X-LANDER Wózek biegowy X-RUN – recenzja mamy i taty

X-LANDER Wózek biegowy X-RUN – recenzja mamy i taty

TEST MAMY – codzienny

Od dłuższego już czasu testujemy wózek X-lander X-run. Używamy go zarówno na co dzień, na zwyczajnych spacerach, jak i podczas wybiegania, na zawodach, a na wakacjach korzystali z niego dziadkowie Tymona – podobno tylko żeby go wozić, nie wsiadać do niego ;). Po tych kilku miesiącach z pewnością mamy swoje spostrzeżenia zarówno, jeśli chodzi o stronę biegową, jak i tę bardziej codzienną. Właśnie od tej drugiej chciałabym rozpocząć – na co zwraca uwagę matka, użytkująca wózek na co dzień.

xrun-aqua
Słowem wstępu: na X-Runa przesiedliśmy się z wózka polskiej firmy Camarelo. Camarelo, nasz pierwszy wózek, wybieraliśmy kierując się tym, żeby koniecznie mieć 3w1 za rozsądną cenę, zależało nam też na pompowanych skrętnych kołach, podnoszonym zagłówku w gondolce, no i – oczywiście – na odpowiadającym nam wyglądzie. Po czasie, kiedy zrobiliśmy lepsze rozpoznanie rynku okazało się, że trzeba było doinwestować trochę pieniędzy, żeby kupić wózek od uznanego producenta. Uniknęlibyśmy wtedy rozkręcania całego wózka w przypadku potrzeby umycia go czy koszmarnego systemu podnoszenia zagłówka w godnoli i nożnego hamulca tak topornego, że czasami musiałam pomagać sobie rękami, żeby go uruchomić/zwolnić. Komedia dla postronnych. Dlatego kiedy przyszedł do nas X-Run, od razu zwróciłam uwagę na kilka elementów, z których nie byłam zadowolona w przypadku pierwszego wózka.

x-run_banner_opis_1[2]

Po pierwsze: szeroki wybór kolorów. Z pewnością dla wielu rodziców (bo chyba nie tylko dla mam) ma znaczenie to, że mogą wybierać ze sporej gamy kolorystycznej zależnie od tego czy preferują coś bardziej uniseks, czy podoba im się konkretny kolor, a na inny nawet nie spojrzą. No i tak dotarła do nas wymarzona aqua. Pierwsze wrażenie po złożeniu wózka jeszcze w domu było jak najbardziej pozytywne. Udało się go łatwo złożyć, sprawnie się składał, a mały nie marudził, kiedy został usadzony w swojej nowej bryce.

22zoo2015

Ja od razu sprawdziłam, jak rozkłada się do spania i trzeba przyznać, że bardzo prosto – nie obudzimy przy tym także dziecka, które zasnęło „na siedząco”. Wystarczy poluzować pasek, znajdujący się z tyłu siedziska. Dzięki temu nie musimy się martwić, czy naszemu szkrabowi jest wygodnie – Tymon nigdy nie narzekał. Jeśli już jesteśmy przy wygodzie: siedzenie jest nachylone pod skosem, dlatego dziecko „wpada” w nie i nie zsuwa się wisząc na pasach, jak to ma miejsce w przypadku siedzeń równolegle ułożonych do podłoża. To rozwiązanie jest dobre i na co dzień, ale również bardzo ważne podczas biegania, bo przekłada się na nasz komfort psychiczny: świadomość, że dziecko siedzi wygodnie i kręgosłup nie jest niepotrzebnie obciążony jest ważna.

21zoo2015
Szybko przyszło nam też użyć moskitiery – uwielbiam spacery po lesie, ale las oczywiście jest pełen komarów, much, kleszczy czy bąków, więc dla mnie ochrona przed nimi to nieodzowny element. Pamiętam też, że bardzo się przydała, kiedy zwiedzaliśmy pobliski skansen, gdzie hodowano pszczoły. Moskitiera zamontowana jest w podnóżku i szybkim ruchem wyjmiemy ją z kieszonki pod nim, a przy okazji nie zapomnimy jej zabrać z domu. Zapina się ją przy pomocy pasków, okalających boczne rurki – nie było to dla mnie oczywiste, ale to dobre rozwiązanie, które pozwala ściśle przymocować moskitierę. Czarny kolor pasuje do wyglądu wózka, ale – przede wszystkim – choć dzieci mogą buntować się przeciwko ograniczonej widoczności, czerń w mniejszym stopniu przyciąga owady.  Akcesorium, które musieliśmy natychmiast dokupić była blenda przeciwsłoneczna. I tutaj – niestety moim zdaniem niewielki minus. Dlaczego? Ano, nie dlatego, że trzeba dokupić jakiś gadżet, bo to normalna praktyka w przypadku wózków: folia przeciwdeszczowa, pałąk czy torba to elementy, które dokupujemy w razie potrzeby. Jednak – moim zdaniem – budka w wózku ma za zadanie chronić przed słońcem. Myślę, że ktoś, kto korzysta z tego wózka jako pomocnika przy wspólnych treningach, mógłby tego oczekiwać. W przypadku X-Runa niestety budka ma inne funkcje, ale jest tak krótka, że kompletnie nie chroni przed słońcem. Uważam, że to nie do końca w porządku, bo to tak, jakby sprzedawać wózek bez kół, a użytkownik musiał je dokupić. Budka ma tę zaletę, że bardzo łatwo się rozkłada, posiada okienko do obserwacji malucha, jak również szokująco pojemną kieszeń, gdzie zmieścicie rzeczy pierwszej potrzeby (klucze, telefon, portfel, chrupki i picie dla dziecka zmieszczą sie bez problemu). Co jednak, kiedy słońce zaświeci dziecku w oczy? Niestety, budka jest skonstruowana tak, że musicie dokupić blendę, albo jeździć tylko w pochmurne dni. Chyba, że protesty z wózka na słońce świecące prosto w oczy Wam nie przeszkadzają? No właśnie. Budka dłuższa o 2-3 segmenty rozwiązałaby sprawę. Dokupiliśmy blendę, która sprawdza się w miarę dobrze na co dzień, ale podczas biegania przesuwa się po budce, więc trzeba ją co jakiś czas poprawiać. W tym aspekcie mogłoby być nieco lepiej.
Co jeszcze jest dla mnie ważne na co dzień? Oczywiście to, jak wózek się prowadzi.

DSC02616

Rączka jest składana, więc niezależnie od wzrostu rodzic może ustawić ją w jednej z kilku pozycji, by było mu wygodnie. „Parkując” w mniejszych przestrzeniach można złożyć ją kompletnie w dół, by wózek zajął mniej miejsca. Koła są duże, póki co niezniszczalne i doskonale jeździ się zarówno po asfalcie, jak i często przez nas odwiedzanych leśnych ścieżkach. Bardzo łatwo zdjąć też tylne koła do transportu. Osobom, które miały wcześniej wózek ze skrętnymi kołami (to ja) może być ciężko się przestawić, ale każdy, kto próbował biegać prowadząc taki właśnie wózek wie, co skrętne koła wyczyniają podczas biegu J. Koła są lekko nachylone, dzięki czemu sprawnie pokonują przeszkody. Wspominałam o okropnym hamulcu w poprzednim wózku. Konstrukcja hamulca nożnego w X-runie jest natomiast dziecinnie prosta, niezawodna i może użyć jej nawet dziecko – hamulec pracuje leciutko, nie trzeba w ogóle wkładać wysiłku w jego uruchomienie. W awaryjnych sytuacjach możemy użyć też hamulca ręcznego, ale to chyba przyda się tylko wtedy, jeśli zamontowany na rączce dzwonek nie zadziała i ktoś nie usunie nam się z drogi ;).

20150810_172244
Do głowy przychodzi mi jeszcze jeden, bardzo poważny dla mnie minus. Właściwie częściej dochodzi on do głosu podczas biegów, niż podczas spacerów, ale nie sposób go pominąć. Rurki na wysokości głowy dziecka nie są w żaden sposób chronione, więc – szczególnie podczas biegu lub gdy dziecko uśnie i jest bardziej bezwładne – maluch uderza głową o rurkę. Porządny, gruby materiał z miękkim wypełnieniem wyeliminowałby to niedociągnięcie. Może Was też zastanawiać system zapięcia, ale zapewniam, że dziecko sobie z nim nie poradzi (przynajmniej 1,5 roczne, mimo prób), bo i dorosły musi włożyć trochę wysiłku w zapięcie pasów. Materiał z którego wykonana jest wkładka jest przyjemny w dotyku i odporny na zużycie – nadal wygląda, jak nowy, choć wózek jest eksploatowany codziennie. Materiały, których użyto do wykonania wózka są ogólnie dobre gatunkowo i – docenicie to z pewnością – spierają się z nich plamy po soczkach, chrupkach i innych dziecięcych smakołykach.

DSC02608
Dla mnie wózek zasługuje na ocenę 4. Stopień w dół za nieprzemyślaną budkę i rurki, które odbierają komfort jazdy. Mocna czwórka dla wózka, z którym biegnie się lekko i wygodnie, i z którym owady oraz leśne ścieżki pełne niespodzianek nie są już wyzwaniem.

p.s. mama zaprasza na swojego bloga – www.niestworzonehistorie.pl!

DSC02576

TEST TATY – biegowy

Teraz czas na trochę spostrzeżeń głównie sportowych, ale również nieco codziennych. Mam tylko nadzieję, że nie będę się zbytnio pokrywać z poglądami mojej szacownej małżonki. Szczerze mówiąc miałem ogromne oczekiwania co do X-Runa dlatego, że sporo o nim czytałem i były to głównie pozytywne opinie. Z wypiekami na twarzy czekałem na pojawienie się kuriera z wózkiem a po otwarciu pudełka i złożeniu wózka (dziecinnie łatwe) cieszyłem się jakby to był najnowszy model Mercedesa. Może to dlatego, że nas wcześniejszy wózek był średnio trafionym zakupem (a aktualnie nie jest już używany w zasadzie w ogóle). O samej firmie X-Lander także sporo czytałem, na pewno na ogromny plus zasługuje fakt, że jest to produkt polski, do tego wysokiej jakości. Od zawsze twierdzę (a stali czytelnicy potwierdzą), że trzeba wspierać rodzimych producentów.

20

X-Run po złożeniu od razu wywołał u mnie pozytywne wrażenie (Żona! Idziemy na spacer!). Przede wszystkim na plus zaliczyłbym bardzo solidną i przemyślaną aluminiową konstrukcję z bardzo łatwym demontażem kół (tak przednich jak tylnych). Aczkolwiek osobiście przewożąc wózek w samochodzie albo w ogóle nie zdejmuję kół albo zdejmuję tylko tylne (te większe). Wózek bez żadnych problemów mieści się w bagażniku Opla Merivy A i zostaje jeszcze miejsce na sporo rzeczy. Jest zdecydowanie poręczniejszy po złożeniu niż nasz wcześniejszy wózek. Jego składanie i rozkładanie to kolejne atuty tego modelu. Wózek rozkłada się po prostu pociągając rączkę do siebie a potem ustawiając ją na odpowiedniej wysokości. Jeśli chodzi o składanie to polega ono na tym, że po obu bokach wózek posiada dźwignie. Obie trzeba na raz podnieść i wtedy wózek w zasadzie sam się składa. Niemniej jednak dla bezpieczeństwa prawa z nich posiada dodatkową blokadę, trzeba ją trochę pociągnąć, przesunąć w prawo i pociągnąć do końca. Zapobiega to przypadkowemu samoczynnemu zamknięciu wózka. Szczerze powiedziawszy na początku sprawiało mi to trochę problemów ale po nauczeniu się zasady działania jest to naprawdę bardzo proste.

11264818_936168223108020_3222295216240603116_n

Sam wygląd wózka jest bardzo przyjemny. Siedzisko jest umieszczone stosunkowo nisko ale dziecko dzięki temu wszystko dobrze widzi i jest bezpieczne. Wiem, że moja małżonka trochę się na początku bała bo nie była przyzwyczajona do wożenia dziecka tyłem do siebie, ale mi to od początku nie przeszkadzało, niech lepiej ogląda świat niż twarz swojego taty i mamy przez cały dzień.

10437680_922672497790926_2218794898608183753_n

Niezależnie od tego co kupujemy dziecku zawsze sugerujemy się względem bezpieczeństwa. 5-punktowe pasy bezpieczeństwa w wózku X-Run sprawiają, że dziecko siedzi wewnątrz wygodnie i bezpiecznie. Dodatkowo doskonale działające hamulce nożne (osobny na każde z kół) są jego dużym atutem. My jak do tej pory używamy jeszcze dodatkowej wkładki ale myślę, że jak dziecko jeszcze trochę podrośnie to będziemy musieli ją wyciągnąć. Tymon nie narzeka na jazdę wózkiem mimo, że z moich biegowych spacerów ma sporo wrażeń. Mieszkamy w niewielkiej miejscowości a biegam najczęściej po okolicznych lasach gdzie mnóstwo jest dziur, kałuż, konarów i innych atrakcji. Dzięki dużym pompowanym kołom, które (tylne) są lekko nachylone ten model jest bardzo stabilny nawet podczas dość szybkiego biegu po nierównym czy grząskim terenie. Szczerze mówiąc wcześniej biegałem jedynie z wózkiem (i przyczepką rowerową) Thule Chariot X2 i szczerze przyznam, że X-Run bije tamten model na głowę (gabaryty robią swoje). To co bardzo podoba mi się w tym wózku to fakt, że jest bardzo lekki – sam waży zaledwie 11.8kg. Aktualnie z ubranym dzieckiem całość to około 25 kilogramów, których w zasadzie nie czuć podczas biegu. Jasne, musimy coś pchać więc tempo biegu spada, ale nie jest tak drastycznie, że całą naszą energię marnujemy na bezsensownie pchanie kobyły, X-Run bardzo dobrze się toczy po bardzo różnych ścieżkach. Ogólnie to zauważyłem taką prawidłowość, że trening biegowy z X-Runem to około 0:50 – 1:00min dłużej na kilometr niż bez wózka. Czyli np. biegając normalnie treningi w okolicach 4:30min/km to z wózkiem będzie to maksymalnie 5:30min/km. Żadna tragedia, a wiadomo, że raczej nikt nie chciałby z dzieckiem biegać w tempie 3:00-3:30min/km bo myślę, że ani X-Run ani dziecko dobrze by takiego treningu nie wspominało – to nie jest produkt wyczynowy!

11536043_924426557615520_230990355859066885_n

Często biegając, zwłaszcza w okresie letnim nie mam zabrać ze sobą kluczy, smartphone`u czy innych akcesoriów, które chciałbym mieć ze sobą. A biegając z dzieckiem takich rzeczy trzeba wziąć zdecydowanie więcej (zabawka, coś do picia, do jedzenia, czasami jakieś ubranko jakby zrobiło się chłodniej). X-Run posiada spory koszyk, który znajduje się pod siedziskiem. Do jego tylnej części mamy doskonały dostęp od tyłu, z przodu z kolei mieści się kieszonka na moskitierę, która moim zdaniem jest niezbędna dla spędzania aktywności z dzieckiem szczególnie w terenach leśnych i podmiejskich (sam jeszcze nie tak dawno chorowałem na boreliozę).

11750732_937712002953642_8945154791303235242_n

Niezwykle praktyczna jest duża, zamykana na zamek kieszeń z tyłu budki. Mieszczą się w niej wszystkie rzeczy pierwszej potrzeby. Jedyny jej minus to fakt, że zamek chodzi w niej dość topornie. Raczej w trakcie biegu nie uda się nam jej otworzyć, trzeba się zatrzymać. To jednak nie jest wielki problem.

12043065_968803356511173_3591652989838704811_n

Bezsprzecznie na plus wózka należy zaliczyć wygodną regulowaną rączkę. Została ona pokryta materiałem skórzanym dlatego pchając wózek nawet podczas dłuższych biegów dłoń od stron wewnętrznej nie poci się nadmiernie i pewnie trzyma wózek. Na rączce prócz tego znajduje się hamulec ręczny (używany dość rzadko, podczas mocniejszych zbiegów – należy sobie go dobrze wyregulować bo odpowiada on za hamowanie przedniego koła) oraz dzwonek. My z Tymonem często biegamy ścieżkami rowerowymi, czasami zdarza się przebyć jakiś odcinek chodnikiem, wtedy dzwonek jest naprawdę niezbędny. Zamiast za każdym razem wołać, zdecydowanie łatwiej jest użyć dzwonka. To doskonały pomysł.

DSC02169

Jeśli chodzi o budkę to na pewno jej dużą zaletą jest okienko, przez które podczas biegu możemy podglądać dziecko (czy np. nie zasnęło oraz co robi). Budka również bardzo łatwo się rozkłada co nie jest bez znaczenia. Niestety, tak jak pisała już małżonka również moim zdaniem jest nieco za krótka i w słoneczne dni dziecku często świeciło w oczy (tras biegowych nie ustalam pod aktualne umiejscowienie słońca). Dokupiliśmy blendę i jest zdecydowanie lepiej, ale podczas biegów zdarza się, że porusza się ona po budce, niemniej chronić – chroni.

DSC02530

Pałąk dołączony do wózka nadaje się bardziej do większych dzieci, gdy zamontowałem go gdy Tymonek miał nieco ponad rok to… zasłaniał mu świat, w żaden sposób jednak przy pięciopunktowych pasach nie był mu potrzebny.

DSC00019

Moja szacowna małżonka na początku trochę narzekała na to, że wózek dość trudno się prowadzi (brak obrotowych kół). Mi jednak to nie przeszkadza i nie przeszkadzało. Jeśli chodzi o bieganie najważniejsza jest stabilność i proste toczenie a te cechy są bez zarzutu. Podczas skrętów podczas biegania wystarczy minimalnie docisnąć rączkę tak by przednie koło znalazło się nad ziemią i wtedy można dowolnie manewrować wózkiem – nie ma z tym żadnych problemów.

20151102_161019

Prócz treningów (gdy tylko była ku temu pogoda i Tymonek był zdrowy) z wózkiem wzięliśmy udział w kilku biegach w zeszłym sezonie. Między innymi była to XXIII Perła Paprocan w Tychach, Bieg na Otwarcie Stadionu Miejskiego w Tychach, 2. Kobiórski Bieg Bez Celu, ale także zagraniczne zawody takie jak: bieg rodzinny podczas Mattoni ½ Maraton Olomouc (Ołomuniec – Republika Czeska) czy Mizuno Česká pojišťovna RunTour Ostrava (Ostrawa – Republika Czeska). Na każdym z nich wózek spisywał się bez zarzutów. Jedynie to trzeba się przyzwyczaić do tego, że podczas startu należy raczej ustawić się z tyłu stawki i trzymać tam do czasu aż inni biegacze się rozciągną na trasie tak, by żadnego nie potrącić podczas ewentualnego wyprzedzania. Szczerze mówiąc Tymonkowi zawody podobały się jeszcze bardziej niż same treningi dlatego, że były dla niego dużo ciekawsze – dużo ludzi, głośno itp. itd. Inni biegacze bardzo pozytywnie podchodzą do osób, które biegają z wózkami, uśmiechają się do dzieci, zagadują jak się biega z wózkiem itp. Na pewno nie należy się obawiać takich sytuacji tylko po prostu spróbować – oczywiście z rozwagą. W przyszłym roku również planujemy zaliczyć z Tymonkiem kilka zawodów w tym jeden półmaraton na wiosnę, myślę, że nam się uda. Jeśli chcecie na bieżąco śledzić nasze poczynania z X-Landerem zapraszamy na nasz blog oraz konto na Instagramie!

DSC09904

Prócz tego próbowałem z wózkiem również jeździć na rolkach i…dziecku się podobało a i ja czułem się bezpieczniej mając więcej punktów podparcia 🙂

DSC09933

Prócz tego X-Run bardzo dobrze sprawował nam się podczas wycieczek. Staramy się rodzinnie spędzać każdą wolną chwilę więc praktycznie co tydzień organizujemy sobie jakieś niedalekie wycieczki – tu do skansenu, tam do zamku, jeszcze innym razem do parku czy w góry. Odwiedził również Dolinę Kościeliską, Gubałówkę, Dębowiec czy Szyndzielnię. X-Run towarzyszy nam za każdym razem. Nie jest duży więc mieści się w samochodzie, jak ma się wprawę to daje się nim dobrze manewrować a dzięki dużym kołom wjechać praktycznie wszędzie.

DSC02199

Jako aktywny tata zwracam jeszcze uwagę na fakt, że inne firmowe wózki typu jogger są droższe od X-Runa. Moim zdaniem w tej cenie jest to naprawdę niezwykle praktyczny zakup dla każdego aktywnego rodzica. Lekka, łatwo składająca się rama, wygodne siedzenie dla dziecka, stabilna konstrukcja, duże pompowane koła, które przejadą niemal po każdej nawierzchni, rozsądna cena, szeroki wybór kolorów, 5-punktowe pasy bezpieczeństwa, dzwonek i hamulec ręczny, wygodny hamulec nożny, okienko na budce, pojemny koszyk i kieszeń, świetna regulowana rączka czy moskitiera w zestawie sprawiają, X-Runa na pewno można polecić. Jeśli biegasz, lubisz długie spacery po lesie lub szukasz wózka, który nie boi się wyzwań to X-Run sprawdzi się znakomicie. W mojej ocenie -5.

DSC02318

Ocena: mamy (4), taty (-5) = 4+

Translate »