KEEN Sandały NEWPORT H2

KEEN Sandały NEWPORT H2

Sandały marki Keen podobały mi się od dobrych kilku lat. Dość powiedzieć, że podczas wycieczek w góry, a także na podmiejskich terenach rekreacyjnych z lekką nutką zazdrości spoglądałem na osoby w sandałach tej marki. A osób w Newportach (wersji tradycyjnej i H2) z każdym rokiem jest coraz więcej i więcej. W zasadzie można by powiedzieć, że tak jak marka pampers stała się nazwą synonimiczną do pieluch, tak Keen’y stały się synoninem zabudowanych z przodu sandałów o outdoorowym charakterze. Pomysł ten – w moim mniemaniu rewelacyjny próbuje w lepszy lub gorszy sposób powielać coraz więcej znanych firm. Prawdziwe – oryginalne Keen’y Newport są jednak dalej niedoścignionym wzorem. Przynajmniej takie mam wrażenie.  Tak jak wspominałem dopiero na wiosnę tego roku udało mi się zdobyć swoją (można powiedzieć – wymarzoną) parę tych sandałów. Nie muszę chyba pisać, jak bardzo się z tego ucieszyłem. Aktualnie obuwie to jest już coraz łatwiej dostępne w naszym kraju, oprócz tego, że można nabyć je w ok. 100 jest też dostępne za pomocą sklepu internetowego (na uwagę zasługuje chociażby świetny system mierzenia rozmiaru stopy). Ponadto warto zaznaczyć, że czasowo można natrafić na wyprzedaże, gdzie buty można kupić naprawdę sporo taniej.

KEEN-Logo

Tak jak wspomniałem, marka Keen chyba jednoznacznie kojarzy się z sandałami. Warto jednak podkreślić, że firma ta produkuje wiele rodzajów obuwia przystosowanego do różnych aktywności. Podczas targów ISPO Munich 2013 sporo czasu spędziłem na bardzo oryginalnym stoisku marki Keen, żeby zapoznać się z ciekawymi modelami tej firmy. Miałem okazję wziąć do ręki i przyjrzeć się bliżej w zasadzie każdemu dostępnemu modelowi (choć oczywiście czas mi na to nie pozwolił), a przy okazji napić się świetnej kawy i zjeść pyszną szarlotkę. Ale to tak na marginesie. Ogólnie począwszy od stylistyki a skończywszy na wykończeniu i użytych materiałach mogę z całą pewnością powiedzieć, że obuwie Keen jest bez wątpienia warte uwagi.

Keen_Newport_H2

Aktualnie w Polsce marka Keen oferuje swoje produkty w trzech głównych seriach produktowych. Są to: Trailhead (kolekcja przeznaczona do wycieczek po górach, mokradłach, piaskach, lasach, słowem buty na weekend poza miasto jak również do świetne do miejskich spacerów) – słowem buty do zadań specjalnych, BLVD (kolekcja przeznaczona do miejskich spacerów i wycieczek lub jako obuwie codzienne. Cechą charakterystyczną jest styl i komfort, które zbliżone są do butów sportowych) oraz WATERFRONT (kolekcja lekkich butów: klapki, sandały – idealnych do spędzania czasu w okresie lata na plażach, nad wodą, podczas sportów wodnych oraz do miejsckich spacerów w upalne dni.). Testowane sandały Newport H2 należą właśnie do ostatniej serii.

meskie-sandaly-keen-newport-h2-ar-nr-1001906-r-45-3033417797

W przeciwieństwie do tradycyjnych sandałów Newport model H2 został wyprodukowany z myślą o sportach wodnych. Główna różnica między tymi sandałami polega na użyciu innego materiału na wierzchniej stronie obuwia. W modelu H2 zastosowano szybkoschnący materiał syntetyczny – poliester. O tym jak takie rozwiązanie się sprawdza będzie jeszcze mowa, ja jednak chciałbym pokrótce przedstawić to, jak but został skonstruowany.

081

            Po pierwsze – i bardzo ważne. Sandały Keen po prostu mi się podobają! To chyba jeden z podstawowych czynników jakie kierują mną przy zakupach (jakiegokolwiek obuwia). Przecież nikt nie chciałby chodzić w butach, które mu się najzwyczajniej w świecie nie podobają. Cechą rozpoznawczą marki Keen oraz rozwiązaniem, które można spotkać w wielu różnych modelach tej firmy jest tzw. Patent Toe Protection czyli system zabezpieczenia palców. Polega on na tym, że buty z przodu posiadają wykonaną z tworzywa sztucznego obudowę palców stóp. Trzeba przyznać, że ze względu na to, że buty wyglądają przez to dość topornie (obudowa jest dość gruba, jedynie lekko zaokrąglona. Dodatkowo na z lewej części posiada żółty znaczek ostrzegawczy – także po tym można rozpoznać produkty tej marki). Ogólnie wiedziałem, że sandał ten wygląda dobrze na dużej stopie. Przy rozglądaniu się za sandałami jednak zacząłem się zastanawiać, czy ze względu na ścięty czub moje (trzeba powiedzieć małe – noszę rozmiar EU 40), stopy nie będą wyglądały na jeszcze mniejsze. Dość długo miałem podobne wątpliwości, jednak już po pierwszym mierzeniu sandałów uznałem, że moje obawy nie były słuszne – wszystko wygląda tak jak należy nie zależnie od wielkości stopy.

076

            Muszę wspomnieć o tym, że sandały Keen (pewnie też ze względu na swoją popularność) są dostępne w szerokiej gamie kolorystycznej wśród której każdy powinien znaleźć parę dla siebie. Użytkowany przez mnie model (Keen Newport H2  Burnt Henna Stripe) ma trójkolorowe – szaro-pomarańczowo-czerwone paski z podeszwą w standardowym szarym kolorze (w trzech odcieniach). Jednakże sandały te można znaleźć chociażby w najbardziej uniwersalnym czarnym kolorze, tak samo w odcieniach beżu, zieleni czy żółtymi wstawkami – wybór jest naprawdę spory!

093

            Górna część sandałów H2 wykonana jest ze wspomnianego już poliestru. Pod nim znajduje się tkanina pochłaniająca wilgoć z podszytą hybrydową siateczką (Aegis Microbe Shield®). Materiał ten jest lekko rozciągliwy stąd bardzo dobrze opina stopę. Ponadto nie mogę zapomnieć o tym, że jest także miły w dotyku i nie powoduje otarć nawet podczas całodziennych wędrówek – należy się piątka z plusem. Poliestrowe boczne paski (pomiędzy którymi znajduje się wolna przestrzeń) są zakończone pętelkami w które wprowadzono gumkę – system szybkiego wiązania. System ten (kojarzę coś podobnego z obuwiem marki Salomon) sprawdza się świetnie, a stopa faktycznie bardzo dobrze „siedzi” w sandale. Górna część gumki jest zakończona stoperem, którym „wiążemy buta”. Zakończenie najlepiej jest wkładać pomiędzy X z gumki poniżej – dzięki temu nie denerwuje i nie odstaje od obuwia bo niestety, po spięciu dość duża ilość gumy odstaje – przynajmniej przy mojej stopie. Po zewnętrznej stronie w okolicach kostki H2 posiadają wstawkę z nazwą marki. W tej samej kolorystyce, na jednym z pasków znajduje się napis WaterProof. Ogólnie napisy te nie są na tyle duże by ktoś mógłby powiedzieć, że chodzimy w tych sandałach dla lansu. Fakt faktem, i tak sandały Keen na ulicy pozna niemal każdy – niezależnie czy widzi napis czy nie. Z tyłu obuwie posiada pasek nad piętą, który standardowo dla sandałów utrzymuje je w miejscu.

CAM00117

            O ile szlufki nad piętą oraz przy języku zwykle uważałem za przydatne głównie do tego, by buty przytroczyć sobie na zewnątrz plecaka albo wywiesić do suszenia, w sandałach Keen jest nieco inaczej. Szlufki pełnią niezwykle istotną rolę podczas ich zakładania. Ze względu na wiązanie oraz użyte materiały (a także samą konstrukcję buta) osobiście za każdym razem przy wkładaniu ich pociągam za szlufki tak, by but dobrze leżał na stopie. Dlatego też uważam, że są absolutnie niezbędne i naprawdę bardzo pomocne.

CAM00132

            Wewnętrzna część podeszwy została wykonana w technologii Anti-odor, która w teorii powinna zapobiegać powstawaniu nieprzyjemnych zapachów. W praktyce jednak jest dość różnie. Wszystko zależy od stopnia intensywności korzystania z butów. Po kilkudniowej wycieczce gdzie codziennie sandały były „w drodze” przez cały dzień, a stopa jednak musiała się spocić (było bardzo ciepło) wkładka może nie nasiątknęła nieprzyjemnym zapachem – ale część wierzchnia już nieco tak. Po powrocie do domu sandały musiałem przeprać, żeby nie wydzielały nieprzyjemnego zapachu. Rozwiązanie to jest więc tylko częściowo udane.

CAM00130

            Ponadto wkładka wykonana z materiału EVA została zaprojektowana anatomicznie, dzięki czemu dopasowuje się do kształtu stopy,  co powinno zwiększyć komfort użytkowania butów. Od strony stopy materiał użyty do produkcji podeszwy jest miękki i częściowo lekko fakturowany co sprawia naprawdę przyjemne wrażenie.

CAM00129

            Jeśli chodzi o podeszwę to jestem autentycznie zachwycony świetną trakcją jaką oferują te sandały (moje wcześniejsze sandały – Teva odpadają w przedbiegach). But świetnie trzyma się na drogach szutrowych, w bagnie, jeziorze, na kamieniach, górskiej drodze czy po prostu na trawie. Wiadomo, że brodząc w nich po wodzie but na śliskich wodorostach nie będzie się trzymał. Niemniej jednak ogólnie przyczepność sandałów jest naprawdę znakomita. Producent wspomina o ostrej, wielokierunkowej rzeźbie bieżnika i faktycznie jest to plus tych butów. Należy także wspomnieć o tym, że wspomniana już ochrona palców wraz z podeszwą stanowi całość, dzięki czemu nie ma możliwości by czub buta nam odpadł od podeszwy. Ponadto podeszwa w H2 została zaprojektowana z wykorzystaniem technologii Non-Marking, która podobno sprawia, że podeszwa jest niebrudząca. Jak do tej pory mogę to potwierdzić – przynajmniej po chodzeniu po suchym terenie. Od błota jeszcze nikt buta nie uratował. Tak jak wspominałem sandały Keen użytkuję od wiosny tego roku. Jak do tej pory (mimo intensywnego, aczkolwiek najczęściej nie ekstremalnego stosowania) podeszwa wykazuje minimalne starcie w standardowych miejscach – okolicach pięty i na podbiciu stopy. Jestem jednak pewien, że podeszwa wystarczyła by na kilka naprawdę „chodzonych” sezonów. Wracając jednak do zastosowań, podeszwa jest na tyle twarda, że zapewnia naprawdę komfortowy marsz w zróżnicowanym podłożu (także np. na gałęziach czy innych spotykanych na drodze niespodziankach). Jedynie podczas mocno kamienistej drogi czuć trochę co mamy pod stopami – na dłuższą metę nie jest zbyt komfortowe. Prócz tego nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń. Widać, że stopień złożoności i twardości podeszwy został przemyślany przez projektantów marki tak, by sandały były jak najbardziej wszechstronne, i tak też jest w istocie.

CAM00127

            Jeden sandał w rozmiarze EU 40 waży dokładnie 342g. Trzeba przyznać, że nie jest to waga piórkowa jeśli chodzi o tego typu obuwie. Myśląc jednak o Keen’ach warto wziąć pod uwagę, że to w zasadzie hybryda – połączenie outdoorowych półbutów z sandałami. Moim zdaniem waga to w żaden sposób ich nie dyskryminują – posiadają dzięki temu szereg innych zalet (wiadomo, że waga jest w sporej części spowodowana Toe Protection).

CAM00126

            Ponieważ model H2 jest stworzony m.in. do użytku w wodzie, warto coś więcej napisać o tym jak tam sprawują.  Ogólnie sandały przeżyły ze mną jeden wypad na kajaki oraz wielokrotne taplanie w okolicznych stawach i jeziorach (z racji tego, że nie zawsze było wolno, nie będę wspominał gdzie to było dokładnie). Buty naprawdę świetnie zachowują się w wodzie aczkolwiek muszę im wytknąć jedną rzecz. W zasadzie ma to związek ogólnie z konstrukcją buta a nie tylko jego wodnymi zastosowaniami. Stojąc w rzece prąd wciąga drobinki piasku pod naszą stopę powodując dyskomfort. Niestety to samo dzieje się idąc szutrową ulicą. Drobne kamyczki bardzo lubią przedostawać się wewnątrz. O ile w tradycyjnych sandałach problem ten nie jest zbyt duży, bo można je wytrzepać po prostu potrząsając stopą, w Newportach H2 nie zawsze się to udaje. Czasami trzeba przystanąć i albo palcem spróbować wyjąć drobinki, albo po prostu wyjąć stopę i wytrzepać to co niepotrzebne. Żeby nie było nie porozumień – nie jest to nagminne, ale po dłuższym chodzeniu w tym obuwiu jednak zauważalne. Po wyjściu z wody niezwykle ważny jest czas schnięcia sandałów – teoretycznie Newport H2 powinny być szybkoschnące. I tak jest w istocie. Buty schną naprawdę w przyzwoitym tempie. Jeśli wystawimy je na słońce (np. przed chatkę/schronisko czy po prostu obok wody) wyschną w przeciągu kilkunastu minut (maksymalnie godziny). Zostawiając je jednak np. w przedpokoju trzeba liczyć się z tym, że schnięcie zajmie im kilka  godzin. I tak jest to bardzo dobry wynik – po przyjściu do domu zostawiamy obuwie na noc i rano możemy wyjść w suchych. Świetna sprawa.

CAM00124

            Newport H2 są fantastyczne przede wszystkim przez wzgląd na swoją uniwersalność i wszechstronność. W zasadzie kupując te sandały zyskujemy obuwie trzysezonowe. Idealnie nadające się na cieplejsze wiosenno-jesienne dni, i takie, w których będziemy się fantastycznie czuć w okresie letnim. Warto też podkreślić, że sandały te nadają się na niemal każdy teren – osobiście korzystam z nich codziennie podczas spacerów z psem po mieście, jeżdzę w nich rekreacyjnie na rowerze, chodzę na zakupy, na spotkania ze znajomymi. Bardzo lubię spędzać w nich czas podczas ciepłych letnich nocy. Buty te idealnie sprawdzają się także podczas pokonywania niezbyt wymagających – beskidzkich szlaków. Newport H2 do tej pory były ze mną na Pilsku, Skrzycznem, Magurce, Błatniej a także chociażby na Babiej – nigdzie nie mogłem na nie w żaden sposób narzekać. Także podczas wyjazdów na chatkę studencką stanowią rewelacyjną alternatywę do noszenia drugiej pary kapci. W sandałach bez żadnych problemów można wejść na chatkę (na chatkę studencką na którą jeżdzę najczęściej wchodzę w miarę stromym szlakiem (jest najkrótszy), ok. 40min pod górkę), potem buty przepłukać i wyczyścić – i już ma się świetne obuwie zamienne do chodzenia po chałupie. Co więcej model H2 dzięki temu, że szybko schnie świetnie nadaje się do użytku pod prysznicem (jakoś zawsze w miejscach gdzie jest więcej osób boję się złapać grzybicę), a także do zastosowań wodnych – tak jak wspominałem, kajaki, kąpiele. Podczas marszu na szlaku można bez problemu stopy schłodzić w lodowatym górskim strumyku, nie musząc zdejmować obuwia – fantastyczna sprawa. Zamiast nosić kilka par butów (i produkować sobie zbędny bagaż na plecach), teraz wystarczają mi sandały Keen. Fakt faktem, do tej pory jeszcze nie zdarzyło mi się chodzić w tym obuwiu w parze ze skarpetami (mam uraz po zeszłowakacyjnych widokach), ale nie twierdzę, że z  czasem jak zacznie się robić chłodniej to nie nastąpi.

CAM00122

            Przy okazji testowania tego modelu natrafiłem na jeden dość spory mankament, o którym należy wspomnieć. Jeśli chodzi o wykonanie całości buta nie mogę mieć jakichkolwiek zastrzeżeń, żadne nitki nie wystają, wszystko wydaje się zszyte/skonstruowane naprawdę bardzo starannie i pieczołowicie. Wszystkie składowe H2 trzymają się należycie. No, prawie wszystkie. Niestety jakiś czas temu (minął może z miesiąc) zauważyłem, że coś jest nie do końca tak z lewym sandałem. Czułem niewielki dyskomfort przy małym palcu. Przyjrzałem się dokładnie temu miejscu i z niekłamaną przykrością stwierdziłem, że pasek poliestru (jego część) odkleiła się od Toe Protection (zaraz nad znakiem ostrzegawczym Keen). Dzięki temu pasek ten nieco opadł i stąd wspomniany dyskomfort. Jest to w zasadzie jedyny w miarę poważny zarzut z mojej strony co do wytrzymałości tego obuwia – być może trafił mi się model z pewnym mankamentem. Nie wiem. Prócz tej rzeczy nic na razie złego się z sandałami nie dzieje i mam nadzieję, że jeszcze długo mi posłużą. Prócz codziennego łazęgowania za miesiąc czeka je ok. dwutygodniowa przeprawa przez większość bałkańskich krajów – jeśli tę wyprawę przeżyją bez problemów, będzie to świadczyć bez wątpienia o ich niezawodności, a ten mankament pójdzie w zapomnienie (dam znać jak się sprawdziły na Facebooku i blogu!).

CAM00118

            Po moich dzisiejszych przydługich dywagacjach na temat sandałów Keen Newport H2 przyszedł chyba czas na podsumowanie. Z tego obuwia jestem naprawdę niezwykle zadowolony, sam pomysł – konstrukcji sandałów outdoorowych z ochroną palców wydaje mi się bardzo udany, ponadto świetnie wygląda. Obuwie to jest niezwykle wszechstronne. Zastosowane w modelu H2 szybkoschnące materiały sprawują się należycie, dlatego sandały nadają się też do używania w wodzie. Nie można zapomnieć także o systemie szybkiego wiązania, podeszwie o genialnej trakcji oraz – po prostu maksymalnej wygodzie jaką oferują te sandały. Można się przyczepić do kilku drobiazgów (mnie najbardziej zmartwił odklejony pasek, do wspomnianych kamieni wewnątrz zdążyłem się przyzwyczaić), niemniej są one niemal bez znaczenia przy tym, jakie zalety posiada to obuwie. Owszem, niestety ich cena nie jest najniższa – jednak naprawdę są to moim zdaniem dobrze wydane pieniądze (a czasami można trafić je też na wyprzedaży). Jestem w stu procentach przekonany, że model ten zasługuję na wyróżnienie Dobry Wybór! Kto mógłby być niezadowolony z czegoś tak uniwersalnego!

Ocena: 5

dobry

Translate »