HAMA Głośnik Bluetooth SOLDIER S

HAMA Głośnik Bluetooth SOLDIER S

Kilkukrotnie już na blogu opisywałem różnego rodzaju głośniki bezprzewodowe Bluetooth – marki Audictus, Rock`n Rebel czy Hykker. Ponieważ aktualnie mam w zasadzie po jednym głośniku w każdym pokoju mojego mieszkania mam co do nich pewne rozeznanie. Przed wyjazdem, do Gruzji, na początku listopada zaopatrzyłem się w kolejny. Tym razem padło na firmę, która (przynajmniej mi) głównie kojarzy się z różnego rodzaju akcesoriami – HAMA.

Model Soldier S (czyli najmniejszy z serii) zainteresował mnie z kilku powodów. Przede wszystkim jednak opiszę jakie miałem wymagania – szukałem czegoś możliwie małego, co będę mógł przytroczyć do plecaka i nie będzie mi ciążyło podczas wędrówki. Soldier S ze swoimi wymiarami 8,5 x 4 x 8,5 cm oraz wagą 210 gramów doskonale spełnia to wymaganie.

W ogóle chyba należałoby ten głośnik opisać z wyglądu prawda? Skoro już znacie jego wymiary i wagę to czas na jakość materiałów, która jest moim zdaniem bardziej niż zadowalająca. Powiem więcej, jest to jeden z najlepiej wykonanych głośników z jakimi miałem do czynienia. Cała przednia część urządzenia to metalowa osłona głośnika, w lewym dolnym rogu znajduje się ładne, okrągłe logo marki.

Głośnik jest utrzymany w zielonkawym kolorze khaki – jak przystało na maskującego się żołnierza. Co ciekawe, wokół jest opleciony mocnym pasem z materiały przypominającego parciane wojskowe paski. Wygląda to więcej niż dobrze. Co ciekawe, za tym paskiem – po lewej stronie urządzenia, całkiem schowany znajduje się port USB do ładowania urządzenia. Można powiedzieć nawet, że jest podwójnie schowany, bo najpierw trzeba odpiąć pas a potem jeszcze odsłonić gumową zaślepkę Pasek jest zapisany na bardzo mocnego, metalowego napa, który budzi wyłącznie pozytywne wrażenia. Pomysł na takie zabezpieczenie tego miejsca – świetny, choć dostęp minimalnie utrudniony. Z drugiej jednak strony, ze względu na to, że Hama Soldier S na jednym ładowaniu pozwala na 14 godzin grania nie trzeba z ładowania USB korzystać codziennie. A będąc już przy tym temacie, ładowanie trwa około 3 godziny.

Na boku po prawej stronie z kolei widnieje tabliczka znamionowa, która jest z kolei umieszczona na pasku i przytwierdzona czterema mocnymi nitami. Z wyglądu przypomina to trochę nieśmiertelnik – serio. Górna (czy też boczna) część paska wyraźnie odstaje i umieszczono na niej blaszkę z napisem Hama. To jest coś na kształt rączki za którą urządzenie można w łatwy sposób przenosić, można również zawiesić go na zewnątrz plecaka czy nawet (ze względu na mały gabaryt i wagę) do szlufki spodni. Korzystałem właśnie z tego rodzaju zastosowań i nie zawiodłem się – warto jednak mieć do tego nieco większy karabinek bo pasek jest dość szeroki (chyba, że użyjemy np. sznurówki ;))

Na górnej części umieszczono cztery niewielkie przyciski odpowiadające za parowanie sprzętów, zmiany głośności a także Play/Pause. Wszystkie one działają bez zarzutu ale… moim zdaniem są nieco zbyt małe i czasami trudno nimi operować. Tzn. inaczej – na co dzień nie ma problemu, ale jeśli mamy nieco zgrabiałe dłonie albo chcielibyśmy kliknąć coś w rękawiczkach – wtedy może pojawić się problem. Co więcej, są one niejako schowane obok paska bo są nieco poniżej niego więc wciskać łatwiej jest klikając od przodu niż od góry, ot – niby drobnostka ale minimalnie frustrująca jeśli często operujemy przyciskami urządzenia (lepiej oprzeć obsługę o smartphone).

Po włączeniu urządzenia zza metalowej osłonki głośnika widać dwie świecące, niewielkie diody – niebieską i czerwoną. Sama obsługa urządzenia jest prosta i bezproblemowa, także z parowaniem urządzenia (z Xiaomi Mi8 oraz Samsungiem Galaxy S7) nie było jakichkolwiek problemów.

Ze względu na to, że głośnik wybierałem pod kątem wyjazdów miał być możliwie wszystkoodporny. Hama Soldier S jest odporny na wodę a nawet zanurzenie w wodzie (sprawdzone kilkukrotnie w morzu czarnym – nic go nie ruszyło). Można też dzięki temu łatwo go doczyścić jeśli przypadkiem go zabłocimy.

Funkcja Multi-Connect w którą jest wyposażony sprawia, że można go łączyć z kolejnymi urządzeniami tej serii – ja niestety nie mam takiej możliwości ale nadmieniam, żeby nic ciekawego nie uciekło. Samo urządzenie oferuje nam jedynie dźwięk w standardzie MONO ale podłączając ich więcej… Głośnik posiada również wbudowany zestaw głośnomówiący.

Zasięg Bluetooth 5.0 wynosi około 10 metrów na przestrzeni bez jakichkolwiek przeszkód. Jeśli chodzi o użytek domowy to u mnie da się słuchać muzyki mając głośnik w jednym pokoju a smartphone w drugim. Jeśli jednak chciałbym odejść jeszcze dalej – zaczyna powoli przerywać.

Te wszystkie powyższe informacje nie miałyby wielkiego sensu gdyby Hama Soldier S nie robił dobrze swojej roboty – czyli nie wydawał z siebie dobrych jakościowo dźwięków. Na szczęście nie jest źle. Szczerze mówiąc jedynym głośnikiem, który u mnie w domu go przewyższa jest sporo większy Rock`n Rebel. Z kolei w porównaniu z Audictusem Dynamo o identycznych wymiarach – Hama zjada go na śniadanie. Głośnik towarzyszył mi podczas ostatniego wyjazdu do Gruzji, na co dzień korzystam z niego również w domu!

Mimo tego, że nie przepadam za produktami nawiązującymi do wojska i militariów muszę powiedzieć, że Hama Soldier S to głośnik naprawdę świetnej jakości, który polubiłem od razu po wyjęciu go z pudełka. Nie jest tani – kosztuje około 179 złotych ale oferuje dobrej jakości dźwięk, niewielkie gabaryty, bezproblemowe sterowanie oraz odporność, której można mu zazdrościć. To dobry sprzęt a także fajna propozycja prezentowa w aktualnym okresie przedświątecznym!

Ocena: 4+/5

Specyfikacja techniczna:

  • Czas ładowania (godziny): 3 h
  • Czas pracy: 14 h
  • Kolor: Oliwkowy
  • Zasięg: 10 m
  • Impedancja: 4 Ω
  • Zakres częstotliwości: 80 – 16000 Hz
  • Napięcie: 3.7 V
  • Wersja Bluetooth: 5.0
  • Wymiary: 8,5 x 4 x 8,5 cm
  • Waga: 210 g
  • Kompatybilny Bluetooth: A2DP V1.2, AVRCP V1.4, HFP V1.5
  • Moc muzyczna: 5 W

Translate »