ALTRA Buty trailowe OLYMPUS 2.5

ALTRA Buty trailowe OLYMPUS 2.5

W drugiej połowie zeszłego roku dowiedziałem się, że buty Altra pojawią się w Polsce. Do tej pory moim największym (a przy tym bardzo udanym!) biegowym eksperymentem był model  Hoka One One Arahi – w którym już za kilka dni mam zamiar spróbować poprawić swoją maratońską życiówkę podczas EA7 Milano Marathon 2018. Opisywane dzisiaj buty na pierwszy rzut oka są jeszcze bardziej „dziwaczne” – albo może inaczej: „nietuzinkowe” czy „wyjątkowe”. Czy również ten eksperyment się powiódł? Zapraszam do czytania.

Zanim jednak przejdziemy do konkretów warto zapoznać się bliżej z historią marki Altra. Przyznam się szczerze, że sam pierwszy raz miałem styczność z butami tej firmy gdy byłem razem z Gediminasem Griniusem na wycieczce po Funchal przed Madeira Island Ultra Trail – a właśnie on biega w butach tej marki (co też może być ich doskonałą rekomendacją!).

Altra to amerykańska marka, stworzona przez Goldena Harpera, człowieka który uznał, że aktualnie produkowane buty biegowe mają spore wady, i zaczął eksperymentować. Tak powstała właśnie Altra. Dwie najważniejsze cechy charakterystyczne, które wyróżniają produkty tej firmy to Zero Drop – czyli brak różnicy między piętą a palcami. Ta konstrukcja sprawia, że nasz bieg jest bardziej naturalny – stopa leży w bucie tak, jakby stała płasko na ziemi. Bieganie w ten sposób poprawia technikę – równocześnie zmniejszając ryzyko kontuzji. Druga cecha to Foot Shape – czyli kształt buta dopasowany do stopy. Głównie chodzi o to, że w butach Altra palce nie są ściśnięte z przodu – to obuwie zapewnia im dostateczną ilość przestrzeni a tym samym poprawia stabilność. To tak pokrótce, żebyście wiedzieli z czym mamy do czynienia.

Czas na pierwszą sugestię – niestety właśnie ze względu na swoją budowę Altry powinno się kupować w rozmiarze większym niż inne obuwie. Niestety, ale sam musiałem wymienić model, który wybierałem przez internet – bo po prostu nie pasował. Dlatego też moja pierwsza sugestia – najlepiej będzie jeśli przed wyborem (wcale nie tanich, bo Olympus 2.5 o którym będzie mowa kosztuje niemal 600 złotych) przymierzycie sobie buty w sklepie lub na stoisku marki na zawodach. Unikniecie niepotrzebnego rozczarowania i oczekiwania na odpowiedni rozmiar.

Gdy buty przyjechały do mnie, jeszcze przed odpakowaniem popatrzyłem na pudełko – wyglądało niezbyt stylowo. Powiedziałbym, że jak z końcówki lat 90`tych. Ważne jest jednak to, co w środku. Odpakowałem Olympusy i moim oczom ukazała się… jakaś przypominająca klocek szkarada. Tak – przyznam się, że na żywo buty w ogóle nie przypadły mi do gustu z kilku względów. Maksymalistyczna podeszwa (32 mm) w połączeniu z szaro-żółtą cholewką wyglądała dość karykaturalnie. Tym bardziej, że mam stosunkowo małą stopę (ok. 26 cm długości). A but ma sporo miejsca na palce i dość płaski przód, który wizualnie dodatkowo zmniejsza stopę. Gdy ubrałem buty na nogi poczułem się trochę jak cyrkowy klaun. I od razu trochę zwątpiłem w ten model. Jak się później okazało całkiem niesłusznie. Choć za każdym razem jak zakładam Altry to automatycznie kieruję się jak najgłębiej w las (żart).

Pomyślałem – nie wygląd jest najważniejszy. Od mojej pamiętnej kontuzji, która wykreśliła mi z kalendarza biegowego rok 2016 staram się uważać na siebie jak tylko mogę – rozciągam i roluję się po każdej jednostce treningowej, staram się nie przesadzać i wybierać znajome ścieżki by przypadkiem nie stało się coś złego. Jeśli więc te buty mają pomóc mi chronić moje nogi przed kontuzją, to warto je wypróbować.

Olympus 2.5 to buty zaprojektowane przez biegaczy (i amatorów i profesjonalistów), powinny więc naprawdę wymiatać. O tym, że nie jest to podstawowy model (oprócz ceny) świadczą również zastosowane w nim technologie – nie mogło zabraknąć Zero Drop (po raz pierwszy – nie licząc biegu po plaży – miałem okazję biegać w obuwiu bez jakiegokolwiek dropu). Powiem Wam szczerze, że na początku w ogóle nie czułem „bitu” i było mi bardzo dziwnie, a potem… resztę opowiem później. Nie mogło zabraknąć również Foot Shape. Po włożeniu stopy do buta od razu czuć różnicę. Niemniej jednak osobiście wydaje mi się, że w modelu Olympus 2.5 tego miejsca na palce jest aż nieco… za dużo. Nie wiem z czego to wynika ale czuję z przodu buta bardzo duży luz. Na szczęście nie przeszkadza on w trakcie biegania (bałem się szczególnie jeśli chodzi o zbiegi).

Podeszwa od spodu przypomina ludzką stopę. Została w głównej mierze wykonana z lekkiej i doskonale amortyzującej – a także znanej na całym świecie – pianki EVA. Warstwa zewnętrzna zaś to mój ukochany Vibram Megagrip (z tego samego materiału podeszwę mają moje TNF Ultra MT GTX). Dzięki niemu nawet na ostrych i wilgotnych podejściach (np. po skałach w Alpach) buty mają doskonałą przyczepność – sprawdzone podczas Lavaredo Ultra Trail i Bergamo Urban Trail. Podeszwa nie ma bardzo agresywnego bieżnika, mimo to naprawdę świetnie spisuje się i na świeżym śniegu (o lodzie nie wspominam bo oprócz IceBugów z kolcami nic innego się nie trzyma dobrze lodu), i na wilgotnych kamieniach i w głębokim błocie. Leśne zimowo-wiosenne poszycie (głównie obeschnięte liście i igły) to także idealne podłoże dla tego modelu.

Mimo tego, że buty wyglądają jak „słonie” z ogromną „słoniną” pod spodem są lekkie – rozmiar EU 42 (mój, gdy normalnie biegam w 40 lub 40,5 EU) waży 334 gramy. Na uwagę zasługuje cholewka. Jej przednia (górna) część wykonana jest z przewiewnej, dobrze oddychającej siateczki. W bucie dobrze biega się podczas temperatury od 0 stopni celsjusza w górę. Ten model nie posiada membrany, ale i nie do tego jest stworzony. Za to na pewno na plus zasługuje właśnie wentylacja w trakcie biegu. Od przodu jest otoczona grubym i bardzo solidnym otokiem, który dodatkowo chroni palce przed kamieniami oraz siateczkę przed uszkodzeniami. Zresztą również boczne elementy cholewki z tworzywa sztucznego i wstawki są można swobodnie powiedzieć – pancerne. Wróżę tym butom naprawdę długie życie.

Gdy pierwszy raz założyłem te buty od razu spostrzegłem, że trzeba je stosunkowo mocno związywać (myślę, że może to mieć związek właśnie z szerszym przodem). Płaskie sznurówki pewnie trzymają stopę nawet podczas dłuższych treningów. Cholewka prawidłowo, nie ściśle ale komfortowo opina stopę. Język jest klasyczny i po prostu nie przeszkadza.

Ciekawostką może być kwadratowy rzep z napisem Gaiter Trap, który można rozpiąć a tym samym mieć chwyt – by łatwiej zdjąć but z nogi. Co można jeszcze o nim napisać? Ma bardzo komfortową i miękką gąbkę na zapiętku. Również wyjmowana wkładka jest miękka i nieco amortyzująca. Ze względu na brak membrany buty szybko nasiąkają wodą (testowałem akurat w takim okresie, że był i śnieg i mnóstwo kałuż) i stają się nieco cięższe, na szczęście woda szybko również z nich odparowuje.

Czas chyba, żebym pokrótce opisał swoje wrażenia. Przez dwa miesiące użytkowania tylko w butach Altra przebiegłem nieco ponad 200 kilometrów. Tak jak wspominałem wcześniej, nasze początki nie były łatwe. Podczas pierwszych kilometrów czułem się, że biegnę jak kaczka. Myślałem sobie: „O nie, to w ogóle nie moja bajka”. Biegło mi się ciężko, wolno, mozolnie. Po prostu źle. Dodatkowo negatywne uczucia wywoływał sam widok takich klocków na stopach. tak minął powiedzmy pierwszy wspólny tydzień.

W drugim tygodniu biegania w Altrach zauważyłem, że po bieganiu „czuję” inne mięśnie niż do tej pory. Czułem, że tył łydki mocniej pracował, podobnie zresztą jak mięśnie ud. To było dla mnie całkowicie nowe i ciekawe doświadczenie – na 2 miesiące przed maratonem (ze względu na smog przygotowuję się do niego głównie w lesie, czasami z górskimi akcentami) – zauważyłem, że są mięśnie, które wymagają uwagi. Wtedy postanowiłem, że na 4-5 treningów zaplanowanych w tygodniu co najmniej dwa będę wykonywał w Olympusach 2.5. I tak zaczęły mijać kolejne tygodnie.

W trzecim tygodniu zauważyłem, że moje bieganie w tych butach przestało być mozolne i powolne, moja sylwetka bardziej parła do przodu niż w innych butach i byłem w stanie biec ok. 4:00-4:10 min/km po równym terenie (na zbiegach poniżej 4 min/km). Dopiero trzeci tydzień sprawił, że zaprzyjaźniłem się z tym obuwiem a bieganie w nim stało się dla mnie coraz większą przyjemnością. I tak jest do teraz.

Mimo tego, że buty posiadają maksymalistyczną podeszwę to dobrze czuć w nich podłoże. Co ważne – ten model jest niebywale stabilny, nawet na najtrudniejszych odcinkach trasy czuję się w nim pewniej niż w jakimkolwiek innym bucie – co dla mnie bardzo ważne i co jest jego ogromnym atutem.

To wymarzone buty do biegania w lesie czy beskidzkich szlakach turystycznych. Nie można im również zarzucić wiele w bardziej wymagającym, skalistym czy bardzo błotnistym terenie.

Mimo tego, że w kwestii wyglądu do teraz nie jestem przekonany do Olympus 2.5 to jednak ma on tyle zalet, że całkowicie o tym zapominam. Aktualnie są to jedne z butów, które wybieram regularnie – między innymi po to, by poprawiać technikę biegu czy minimalizować ryzyko kontuzji (wzmacniać inne mięśnie). Jednocześnie jednak te buty są naprawdę wygodne i dają się lubić – także na dłuższych trasach.

Z drugiej strony nie poleciłbym ich nikomu kto dopiero zaczyna swoją przygodę z bieganiem – pewnie jak większość butów marki Altra są to produkty dla świadomego biegacza, który wie, czego może od nich oczekiwać. I takim osobom je polecam!

Ocena: 4+

Przedstawicielem marki w Polsce jest firma Run Centre.

Buty Altra są dostępne w sklepie internetowym pod adresem: https://tricentre.pl/firm-pol-1496999404-ALTRA.html

Translate »