COLUMBIA Czapka biegowa MONTRAIL BEANIE

COLUMBIA Czapka biegowa MONTRAIL BEANIE

Rozpoczynając serię testów produktów, których używałem między innymi na Łemkowyna Ultra-Trail (brałem w tym roku udział na dystansie 70 km) chciałbym na pierwszy ogień, całkiem nieoczekiwanie pokrótce opisać…czapkę.

Tak, to nie żart. Szczerze mówiąc spodziewałem się, że ten element odzieży będę mógł opisywać gdzieś w okolicach środka zimy – np. w styczniu. Może faktycznie będzie coś do dodania, ale o Montrail Beanie wolę napisać już teraz dlatego, że całkiem nieoczekiwania stała się mi niezwykle pomocna podczas zawodów. Jak to się stało?

Szczerze mówiąc planowałem biec w opasce lub buffie na głowie, szczególnie że prognozowana pogoda na zawody w pierwszej połowie października wyglądała na taką, która bardzo dobrze się zapowiada. Zapobiegawczo jednak do plecaka wrzuciłem jeden z moich nowych nabytków – czapkę od Columbii. Gdy wyjeżdzałem spod domku w którym mieszkałem w Łupkowie do Komańczy przed godzina 4 rano (w nocy?) byłem świadom, że bardzo mocno wieje i co tu dużo mówić – było przeraźliwie zimno. Gdy zaparkowałem auto w Komańczy i wysiadłem już w głowie wiedziałem, że wiatr nie będzie łaskawy. Zmieniłem legginsy biegowe na grubsze, ubrałem wszystkie warstwy ubrań (koszulkę z krótkim rękawem, bluzę i kurtkę przeciwdeszczową), rękawiczki i… już wiedziałem, że zabranie ze sobą czapka Montrail Beanie było dobrym rozwiązaniem.

O 5 rano autobus zabrał nas do Chyrowej, gdzie pod cerkwią o godzinie 7 rano był start biegu. Rano, cały czas było tak samo zimno i czapka była mi absolutnie niezbędna. Zdjąłem ją dopiero po około 2 godzinach biegu, gdy słońce było już wyżej i stało się bardziej przyjemnie (byliśmy też już rozgrzani) ale… gdy pojawialiśmy się nieco wyżej, na otwartych przestrzeniach gdzie mocniej wiało czapka (która była schowana w kieszonce plecaka) za każdym razem na nowo lądowała na mojej głowie więc mogę śmiało powiedzieć, że towarzyszyła mi podczas całej trasy, która w moim wypadku trwała 9 i pół godziny.

Czas chyba, żebym w ogóle napisał o czym mowa. Montrail Beanie to czapka dobrze okrywająca uszy i chroniąca przed wiatrem. Dostępna jest w dwóch wersjach kolorystycznych (ja posiadam tradycyjnie czarną). I w zasadzie niespecjalnie się wyróżnia z tłumu. Szeroki pas oplatający czoło i uszy dzięki podwójnej strukturze materiału fllecowego, który od środka posiada strukturę plastra miodu. To sprawia, że na dłużej zatrzymuje ciepło ciała sprawiając, że w czapce jest po prostu ciepło a równocześnie jest ona stosunkowo lekka.

Górna część czapki to już klasyczny lekki microfleece o nazwie Velous. Jest przyjemny w dotyku i wyraźnie dobrej jakości, zapewnia on ciepło tam, gdzie najwięcej do oddajemy. Czapka dodatkowo z boku posiada niewielkie logo Columbia Montrail (odblaskowe dla zwiększenia bezpieczeństwa). Czapka na mojej głowie bardzo pewnie leży, dobrze ją opina tak, że podczas biegania nie nachodzi na uszy a pozostaje w miejscu – to coś co często mnie denerwowało przy bieganiu w czapkach.

Posiada kilka ciekawych rozwiązań technologicznych, pierwszym z nim i najważniejszym jest technologia Omni-Wick, która odpowiada za odpowiednie odprowadzanie potu (stąd właśnie taki a nie inny materiał na czole). Faktycznie w czapce nawet podczas długotrwałego biegu człowiek nie zapoci i nie zaparzy się więc najprawdopodobniej to działa. Drugą ważną funkcją jest ochrona UPF50  (czyli Omni-Shade). Mimo tego, że czapka jest dedykowana do użytku w chłodnych porach roku to przecież wtedy też zdarzają się dni, gdy słońce niemiłosiernie daje popalić – szczególnie w górach i na większych wysokościach. Ochrona przed nim jest po prostu konieczna!

Moim zdaniem Columbia Montrail Beanie najlepiej sprawdzi się w temperaturze od około +5 do (najprawdopodobniej, patrząc na jej gramaturę i właściwości) -15 stopni celsjusza. Oczywiście warunki mogą sprawić, że dobrze będzie się w niej biegało również w ponad 10 stopniach (np. właśnie przy wietrze lub na wysokości). Jakie są jej atuty? Jest ciepła a przy tym bardzo lekka, dobrze odprowadza pot i ma ochronę przed promieniowaniem UV. Podczas Łemkowyny bardzo ją polubiłem też za komfort, który mi dawało. Jedyną niewiadomą dla mnie jest na razie jej wytrzymałość i to, czy nie będzie się rozciągała. Ale o tym dam znać za jakiś czas. Na razie jest świetnie!

Ocena: 5

Translate »