KALENJI Rękawiczki biegowe EVOLUTIV

KALENJI Rękawiczki biegowe EVOLUTIV

Dzisiaj chciałem Wam pokrótce opisać swoje wrażenia dotyczące rękawiczek Kalenji Evolutiv, dostępnych w sieci sklepów Decathlon. Jak do tej pory najczęściej biegałem w zwykłych rękawiczkach do biegania Kalenji za 19.90 zł. Zresztą, opisywałem je [TUTAJ]. Tegorocznej jesieni nie mogłem ich jednak znaleźć (bo zapodziały mi się w plecaku biegowym Dynafita, który używam rzadziej), więc podjechałem do Decathlonu by kupić sobie nowe. Obok nich zobaczyłem jednak model Evolutiv, który mnie mocno zainteresował. Zwłaszcza spodobał mi się patent z jednopalczastą rękawicą chowaną do kieszonki (nieco szerzej o tym za chwilę). Uznałem, a co mi tam, wydam te 39.90 zł i sprawdzę jak to się sprawdza.

Od tamtego czasu minęło już kilka miesięcy, a że warunki mamy teraz mocno zimowe to Evolutivy towarzyszą mi podczas praktycznie każdego treningu. Mogę więc już coś na ich temat powiedzieć. I żeby było jasne – nie spodziewam się od rękawiczek za 40 zł  takiej samej wytrzymałości jak od rękawiczek za 140 zł. Zwykle jednak produkty marek własnych Decathlonu oferują dobry stosunek ceny do jakości.

Evolutivy to rękawiczki wykonane z materiału a`la stretch dlatego też są bardzo rozciągliwe i dobrze dopasowują się do kształtu dłoni. Nie powodują uczucia „skorupy” na dłoni. Od strony wewnętrznej jest to materiał znany z modelu za 19.90 zł. Przestrzenie pomiędzy palcami posiadają wstawki z tego samego materiału ale o niższej gramaturze (dla lepszej wentylacji dłoni). Wierzch dłoni częściowo jest wykonany także z rozciągliwego stretchu (z boku znajdzie się również logo marki). Jednak w dalszej części zmienia się on w zdecydowanie, jest grubszy, ma inną strukturę i jest dodatkowo podszyty od wewnątrz. Element za nadgarstkiem jest szeroki (5 cm w najwęższym miejscu w rozmiarze XS). Jego góra zakończona jest kieszonką, dodatkowo obszytą 0,5 cm paskiem odblaskowego materiału (za to duży plus – każdy element zwiększający bezpieczeństwo podczas biegu jest na wagę złota). W kieszonce znajduje się specjalna nakładka na cztery palce (wszystkie oprócz kciuka). W dowolnej chwili można ją wyciągnąć lub umieścić z powrotem w kieszonce. Jest wykonana z cienkiego, całkowicie wiatroszczelnego materiału. Od strony wewnętrznej posiada błyszczące kwadraciki zaś od strony wewnętrznej srebrne naszycie (coś na wzór ciuchów z Columbii), które ma za zadanie odbijanie ciepła. Jeśli chodzi o sam mechanizm nakładania to dolna część nakładki, która wchodzi pod palce jest rozciągliwa dlatego ani nakładanie ani ściąganie tej warstwy nie przysporzy nikomu problemów. Od wewnątrz rękawiczki znajduje się dość długa pętelka, dzięki której rękawiczki możemy przytroczyć np. do plecaka, gdy nie są potrzebne oraz masa (czyt. cztery) denerwujące metki, które najlepiej od razu odciąć. Prócz tego kciuk oraz palec wskazujący posiadają na sobie materiał, który umożliwia korzystanie z ekranów dotykowych (smartphone`ów) ale także przecież zegarków biegowych z ekranem dotykowym (coraz częściej spotykanych). Szczerze powiedziawszy moim zdaniem dotyk w tych rękawiczkach działa bez zarzutu i np. nagranie filmu albo zrobienie zdjęcia komórką w tych rękawiczkach nie stanowi żadnego problemu.

Dobra, tak to wygląda z zewnątrz. Teraz na początek trochę ponarzekam. Wspomniana przed momentem pętelka wewnątrz rękawiczki sprawia, że musimy bardzo uważać wkładając dłoń do środka. Dlatego, że pętelka może nam się zawinąć między palcami i po prostu uniemożliwić nam umieszczenie dłoni w rękawiczce. Po mojemu to nawet lepiej gdyby jej po prostu nie było. Bo denerwuje.

Drugi mankament tego modelu – gdy zewnętrzna nakładka jest umieszczona w kieszonce to założenie rękawiczki graniczy z cudem i wymaga od nas nie lada uporu. Z kolei wyjmowanie nakładki i wkładanie po założeniu rękawiczki jest mało komfortowe. Zdaję sobie sprawę, że chciano dobrze, ale ten element jest nie do końca przemyślany.

Trzeci i moim zdaniem największy zarzut co do tego modelu to jego wytrzymałość. Niestety – choć zwykle jestem zadowolony z rzeczy kupionych w Decathlonie. Rękawiczki już po miesiącu od zakupu zaczęły się mechacić – szczególnie na palcach i pomiędzy nimi. Wiem, że to z czasem nieuniknione… ale po miesiącu? Serio? I ostatnia rzecz, to że się mechacą to nic – tylko estetyka. Niestety na zszyciach (szczególnie gdzie palec wskazujący ma element dotykowy) zaczynają puszczać. Robi się dziura, a to już niestety ale ewidentna wada i powód dla którego nie do końca jestem zadowolony z zakupu.

Teraz z kolei trochę o plusach. Gdy już założymy rękawiczki to biega się w nich bardzo przyjemnie. Moim zdaniem – choć każdy ma inne odczucie zimna – nadają się na treningi pomiędzy + 5 a -5 stopni Celsjusza. Poniżej tej temperatury – lub gdy mocniej wieje – warto założyć wspominaną nakładkę. Dodam jeszcze, że przy -5 stopniach na początku  dłoniom może być chłodno, jednak gdy się trochę rozruszamy (powiedzmy po dwóch kilometrach) na pewno powróci komfort termiczny i będzie nam się dobrze biegło. Podobnie jest z nakładką, nie jest ona ekspresowym remedium na zło-zimno. Gdy ją założymy biegnijmy dalej kilka minut – dopiero wtedy poczujemy różnice, która – moim zdaniem jest znacząca. Tak więc sam patent zastosowany w tym modelu sprawdza się bezbłędnie. Dla mnie – biegacza – rękawiczki w okresie jesienno/zimowym to absolutny must have.

Projektanci Kalenji mieli ciekawy pomysł i ten jako taki się sprawdza. Niestety na minus można zaliczyć jakość wykonania modelu oraz kilka drobnych niedoskonałości. Ogólnie jeśli ktoś szuka ciekawych rękawiczek na chłodne dni do biegania to i tak powinien być bardzo zadowolony. Ja mam wrażenie, że nieco za nie przepłaciłem. Ale… przeglądając dzisiaj sklep internetowy Decathlona zauważyłem, że są one obniżone z 39.90 zł na  24.99 zł – i za tę cenę brałbym je w ciemno (38% taniej).

Ocena: 3+

Dobre okazje z rabatami w Decathlon.pl!
Sprawdź!

Translate »