NALGENE Butelka ON THE GO BOTTLE

Podczas swojego pobytu na Ukrainie zaprzyjaźniłem się z butelką kultowej amerykańskiej marki Nalgene – On The Go Bottle. Głównie dlatego, że musiałem pewne określone płyny mieć zawsze przy sobie. Chciałbym opisać moje wrażenia z tej znajomości.

Butelka z wyglądu jest bardzo ładna (posiadam akurat zieloną wersję). Nieudziwnione przeźroczyste tworzywo oraz ciekawa zakrętka z góry – tak pokrótce można opisać On The Go Bottle. Ale postaram się przyjrzeć jej bardziej dokładnie.

Butelka On The Go Bottle ma pojemność 650ml. Posiada bardzo przydatną miarkę (która może przydać się także np. w kuchni), która pomaga odmierzać tak uncje jak mililitry. Z drugiej strony miarki, w górnej części butelki jest także nieco wyprofilowana, żeby pewniej leżała w dłoni – to zdecydowane plusy tego produktu.

Nakrętka sama w sobie jest szczelna. Posiada logo marki po obu stronach. Ogromnym jej plusem jest to, że posiada otwór na palec dzięki któremu butelkę świetnie nosi się w dłoni (przy okazji można ją lekko wymachiwać), nie przeszkadza przenoszenie jej na palcu nawet na długich miejskich dystansach. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że idealnie leży w dłoni. Nakrętka od góry posiada ustnik, który jest niestety największą wadą butelki. Owszem, pije się z niego wygodnie. Po przyzwyczajeniu się także otwieranie go nie sprawia problemów (aczkolwiek jeśli ktoś pierwszy raz weźmie butelkę w dłoń może nie wiedzieć co zrobić, żeby się napić). Niestety wieczko na ustniku nie jest szczelne. Mając powiedzmy 500ml płynu i przenosząc butelkę w zewnętrznej bocznej siateczkowej kieszonce plecaka (co mam np. w zwyczaju), mamy prawie pewne, że nie dojdziemy z całością płynu do miejsca docelowego – część najprościej w świecie się wyleje. A szkoda. Najgorzej, jeśli jest to jeszcze coś słodkiego i klejącego się. Jest to zdecydowanie największym minusem tej butelki, obok którego nie można przejść obojętnie. To zresztą nie wszystko. Zamknięcie wieczka zostało skonstruowane w ten sposób, że przy częstym używaniu po prostu się wyciera i coraz gorzej trzyma wieczko na swojej pozycji. Jeśli chce się mieć butelkę na lata, to niestety zakup butelki marki Nalgene nie jest najszczęśliwszym pomysłem. Swoją drogą przymocowanie wieczka od ustnika też nie jest najwyższej jakości, bardzo łatwo może się oderwać (jest przymocowane o dziurkę na palec). Wygląda to trochę jak nieporozumienie.

Ale żeby nie było. On The Go Bottle nie jest znowu taka najgorsza. Jak wszystkie produkty marki Nalgene została wyprodukowana z Tritanu, materiału, który nie wytwarza pod wpływem temperatury toksycznego BPA, a także nie pochłania zapachów. I faktycznie w butelce można jednego dnia trzymać kwas chlebowy, w drugi dzień kawę a w trzecim wódkę. Należy jedynie pamiętać, żeby za każdym razem porządnie ją wypłukać i umyć z użyciem płynu do mycia naczyń.

Butelka bardzo dobrze pasuje do większości standardowych uchwytów samochodowych. Przy odrobinie samozaparcia można jej także używać jedną ręką, to z kolei plusy dla tego produktu.

Podsumowując, jednak nie jestem do końca zadowolony z użytkowania On The Go Bottle, po marce Nalgene spodziewałem się o wiele więcej. Największym minusem produktu jest nieszczelne, niepewne i szybko niszczące się wieczko ustnika. Cóż, z butelki Nalgene trzeba nauczyć się korzystać (np. przenosić w niej nie więcej niż 400ml, przy okazji nie potrząsać ją zbyt mocno. Owszem, posiada także swoje plusy, głównie przez wzgląd na użyty materiał, jednak nie do końca rekompensuje to wady tego produktu.

Ocena: 3

  • SmileOn

    Głupota albo brak pomysłu – butelka jest w porządku wystarczy zmienić nakrętkę na innego typu a nie pisać że „Jeśli chce się mieć butelkę na lata, to niestety zakup butelki marki Nalgene nie jest najszczęśliwszym pomysłem.”

    • Mam wrażenie, że nie po to kupuje się komplet: butelkę + nakrętkę, by jedną rzecz produktu od razu wymieniać. To tak jakby kupić nowy komputer i od razu po zakupie wymienić mu procesor…

      • SmileOn

        Ale po co od razu pisać „Jeśli chce się mieć butelkę na lata, to niestety zakup butelki marki Nalgene nie jest najszczęśliwszym pomysłem.” To tak jak kupić komputer uznanej marki z dobrymi podzespołami prócz procesora, za dużo niższą cenę i od razu wieszać na tej marce psy (a wystarczyło by wymienić procesor).

Translate »