RESPRO Maska antysmogowa CINQRO

RESPRO Maska antysmogowa CINQRO

Właśnie przeczytałem, że w Pszczynie (obok której mieszkam) norma pyłu zawieszonego została przekroczona o 1400 %! Ta informacja skłoniła mnie do tego, by dłużej nie zwlekać i podzielić się z Wami moim sposobem na bieganie w tak trujących warunkach. W zasadzie codziennie padają nowe – niechlubne rekordy przekroczenia norm. Najlepszym przykładem jest Rybnik, gdzie zdecydowano się na zamknięcie szkół z powodu smogu. I pomyśleć, że 5 lat temu ze zdziwieniem patrzyłem mieszkając w Ostrawie (Republika Czeska) na tramwaje, które w dni największego smogu woziły każdego chętnego za darmo (co wykorzystywali m.in. bezdomni do ogrzania się). Wtedy walka ze smogiem w Polsce po prostu jeszcze nie istniała. Dopiero teraz media (oraz ludzie!) zainteresowali się bardziej tą sprawą. A ja codziennie patrząc rano za okno zastanawiam się czy to już postapokaliptyczny świat Fallouta czy jeszcze Polska.

Wiele osób pyta – Jak żyć w takich warunkach? Na to Wam nie odpowiem, ale mogę Wam odpowiedzieć jak biegać. Są w zasadzie trzy sposoby:

  • Nie biegać w trakcie smogu
  • Korzystać z bieżni
  • Biegać w masce antysmogowej

No i tak. Pierwszą opcję skoro jesteśmy biegaczami to raczej odrzucamy (chyba, że ktoś akurat ma okres roztrenowania – wtedy dobrze się wpasował w „klimat”), druga opcja jest w porządku dla ludzi, którzy lubią biegać na bieżni. Ja próbowałem się do niej przekonać ale mi się nie udało. Trzecia dla tych, którzy mimo smogu chcą jednak przemierzać teren (miejski/wiejski/leśny/górski). Jasne, można biegać też bez maski, tak jak zwykle. Ale polecam najpierw zapoznać się z tym, czym jest smog i jak działa na nasze zdrowie. A te mamy tylko jedno – i to na całe życie, więc warto o nie dbać!

Od rozpoczęcia sezonu grzewczego w mojej niewielkiej miejscowości gdzie stężenie pyłów PM10 i PM2,5 zapewne (bo po prostu to widać – a mnie po dłuższej ekspozycji zaczynają szczypać oczy) jest tak duże, że nikt nawet nie odważyłby tu uruchomić stacji badania zanieczyszczeń – biegam w masce. Bo wiecie – niewielka miejscowość, jakieś 5 000 mieszkańców. Prawie każdy się zna, nikt na nikogo nie doniesie, straży miejskiej nie ma, Policja to tylko dzielnicowy raz na kilka dni. Każdy czuje się bezkarny i pali… śmieci, folie i sam-już-nie-wiem-jakie jeszcze inne paskudztwa. I to czuć, bardzo dobrze czuć, szczególnie w godzinach popołudniowo-wieczornych.

Maska Respro Cinqro to jeden z topowych modeli brytyjskiej marki Respro. Szczerze, na początku trochę wstydziłem ubrać ją (bo wyglądem zaczynam wtedy przypominać Hannibala Lectera) gdy jednak przemyślałem temat to dłużej się już nie zastanawiałem. W najgorszym wypadku na widok biegnącego kolesia w masce jakaś starsza Pani może upuścić swoje zakupy. Nic więcej się chyba nie stanie. No i założyłem ją po raz pierwszy, zrobiłem kilka kilometrów. Wróciłem do domu zadowolony. Bo wiecie co? Różnice we wdychanym powietrzu w masce a bez niej po prostu się czuje i to jest najważniejszy argument za jej używaniem! Jak to dokładnie działa będzie za chwilę, na razie chciałbym co nieco napisać o jej budowie.

Maska wyprodukowana jest z wysokiej jakości materiału neoprenowego, który jest po pierwsze bardzo lekki, po drugie wytrzymały, po trzecie lekko rozciągliwy. Profilowana maska jest z tyłu zapinana na niemal 10 centymetrowy rzep – to pozwala na dodatkową regulację w tym zakresie (a jeśli chodzi o zakres głowy to jest to sporo). Z przodu na nosie posiada dodatkowe wzmocnienie z tworzywa sztucznego, które utrzymuje ją w odpowiednim miejscu. Po bokach maski znajdują się otwory wentylacyjne a także zawory Powa Elite, które podobno pozwalają na zdecydowanie szybszy przepływ powietrza w czasie zwiększonej częstotliwości oddechu. Od strony wewnętrznej maska antysmogowa posiada wymienialny filtr (jaki dokładnie – za chwilę). Model Cinqro jest produkowany w trzech rozmiarach: M, L oraz XL w zależności od tego, jakie kto ma wymiary. Można również wybierać w różnych kolorach – ja posiadam kolor złoty, ale są również takie jak różowy, żółty czy klasyczny czarny. Jakość wykonania należy ocenić na bardzo wysoką ocenę. Maska jest wyprodukowana z doskonałej jakości materiałów i w sposób bardzo precyzyjny. Myślę, że nikt nie mógłby się do niczego doczepić. Z drugiej strony – kosztuje ona ponad 300 zł, co jest bardzo dużą sumą pieniędzy. I w zasadzie to jest jeden z jej większych minusów. Z jeszcze innej strony – wiadomo, że za jakość się płaci.

Jeśli chodzi o filtry to najlepszą charakterystykę podaje producent: „Każdy zestaw Cinqro™ zawiera dwa filtry: jeden od razu zamontowany do maski, a drugi zapasowy. Pierwszy z nich to filtr Hepa-Type™, który doskonale filtruje wdychane cząstki stałe. Natomiast drugi to filtr kombinacyjny (DACC™ + Hepa-Type™), który oprócz mikropyłków filtruje także związki chemiczne znajdujące się w emitowanych spalinach. Obydwa filtry są wymienne, dzięki czemu maska Cinqro™ znajduje zastosowanie w każdych warunkach, zarówno w miejscach, gdzie występuje mniejsze nasilenie spalin (wtedy należy korzystać z filtru Hepa-Type), jak i w centrum dużych miast (wtedy zalecane jest używanie filtru DACC™).” Na stronie polskiej dystrybucji można także dowiedzieć się o wszystkich technologiach zastosowanych przy produkcji tego sprzętu – tutaj nie widzę sensu tego przytaczać. Zainteresowani i tak to przeczytają.

Teraz nadszedł czas, żebym napisał jak maska sprawuje się w praktyce. Jeśli chodzi o dopasowanie to jest ono proste, szybkie i intuicyjne. Co ważne – maska nie zsuwa się podczas biegu lecz utrzymuje w pożądanym miejscu, nie trzeba jej poprawiać. Jest lekka i nie przeszkadza, niemniej jednak część osób będzie odczuwać wrażenie, że po prostu ma coś na buzi. Ze swojej perspektywy porównałbym to uczucie z bieganiem z buffem na twarzy i nosie (co zdarza mi się od kilku lat bardzo często gdy jest mróz). Profil maski przypomina nieco kształt muszli, dlatego też przed ustami mamy nieco wolnego miejsca, co zwiększa komfort i nie powoduje żadnych ucisków. Biegając przez pierwsze dwa kilometry oddycha mi się bardzo dobrze, gdy jednak mój oddech zaczyna przyspieszać (a tym samym wentylacja płuc i pochłanianie szkodliwych substancji przez organizm) odczuwam, że maska nieco mi go ogranicza. Jest bardziej płytki. Nie mam jakichkolwiek problemów z oddychaniem gdy biegam w niższych strefach tętna (czyli u mnie jest to tempo oscylujące w granicach 5:30), jednak moim zdaniem maska nie sprawdzi się gdy chcemy wykonać mocniejszy trening bo po prostu będzie się nam źle oddychało. Jeśli jednak mam wybierać czy chcę spokojny bieg czy siedzieć w domu to zdecydowanie wybieram to pierwsze!

Nie wiem czy to tylko moje odczucie ale wydaje mi się, że w jakiś sposób maska sprawia, że bardziej oddycham ustami mimo że w trakcie treningów zwykle staram się oddychać przez nos. Nie wiem czy ktoś też zauważył coś takiego?

W masce jest cieplej niż bez niej – wiadomo. Ja porównałbym ją ponownie jak do biegania w buffie na nosie i ustach – od razu nam robi się wtedy nieco cieplej. Osobiście nie polecałbym biegać w niej w warunkach powyżej około (zależy kto ma jakie odczuwanie temperatury) +5 stopni Celsjusza. Po prostu będzie nam za ciepło i niewygodnie. Ale… z kolei na mrozie maski antysmogowe naprawdę świetnie chronią twarz przed podmuchami wiatru czy śnieżną zawieją – i to lepiej niż wspominany już kilkakrotnie buff. Bo są po prostu grubsze i nie zsuwają się z nosa.

Muszę jeszcze nadmienić, że maska „spociła” się mi wielokrotnie podczas treningów. Ostatnio biegłem sobie spokojne 6 km przy mrozie ok -12 stopni Celsjusza. Po przybyciu do domu filtr oraz neopren od strony wewnętrznej był cały mokry i wymagał suszenia w okolicach grzejnika (ale niezbyt blisko!)

Warto jeszcze na koniec nadmienić, że tę maskę można normalnie prać w pralce.

Czy polecam maskę antysmogową Respro Cinqro? Jeśli nie chcecie odpuszczać treningów podczas smogu i jesteście pewni, że będziecie ją wykorzystywać często (bo to spory wydatek) to oczywiście, że tak! Zdrowie jest najważniejsze i nie ma co na nim oszczędzać. Maska jest fantastycznej jakości, posiada dwa filtry, dobrze leży a przede wszystkim naprawdę działa bo powietrze w niej całkiem inaczej pachnie niż bez niej. W momencie gdy stężenie pyłów w powietrzu osiąga tak zawrotne wartości, że zaczyna mi się kręcić w głowie, powoli zastanawiam się czy nie zacząć w niej chodzić na co dzień i na spacery z psem. Oczywiście ma pewne mankamenty – nie zrobimy w niej szybkich, mocnych sesji treningowych, bo będzie brakowało nam tchu, możemy odczuwać minimalny dyskomfort ale… lepszy słabszy trening niż brak treningu. Niezależnie od warunków za oknem.

Ocena: 4+

Translate »