ASICS Buty trailowe FUJITRABUCO LYTE

ASICS Buty trailowe FUJITRABUCO LYTE

Ten bardzo dziwny sezon zbliża się do końca, w sumie nikt do końca nie wie kiedy się zakończy – czy dane nam będzie jeszcze się ścigać czy rosnąca w siłę pandemia zabierze nam tę możliwość. Tym bardziej wstyd mi, że dopiero teraz publikuję tekst, który na dobrą sprawę był gotowy pod koniec sierpnia. Teraz jednak mam może trochę bardziej wyważone spojrzenie na buty, które chciałem Wam dzisiaj przybliżyć.

Model, który przyszło mi testować od wiosny (a przez to ma za sobą dobre kilka setek kilometrów i kilka fajnych zawodów) to tegoroczna premiera marki ASICS – FujiTrabuco Lyte. Miałem już wcześniej do czynienia z butami trailowymi tej marki. Z Gel-FujiTrabuco 6 byłem względnie zadowolony, zaś Gecko XT były przez pewien czas jednymi z moich ulubionych butów na leśne dukty i szutrowe ścieżki (w związku z tym odwiedziły ze mną m.in. Hiszpanię). Nie mogę powiedzieć, że jestem jakimś psychofanem marki – u mnie na półce z butami znaleźć można wiele butów ze znanymi logówkami, niemniej nie był to mój pierwszy raz z Asicsami.

Po wyjęciu z pudełka buty od razu zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Moją uwagę przykuł ich wygląd i świetne połączenie kolorystyczne (fakt, że wybrałem najładniejszą wersję z trzech dostępnych nie ma tu nic do rzeczy). Cholewka buta została wykonana z lekkiej i przewiewnej siateczki. Została wzmocniona tworzywem sztucznym w kluczowych miejscach – tam gdzie przechodzą sznurowadła, wzdłuż całej cholewki oraz z przodu – tworząc otok. Ten ostatni element zresztą jest bardzo przydatny podczas biegów górskich z dwóch powodów – po pierwsze zabezpiecza końcówki naszych palców przed urazami od uderzeń o kamienie, po drugie zaś chroni but przed uszkodzeniami . Po obu bokach można zauważyć wyraźne i charakterystyczne dla marki znaczki, w okolicach pięty po lewej stronie zaś nazwę modelu. Z tyłu uwagę zwraca dodatkowo żółty pasek z elementem, który ułatwia wkładanie obuwia.

Język nie jest przesadnie mięsisty, ale dobrze oplata stopę z przodu i zapewnia należyty komfort, można na nim zauważyć logo marki. Jednak jego najważniejszym elementem, czy też może raczej udogodnieniem jest schowek na sznurówki. Ten prosty acz cudowny wynalazek już wielokrotnie był przeze mnie chwalony. Ale fakt jest taki – wiążesz buty, umieszczasz sznurówki w kieszonce i zapominasz o tym, że się mogą rozwiązać, że możesz przypadkowo na nie nadepnąć itp. Po prostu bajka i tyle. Nawet czarno-niebieskie sznurówki zostały dobrane specjalnie, by pasować kolorystycznie do całości (co świadczy o tym, że to produkt naprawdę dobrze przemyślany i zaprojektowany). Wewnątrz buta znajduje się wyjmowana, na całej długości perforowana i anatomicznie zaprojektowana wkładka.

Podeszwa mojego modelu jest dwukolorowa – zewnętrzna część podeszwy jest żółta (tego samego koloru co niewielkie wstawki na cholewce). Bieżnik (ASICSGrip) nie jest bardzo agresywny, układa się w coś na kształt wydłużonych trójkątów. Podeszwa wbrew pozorom zapewnia doskonałą przyczepność na większości podłoży na jakich możemy jej używać. Testowałem ją na leśnych duktach, górskich, kamienistych zbiegach, trawie, bagnie i kałużach… Przyznam szczerze, że najlepszą przyczepność podeszwa łapie na kamieniach, szutrze czy górskiej trasie (nawet jak jest mokro) – tam jest naprawdę miodzio. Najgorzej (co nie znaczy, że źle) – jest w głębokim błocie, ale to nie jest but typowo do takich zastosowań.  Ogólnie – moim zdaniem jest świetnie i podeszwa jest tym elementem, który jest ogromnym atutem tego modelu. Zresztą nie piszę tu tylko o zewnętrznej podeszwie. Na szczególną uwagę zasługuje superlekka śródpodeszwa wykonana z pianki FlyteFoam, która dobrze amortyzuje i zapewnia wsparcie nawet w wymagającym, twardym terenie. Stosunkowo niewielki drop 4 mm wspomaga naturalne przetaczanie stopu. Zresztą – moim zdaniem największymi atutami tych butów jest fakt, że zapewniają doskonałe przetaczanie, są bardzo elastyczne (choć to nie są barefooty), zapewniają dobre czucie podłoża i stabilność nawet na wymagających zbiegach. To wszystko nie miałoby jednak dużego znaczenia gdyby nie fakt, że dodatkowo ASICS FujiTrabuco Lyte są lekkie – w moim rozmiarze jest to 246 gramów – i serio nie czuć ich na nogach (szczególnie jak wcześniej biegałeś w „traktorach”).

W tym roku sezon był bardzo trudny – co pewnie wszyscy wiemy. Największe i najważniejsze imprezy były odwoływane z wiadomych względów. Mi do tej pory udało się wziąć udział w 10 zawodach biegowych z czego aż trzy biegłem w modelu ASICSa. Po raz pierwszy zabrałem go na Wadowickie Biegi Górskie – gdzie czekały na nas 23 kilometry przyjemnej trasy ze zdobyciem Leskowca po drodze. To właśnie na tej trasie tak do końca przekonałem się do tych butów. Długi zbieg od szczytu w zasadzie aż do mety dał mi możliwość odpowiedniego rozpędzenia się i wtedy poczułem wszystkie atuty, jakie ten model ma do zaoferowania. Powtórzę się: przyczepność, elastyczność i lekkość. Biegło się fantastycznie. To właśnie z tych względów mimo początkowo innych planów zabrałem je na mój najdłuższy w tym roku bieg – Chudego Wawrzyńca. Zawody w których chciałem wziąć udział już bardzo dawno temu (ale jakoś zawsze były w tym samym terminie co Bieg Katorżnika, w tym roku Katorżnika odwołano a Chudego nie więc w końcu nie miałem dylematu). Ponad 50 kilometrów trasy pokonałem w nieco ponad 7 godzin, ze spokojem i ogromną przyjemnością – m.in. właśnie dzięki temu modelowi. To tam dostały one najbardziej w kość ale i sprawiły się pierwszorzędnie. Trzeci start był całkowicie przypadkowy. IX Carbo Asecura Bieg Pszczyński to zawody, które odbywają się częściowo po utwardzonej, miejskiej nawierzchni a w mniejszej części  po parku Pszczyńskim (stary park to drogi leśne). Bieg to zaledwie 5 szybkich kilometrów ale również tutaj zdały egzamin (na bieg jechałem prosto z wyjazdu w góry stąd nie miałem obuwia na zmianę…)

W moim przekonaniu ASICS FujiTrabuco Lyte to bardzo wszechstronne, przyjemne trailówki dla osób, które już trochę biegają po górach. To oni najbardziej docenią ich zalety. Nie jest to raczej model dla tych, którzy powoli pokonują kolejne kilometry ciesząc się widokami a tych, którzy lubią pociągnąć nieco szybciej – to tam właśnie niska waga, elastyczność i przyczepność są najważniejsze. Niemniej jednak nawet jeśli ktoś jest nieco wolniejszym biegaczem a potrzebuje trailówek, które sprawdzą się praktycznie wszędzie może rozglądać się za tym modelem. Dla mnie (a w tym roku jestem w lepszej formie niż kiedykolwiek) był to strzał w dziesiątkę. Po prostu uwielbiam te buty!

Ocena: 5

 

Translate »