kilometrów. Pozwalają mi się wyłączyć a szybkie i mocne brzmienie sprawia, że biegnie mi się po prostu lepiej. Wiem, że amatorów biegania w słuchawkach jest bardzo wielu, stąd od jakiegoś czasu testuję stosunkowo niedrogie słuchawki Audictus Endorphine. Po kilku miesiącach aktywnego użytkowania (jestem na etapie przygotowań do wiosennego maratonu w Mediolanie, podczas którego mam w planach pobić swój rekord życiowy – trzymajcie kciuki!) mogę już sporo na ich temat napisać.

Zanim poznałem markę Audictus (a stało się to po zakupie słuchawek Endorphine – wcześniej o niej nie słyszałem) przez kilka lat biegałem w bezprzewodowych słuchawkach Jabra Sport, które służyły mi niezawodnie. Do momentu aż nieopatrznie zostawiłem je na komodzie w przedpokoju i dorwał je mój niespełna dwuletni (wtedy) syn, który zakończył ich żywot pociągając za przewód łączący słuchawki tak mocno, że bateria wypadła z jednej strony. Niestety nie udało się ich uratować inaczej niż pomagając sobie taśmą klejącą. To jednak nie było najlepszym wyborem – bo powodowało dyskomfort podczas biegu. Właśnie w tym momencie przyszedł czas na wybór nowych słuchawek Bluetooth.

Dlaczego Bluetooth? Głównie z tego powodu, że stosunkowo rzadko biegam z telefonem komórkowym bo gabaryt mojego smartphone`a (Xiaomi Redmi Note 4) jest na tyle duży, że po prostu mi przeszkadza. Dlatego też posiadam zegarek TomTom Adventurer, który potrafi odtwarzać pliki MP3 – i to za jego pośrednictwem najczęściej korzystałem z urządzenia. Ponadto – szczerze mówiąc już sobie nie wyobrażam, by chować gdzieś kable pod koszulkę, które potem kleją się do spoconego ciała. Słuchawki Bluetooth są po prostu zdecydowanie wygodniejsze niż te na kabel a ponieważ sporo z nich korzystam, zależy mi na wygodzie. Opisywany dzisiaj model wykorzystuje Bluetooth 4.1, który pozwala na łączność do 10 metrów w przestrzeni otwartej.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po tym, jak słuchawki do mnie dotarły to ich opakowanie, które co tu dużo mówić, wygląda jak w produkcie premium. Słuchawki zostały elegancko zapakowane w opakowaniu, znajdując się wewnątrz czarnej gąbki. Endorphine można bez żenady przekazać komuś jako naprawdę ładny prezent. Nie to, co słuchawki w tanim plastikowym blistrze.

W zestawie ze słuchawkami znajdują się trzy pary silikonowych tipsów, nakładki w formie  haczyków oraz przewód microUSB służący do ładowania o długości około 30 cm. Nie zabrakło również instrukcji obsługi.

Po wyciągnięciu słuchawek z pudełka od razu zwróciłem uwagę na nich niewielką wagę – zaledwie 16 gramów to klasa ultralekka. Duża w tym zasługa tego, że model Endorphine został wykonany z tworzywa sztucznego ABS, które jest po prostu samo w sobie bardzo lekkie. Jeśli chodzi o sam kształt to Endorphine są słuchawkami dousznymi, posiadają jednak elementy, które wyraźnie wystają poza ucho. Kilka rozmiarów silikonowych wkładek dousznych do wyboru sprawia, że można słuchawki dobrze dopasować do wielkości przewodów słuchowych. Dzięki temu są one w stanie nawet podczas intensywnego biegania dobrze „leżeć” i po prostu nie wypadać – to jeden z kilku dużych plusów tego urządzenia.

Jeśli jednak (podobnie jak np. ja w zimie) lubicie biegać z opaską na uszach lub w biegowej czapce to po jakimś czasie (u mnie po około godzinie biegu) zaczyna się odczuwać pewien niewielki dyskomfort. Z dwóch powodów – słuchawki na tyle ściśle „siedzą” w przewodzie słuchowym, że po pewnym czasie zaczynają uwierać, gdy cokolwiek (nawet opaska), je naciska. Można to jednak zauważyć tak jak wspominałem głównie przy dłuższych aktywnościach.

Obie słuchawki są ze sobą połączone płaskim kablem na którym znajduje się podłużny pilot sterowania. Zasługuje on na kilka słów uwagi. Szkoda, że nie da się go odpowiednio skracać – jak w modelach innych marek, ale nie jest to sprawa kluczowa. Przede wszystkim ani kabel ani pilot nie kleją się nawet do spoconego ciała – i za to duży plus. Sam pilot posiada trzy przyciski: okrąg po środku (jego przytrzymanie włącza lub wyłącza urządzenie), przycisk minus (ściszanie dźwięku lub zmiana piosenki na poprzednią) oraz przycisk plus (pogłaśnianie lub zmiana piosenki na kolejną). Jeśli chodzi o sterowanie to w zasadzie tyle – prawda, że prościej się nie da? Ponieważ przyciski nieco wystają, nawet podczas aktywności łatwo namierzyć je palcem. Z boku opisywanego pilota znajduje się zaślepka pod którą znajduje się gniazdo MicroUSB służące do ładowania urządzenia. Dobrze, że pomyślano o tym, by w tym miejscu umieścić zaślepkę chroniącą gniazdo. Prócz tego na dole znajduje się mikrofon a między przyciskami dioda LED.

Niestety ale ładowanie urządzenia trochę trwa – ponad 2 godziny. Za to bateria o pojemności 90mAh podczas normalnego użytkowania wystarcza na ponad 4 godziny słuchania muzyki (wg producenta ok. 5h). Taki czas pracy wystarcza na to, by w słuchawkach przebiec królewski dystans maratonu. Wyobrażam sobie, że dla większości osób jest to zdecydowanie wystarczające. Najczęściej i tak treningi trwają zdecydowanie krócej i są najbardziej monotonne – to właśnie na nich dodatkowa muzyka przydaje się najbardziej.

Wodoszczelność słuchawek w klasie IPX4 sprawia, że nie musimy bać się o to, że deszcz albo nasz pot sprawi, że przestaną działać. Jak do tej pory (bo biegałem głównie jesienią i zimą) wielokrotnie ściągałem słuchawki całe mokre po treningu i absolutnie nic się z nimi nie dzieje. A przecież nikt w słuchawkach nie będzie pływał. Muszę też dodać, że mimo nieco pękatego wyglądu na uszach bardzo mi się podobają z wyglądu i jakości wykonania. Świetne jest również to, że są dostępne w kilku wersjach kolorystycznych – ja zdecydowanie wybrałem czerwone!

Parowanie jest ekstremalnie proste. Uruchamiamy łączność Bluetooth w urządzeniu, które chcemy sparować (telefon, zegarek lub cokolwiek innego), trzymamy wciśnięty środkowy przycisk na pilocie słuchawek przez ponad cztery sekundy. Po tym czasie w słuchawkach usłyszymy komunikat o poprawnym sparowaniu urządzeń i możemy zacząć z nich korzystać.

Jeśli chodzi o to jaki dźwięk generują słuchawki to szczerze mówiąc nie mogę złego słowa powiedzieć. Jak na słuchawki za ok. 150 złotych jest bardzo dobrze. Na słuchawkach najczęściej odsłuchiwałem piosenek w formacie MP3 z mojego TomTom Adventurera, prócz tego po sparowaniu z telefonem komórkowym używałem także Spotify oraz YouTube`a. Endorphine posiadają przetworniki dynamiczne 8 mm, pasmo przenoszenia: 20 Hz–20 kHz, impedancję: 32 Ω i czułość: 105 dB. To tyle jeśli chodzi o technikalia. Warto dodać, że słuchawki dobrze izolują od odgłosów otoczenia – to z jednej strony dobrze, bo muzyka jest tym, co dociera przede wszystkim do naszych uszu. Jednak z drugiej stronie jeśli biegamy po mieście należy pamiętać, by zbyt głośno nie słuchać muzyki, bo możemy np. nie zauważyć nadjeżdzającego roweru czy samochodu.

Wykorzystując Endorphine z telefonem komórkowym w kieszeni bądź na ramieniu nie mogę mieć jakichkolwiek uwag. Jeśli zaś sprawa tyczy się wspomnianego TomToma to tam sporo zależało od tego, gdzie aktualnie znajdował się zegarek. Zdarzało mi się, że jakość (i głośność) piosenki w sekundę niestety mocno spadała, by po chwili znowu być jak należy. To mogę z jednej strony uznać za minus urządzenia, ale wydaje mi się, że jednak więcej w tym winy zegarka niż słuchawek.

Ponadto o czym jeszcze nie wspomniałem – słuchawki zostały wyposażone w mikrofon, więc jesteśmy w stanie wykonywać w nich rozmowy telefoniczne. To bardzo praktyczne gdy ktoś akurat dzwoni, a my jesteśmy w trakcie treningu. Może nie będziemy w stanie normalnie rozmawiać, ale poinformować o tym, że oddzwonimy (przynajmniej ja tak robię). Niestety komunikaty głosowe (przy parowaniu urządzenia) są irytujące dlatego, że są po prostu nieco za głośne. To również jednak nie jest sprawą absolutnie kluczową.

Słuchawki Audictus Endorphine sprawiły, że zapomniałem o moich zniszczonych słuchawkach Jabry. Oferują bardzo dobrą jakość dźwięku, dobre wykonanie oraz po prostu wygodę podczas wykonywania aktywności fizycznych przy dźwiękach muzyki. Mankamenty? Niewielkie – przede wszystkim to, że dość mocno wystają z uszu, reszta to drobnostki. Niemniej jednak jeśli szukasz słuchawek Bluetooth dla aktywnych w dobrej cenie – świetnie trafiłeś!

Ocena: 4+

Translate »