LARK Powerbank POWERSTONE 11200mAh

LARK Powerbank POWERSTONE 11200mAh

Pod koniec zeszłego roku zacząłem zastanawiać się nad zakupem pierwszego w życiu powerbanka. Pewnie większości osób wyda się to niedorzeczne, że ktoś kto naprawdę lubi nowoczesne (i mobilne!) technologie do tej pory nie posiadał czegoś takiego. Szczerze mówiąc patrząc wstecz to przydałby mi się on naprawdę wiele razy. A to, że go nie miałem to bardziej kwestia tego, że nie ufałem tego typu urządzeniom. Bałem się, że gdy przyjdzie potrzeba to ostatecznie i tak zostanę bez możliwości naładowania telefonu czy tabletu.

6bec02

Ostatecznie jednak końcem stycznia miałem zamiar brać udział w Zamieci – 24h ultramaratonie na Skrzyczne. Mój zegarek z GPS (tak, biegam z zegarkiem z GPS i nie wyobrażam sobie poruszać się bez niego) ma baterię, która wystarcza na maksymalnie 5 godzin współpracy. Nie trudno obliczyć, że mogło się zdarzyć, że mógł się wyczerpać po drodze. I wtedy zapadła klamka i przyjechał do mnie Powerstone 11200 od marki Lark.

powerbank_lark_stone-d

Pewnie część z Was uzna, że to strasznie duży sprzęt i lepiej było kupić malutkiego powerbanka na jedno naładowanie zegarka/telefonu. Po części macie rację, ale ja nad uczestnictwo w Zamieci przedkładałem fakt, żeby powerbank przydawał mi się również podczas kilkudniowych wycieczek po górach i wycieczek w mniej lub bardziej odległe zakątki naszej planety.

Sam wygląd PowerStone`a bardzo przypadł mi do gustu gdyż…z wyglądu przypomina kamień! Ma owalny kształt, w dotyku jest lekko chropowaty a z wyglądu szary. Cóż mogę powiedzieć, komuś się może nie spodobać – ale moim zdaniem jest śliczny! Wymiary urządzenia to 13X8,5X2,5cm zaś jego waga to 224 gramy. To prawda, nie jest to najlżejszy ani najmniejszy powerbank na rynku. Ale pojemność 11 200 mAh robi dobre wrażenie.

20160326_094313

Na przodzie obudowy znajdują się poziomo ułożone cztery niebieskie diody, które wskazują poziom naładowania urządzenia (mogą być zgaszone, świecić ciągle lub migać). Bezpośrednio pod nimi znajduje się jedyny przycisk tego urządzenia, który odpowiada za jego włączanie i wyłączanie (trzeba przez chwilę przytrzymać. Poniżej przycisku, na panelu bocznym znajdują się dwa wyjścia USB. Jedno 1A a drugie 2A. Przynajmniej tak jest napisane na obudowie powerbanka gdyż w praktyce trudno mi określić czy faktycznie jedno ładuje szybciej czy nie. Pomiędzy nimi z kolei znajduje się gniazdo miniUSB za pomocą którego ładuje się samo urządzenie (za pośrednictwem komputera). To w zasadzie tyle. Z boku urządzenia w dolnym rogu powerbank posiada jeszcze tylko logo marki Lark wytłoczone na niewielkim skórzanym elemencie. Dodaje to elegancji całemu urządzeniu.

20160326_094325

W zestawie z powerbankiem klient otrzymuje również jeden zestaw kabli. Z jednej strony jest wtyczka USB, z drugiej zaś końcówki do ładowania urządzeń – miniUSB, microUSB i port dla iPhone`a. Wszystkie kable są białe. I teraz nadszedł moment, bym napisał o tym co najbardziej mnie irytuje w tym urządzeniu. Otóż, ten rozgałęźnik posiada świecącą (a w zasadzie to migającą) diodę, która niemożliwie mnie irytowała. Chciałem podładować telefon w schronisku na Turbaczu to tą diodę musiałem zakrywać czapką bo jest tak mocna, że wszyscy ludzie w stołówce się na mnie patrzyli. Wydaje mi się, że to czy urządzenie się ładuje widać i bez tego (można je sprawdzić albo zobaczyć, czy świecą się diody bezpośrednio na urządzeniu). Taki mocny LED po prostu nie jest w ogóle potrzebny. Przebajerzone. Tyle w temacie. Na szczęście od czasu Turbacza zabieram już ze sobą po prostu zwykły kabel z ładowarki i tym samym unikam tego problemu.

20160326_094335

Prócz tego urządzenie w zestawie posiada materiałowy pokrowiec, który jest bardzo praktyczny jeśli chcemy (a przecież o to chodzi) przenosić urządzenie. Woreczek ma wymiary 18X12cm. Uszyty został z miłej w dotyku, stosunkowo grubej tkaniny przypominającej polar.  Niestety jego kolor nie jest moim zdaniem zbyt trafiony. No ale to kwestia gustu. Zamyka się go na sznurek na jego końcu. Obsługuje się go stosunkowo łatwo. Wewnątrz posiada dwie przegródki dzięki czemu podczas transportu kable do ładowania nie rysują samego urządzenia.

20160326_094441

To teraz chyba czas na to bym napisał jak urządzenie się sprawuje. Ale w zasadzie trudno mi cokolwiek napisać prócz tego, że…bez zarzutu. Na wspominanej już Zamieci ostatecznie korzystałem z powerbanka tylko raz w schronisku bo kontuzja kolana wyłączyła mnie z rywalizacji. Ale już dwa tygodnie później był on znowu ze mną podczas WinterCampu na Turbaczu. Tam, przez trzy dni użytkowałem go cały czas w minusowych (w nocy było maksymalnie -8 stopni Celsjusza) temperaturach. Trudno mu się dziwić, że nie wytrzymał tyle ile bym od niego oczekiwał. Pozwolił mi dwa razy załadować mojego Samsunga Galaxy S4. To i tak nieźle jak na tyle dni na mrozie. Jeszcze później wybrał się ze mną na kilkudniową wycieczkę w góry. I tam już bez zarzutu trzy razy załadował komórkę a ostatnia z diod wskazujących poziom naładowania w dalszym ciągu migała (czyli coś jeszcze mógłbym podładować).

20160326_094455

Już w czerwcu mam zamiar zabrać go na dwa tygodnie na zwiedzanie Warmii, Mazur, Litwy, Łotwy i Estonii. Pewnie dopiero tam przejdzie prawdziwą szkołę życia. Bo jak do tej pory jestem z niego bardzo zadowolony. Jest bardzo ładny, mega prosty w obsłudze i można z jego pomocą kilkakrotnie naładować swój telefon. Trochę waży i nie jest najmniejszy, ale coś za coś. Myślę, że w cenie poniżej 100zł jest to produkt jak najbardziej godny polecenia!

Ocena: 4+

Translate »