UBONGO EXTREME – gra planszowa

UBONGO EXTREME – gra planszowa

Część z Was wie, że jedna z naszych częstych „domowych aktywności” jest granie we wszelkiego rodzaju gry planszowe, których mamy cały poziom naszego regału z książkami. Tymon na tyle załapał bakcyla, że próbuje już swoich sił w takich tytułach jak Monopoly czy Talisman. Jednak grą, która absolutnie wiedzie prym w naszym domu o ile chodzi o granie w trójkę jest UBONGO.

Standardowa wersja już przy pierwszych rozgrywkach okazała się strzałem w dziesiątkę – bardzo proste zasady, łamigłówki logiczne, presja czasu i doskonała regrywalność to cechy dzięki którym do Ubongo wracamy bardzo często. Wczoraj z kolei swoją premierę miała nowa wersja tej gry – Ubongo Extreme, które na okładce ma dopisek: „dzikie i trudne”. My ją sprawdziliśmy czy naprawdę tak jest i czy wciągnie nas tak samo mocno jak poprzednik.

Pierwszym co trzeba mieć na uwadze to to, że Ubongo Extreme może być grą podróżną. Wymiary pudełka z grą wynoszą 11×18 cm. Dla jednych może to świadczyć negatywnie o tytule – mnie jednak czyli osoby, która bardzo często podróżuje z rodziną (gdy nie ma na świecie epidemii) ogromnie to cieszy. Takie małe pudełko bez wyrzutów sumienia można wziąć do plecaka na weekendową wycieczkę w góry. A jeśli będzie potrzeba spakowania jej do bagażu podręcznego w samolocie to mam trik – wystarczy wziąć niewielki woreczek strunowy a wszystkie elementy gry nie zajmą więcej niż paczka chusteczek. Przyznam, że jeśli chodzi o tradycyjną wersję jak i wiele innych tytułów, które posiadamy sporą niedogodnością jest to, że gdy ruszamy się z dziećmi nie możemy zabrać gry ze sobą – tutaj jest całkiem inaczej i (przynajmniej moim zdaniem) ogromny plus za to – bo i pod namiotem, i w schronisku i na wycieczce możemy mieć grę przy sobie np. w przypadku brzydkiej pogody.

Gra jest  utrzymana w tej samej stylistyce co oryginał. W żółtym pudełku znajdziemy: instrukcję (dobrze i jednoznacznie opisaną – ale i zasady gry są proste), 32 dwustronne karty, czyli łącznie 64 łamigłówki  oraz 4 zestawy po 8 klocków – każdy zestaw w innym kolorze (fioletowy, żółty, szary, czerwony). I to w zasadzie wszystko.

Gra bazuje na pierwowzorze, zadaniem graczy jest ułożenie z posiadanych klocków kształtu, który znajduje się na karcie. Każdy klocek można dowolnie obracać a ich heksagonalny kształt sprawia, że łamigłówki potrafią być naprawdę wymagające i tak jak napisano na opakowaniu – trudne. Grę można jednak przystosować do wieku i umiejętności gracza. Każda z kart ma na jednej stronie łamigłówkę z trzema klockami a z drugiej z czterema. My gramy tak, że Tymon (ma niedługo 6 lat) układa łamigłówkę z trzema a my z żoną z czterema. Szczerze przyznam, że szanse są dość wyrównane a kilkakrotnie udało mu się ułożyć też łamigłówkę z czterech klocków.

Rozgrywka oprócz trudniejszych klocków różni się od standardowej. Przed rozpoczęciem rozgrywki na stole układa się cztery stosy kart z łamigłówkami (układa się je kolorami). Na stole kładzie też się poukładane kolorami klocki. To różnica bo w standardowych edycjach każdy ma swój zestaw klocków. Każdy z graczy losuje jedną z kart w danym kolorze ze stosiku i gdy każdy ma już swoją kartę odwraca się ją i zaczyna zabawę. Ten, kto pierwszy ułoży swoją łamigłówkę woła: „UBONGO” a następnie liczy do 20. To czas jaki mają na dokończenie łamigłówki inni zawodnicy. Wszyscy zawodnicy, którym udało się ułożyć w czasie zagadkę zatrzymują swoją kartę, która liczy się jako punkt. Jeśli komuś się nie udało – przekazuje ją do gracza, który krzyknął UBONGO. W ten sposób zdobywa on dodatkowe punkty . Zabawa kończy się kiedy wyczerpany zostanie jeden ze stosików, wygrywa uczestnik posiadający największą liczbę kart. Proste, prawda? Ale tylko pozornie.

Jeśli chodzi o wykonanie to wszystkie elementy są wykonane z kartonu dobrej jakości. Mimo wszystko czasami można odnieść wrażenie, że te klockowe elementy są nie do końca dobrze sparowane i trzeba się z tym jakoś zmierzyć. Osobiście wolałbym również, żeby były minimalnie większe – wtedy łatwiej operowało by się tymi przecież bardzo skomplikowanymi figurami i łatwiej je układało. Ale z drugiej strony wtedy gra pewnie nie mogłaby służyć jako podróżna. Coś za coś.

Moim zdaniem same zagadki są trudniejsze od tych w standardowej wersji a sama gra stanowi doskonałe uzupełnienie poprzednich „większych edycji” czyli Ubongo i Ubongo 3D. Dla osób takich jak ja – które sporo podróżują z dziećmi jest świetną grą podróżną ale również w domu zapewni mnóstwo emocji.

Aktualnie gra jest dostępna za 37,49 zł (na oficjalnej stronie Egmontu) – co jest ceną, którą warto zapłacić za tyle dobrej zabawy!

Translate »