TREK`N EAT – Liofilizaty

TREK`N EAT – Liofilizaty

Jeśli spodziewacie się testu jak wiele innych na moim blogu to dzisiaj srogo się zawiedziecie. W ostatnim czasie miałem po raz drugi lub trzeci w życiu do czynienia z liofilizatami – tym razem niemieckiej marki Trek`n Eat. Chciałbym o nich coś więcej napisać jednocześnie mając nadzieję, że informacje zawarte w teście komuś pomogą.

Co to jest w ogóle liofilizat? Liofilizacja to proces polegający na usunięciu wody w niskiej temperaturze i próżni. Pozwala to zachować cenne wartości odżywcze i biologiczne (witaminy, enzymy, aminkowasy etc.) oraz organoleptyczne (smak, zapach) przy jednoczesnym zmniejszeniu wagi i objętości. Jednocześnie usuwane są drobnoustroje chorobotwórcze i pleśń – dlatego tego typu żywność może być długo przechowywana.

Od czasów nastoletnich dużo chodzę po górach. Kiedyś głównie na chatki studenckie – tam brałem bardzo często ze sobą do jedzenia zupki chińskie, a także makaron/kaszę a także konserwy i serki topione. Klasykiem był gotowany ryż pomieszany ze wspomnianym serkiem. Takie jedzenie można było jeść nawet tydzień czy dwa. Nietrudno zauważyć, że podświadomie, by za dużo nie nosić w bagażu wybierałem produkty, które zajmują mało miejsca, nie wymagają lodówki i są lekkie. Tak samo jest właśnie z liofilizatami. W przeciwieństwie do mojego jedzenia jedzenie Trek`n Eat na pewno jest nieco smaczniejsze, ale i sporo droższe – opakowanie kosztuje podobnie co obiad w zajeździe czy karczmie. Wybór obiadów czy deserów jest bardzo szeroki i nawet osoby o specjalnej diecie – bezglutenowej, wegetariańskiej czy wegańskiej znajdą w niej coś dla siebie.

Wszystkie produkty są pakowane w grube i bardzo praktyczne folie, które nie nagrzewają się nadmiernie i można je złapać w dłoń nawet z gorącym daniem wewnątrz. Można je również postawić na równej powierzchni. Przygotowanie potraw jest dziecinnie proste – wystarczy otworzyć od góry opakowanie, zalać do odpowiedniej wysokości wrzątkiem, zamknąć na kilka minut a potem… urwać w około połowie wysokości opakowanie i zyskując dostęp do obiadu, który można bardzo wygodnie zjeść.

Chciałbym teraz pokrótce opisać testowane przeze mnie smaki

Trek’n Eat Danie z Ziemniakami i Cebulą

  • Skład: 24% ziemniaki, 24% prażona cebula (76% cebula, tłuszcz roślinny, mąka pszenna, sól kuchenna), 20% teksturowany sojowy produkt białkowy (z barwiącym ekstraktem z prażonego słodu), tłuszcz roślinny, sól kuchenna, laktoza, modyfikowana skrobia, maltodekstryna, ekstrakt z drożdzy, kazeina, marchew, kukurydza, zagęstnik: guma guar; aromat (pszenica, seler), karmel, przyprawa korzenna, regulator kwasowości: kwas cytrynowy; drożdze w proszku, cukier, sos sojowy (ziarna sojowe, sól kuchenna), barwiący ekstrakt z kurkumy.
  • Waga: 150 gramów
  • Wartość energetyczna: 445 kcal

Nietrudno zauważyć, że skład produktu jest całkiem niezły – nie ma w nim niepotrzebnych konserwantów. To, co mi nie do końca odpowiada to cukier, ale jest na samym końcu składu więc spodziewam się, że są to śladowe ilości. Danie to jest odpowiednie również dla wegetarian – co nie jest aktualnie bez znaczenia. Po przygotowaniu zapach jest bardzo dobry. Pierwsze kilka łyżek zjadłem z prawdziwą chęcią, jednak im dłużej jadłem posiłek tym bardziej byłem przekonany o tym, że… jak dla mnie jest po prostu za słony. Szczerze powiem, że to smak niestety nie dla mnie.

Trek’n Eat Rybne Curry

  • Skład: 63% ryż, mleko w proszku kokosowe, 7% dorsz, curry (czosnek dęty, papryka, kolendra, przyprawy), 5% morszczuk, pomidory, sól spożywcza, maltodekstryna, cukier, syrop glukozowy, ryba w proszku, środek zagęszczający: mąka guar; aromat naturalny (z selerem), aromat, tłuszcz palmowy, cukier winogronowy, skrobia, regulator kwasowości: kwas cytrynowy; białko mleka, karmel, proszek cytrynowy.
  • Waga: 160 gramów
  • Wartość energetyczna: 605 kcal

To danie smakowo jest strzałem w dziesiątkę. Lekko egzotyczne i nieco pikantne, ryba jest dobrze wyczuwalna a ryż smaczny – polecam zdecydowanie. Co do minusów – niestety w składzie znajdziemy cukier, syrop glukozowy i tłuszcz palmowy, co nie do końca mi odpowiada. Jeśli jednak ktoś nie zwraca na to dużej uwagi – to danie jest przepyszne i bardzo pożywne. Spokojnie zaspokoi nawet większy głód.

Trek’n Eat Barszcz z drobiem i wołowiną

  • Skład: płatki ziemniaczane (ziemniaki, barwiący ekstrakt z kurkumy), maltodekstryna, 7% wołowina, tłuszcz palmowy, kapusta włoska, 4% piersi kurczaka, cebula, marchew, cukier mleczny, sól spożywcza, jogurt, seler, por, skrobia, przyprawy, brzeczka, barwiący sok
  • Waga: 170 gramów
  • Wartość energetyczna: 378 kcal

Ten obiad testowała akurat moja żona (nie jem ani drobiu ani wołowiny). Jeśli chodzi o smak to nie miała żadnych zastrzeżeń a opakowanie było na tyle obszerne, że dla kobiety było po prostu za duże i całości nie zjadła. Podobnie tutaj pewnym minusem może być skład w którym występuje olej palmowy, którego staramy się w domu unikać. Prosty skład jednak sprawia, że danie jest naprawdę dobre a aż 11% mięsa to atut dla tych, którzy je lubią.

Ogólnie dania liofilizowane podczas podróży, gdzie nie zawsze śpimy w schroniskach, hotelach czy chatkach studenckich (czyli np. podczas dłuższych wypraw) – to niesamowita wygoda i strzał w dziesiątkę. Codziennie na obiad wyciągamy opakowanie, zalewamy wodą i jemy smaczny posiłek. Jakie są minusy? Niestety ale nie zawsze skład jest perfekcyjny, to jednak co może najbardziej odstraszyć to cena – gdyż pojedynczy obiad potrafi kosztować nawet w granicach 30 złotych. Pewnie, że lecąc w Karakorum pewnie będzie to niewielka część kwoty na cały wyjazd, ale wybierając się na przedłużony weekend w Beskidy na pewno będzie to już problem. Czy polecam dania Trek`n Eat? I tak i nie – zależy od tego jak jesteśmy zaradni, jak nam się chce i gdzie podążamy.

 

Translate »