TEVA Sandały HURRICANE III

Jesień przyszła jak co roku zbyt szybko. Niektórzy pewnie cieszą się – w końcu coraz bliżej do zimowych szaleństw, inni opłakują gorące lato, które przeminęło. Po sezonie korzystania z sandałów marki TEVA mogę już o nich co nieco napisać.

Model Hurricane III to jeden z bardziej podstawowych modeli sportowych sandałów marki Teva, która wymyśliła system pasków Universal Straping System rewolucjonizując tym samym sandały turystyczne. Utrzymuje on stopę w miejscu za pomocą 4 punktów zaczepienia i taśm bocznych. Dzięki temu, otrzymujesz przewiewny, otwarty sandał o sportowym kroju.

Sandały wyglądają dość tradycyjnie. Klasyczna budowa nie zaskakuje. Z drugiej strony wiele osób szuka butów, które służą, a nie rzucają się w oczy. Pod górnym rzepem można znaleźć metkę z nazwą markę. Także na podeszwie w okolicach pięty widnieje ta sama nazwa. Nie rzuca się to jednak w znaczący sposób i można powiedzieć, że jest zrobione z wyrzuciem.

Wspomniany system Universal Straping System jest regulowany w dwóch miejscach – przy palcach i kostce. Dla lepszego dopasowania sandałów szkoda, że nie ma możliwości regulacji tylnego paska (przy pięcie), na pewno byłoby to bardzo korzystnym rozwiązaniem. Nie ma co jednak narzekać, nawet przy wykorzystaniu dwóch rzepów Hurricane III da się w kilka chwil dostosować do swojej stopy.

To, co z kolei należy zaliczyć za duży plus tego modelu to miękka wyściółka na tylnym pasku, która zapobiega otarciom pięty. Po użytkowaniu sandałów, które nie posiadają takiego udogodnienia to naprawdę bardzo duża różnica. Co ciekawe, spodziewałem się, że wyściółka może szybko nasiąknąć potem i wydzielać nieprzyjemny zapach. Po sezonie chodzenia nadal nie wydaje żadnego nieprzyjemnego zapachu, a należy nadmienić, że sandały swoje kilometry przeszły w najróżniejszych okolicznościach. Jeśli jesteśmy już przy paskach, sam wprawdzie nie miałem tego problemu, ale zauważyłem, że pasek górny jest nieco za krótki, jeśli ktoś ma szeroką kostkę. Całość sprawia wtedy niezbyt estetyczne wrażenie (zamiast paska widać po prostu końcówkę rzepa).

Końce pasków, które odpinamy gdy chcemy zdjąć sandał nie posiadają żadnego tworzywa – są po prostu kawałkiem rzepu. Niestety z tego powodu na początku dość trudno odpiąć sandał. Trzeba się trochę z nim mocować. Niemniej po pewnym czasie albo ja się przyzwyczaiłem i nie sprawiało mi to już trudności, albo po prostu ta końcówka nieco się wyrobiła i działała zdecydowanie sprawniej.

Plastikowe trójkąty, które zespalają pasy sandała są minimalnie profilowane na rogach, dzięki temu nie uciskają ani nie ocierają stopy nawet przy wielogodzinnym marszu. To także zdecydowany plus tych sandałów.

Z sandałów przyszło mi korzystać podczas  kajaków, nad morzem, jeziorem a także chociażby podczas prysznica w schronisku (gdzie raczej nie wyobrażałbym sobie wejścia w bosych stopach). W wodzie sprawują się bardzo dobrze, jest jednak jedno „ale”. Poliamidowe paski z których są wykonane stosunkowo długo schną. Zdarzało się, że kąpiąc się przed spaniem (ok. 23.00), rano przed wyjściem jeszcze były wilgotne. Nie ma to większego znaczenia jeśli pogoda dopisuje i mogą wyschnąć po prostu na słońcu, gorzej jednak gdy jest pod chmurką albo musimy przejść się do sklepu, a nie mamy już innych suchych butów.

Jeśli chodzi o podeszwę to jest stosunkowo wytrzymała. Po roku użytkowania można zauważyć nieznaczne wytarcia w „strategicznych miejscach”, spokojnie jednak sandały będą mogły być używane przez 2-3 kolejne sezony. Należy nadmienić, że praktycznie niezależnie od sytuacji, czy podchodzimy pod kamienistą górę, chodzimy po piasku, w deszczu czy przyjdzie nam przypadkowo wejść w błoto – Hurricane III spisują się naprawdę świetnie. Paski bardzo pewnie trzymają stopę a podeszwa zapewnia odpowiednią przyczepność. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest to, że boki z każdej strony są nieco podwyższone – dzięki temu dużo rzadziej kamyki czy piasek dostają się pod naszą stopę niż w innych sandałach. To bardzo przemyślane rozwiązanie, za które należy się zdecydowany plus. Wewnątrz podeszwa jest bardzo lekko profilowana, dodatkowo posiada dziurki, które dodatkowo wentylują jak i utrzymują stopę. Dzięki temu, że ten model posiada samo tworzywo sztuczne, bez nubuku, skóry czy innych materiałów, nie ma mowy by sandały nasiąknęły nieprzyjemnym zapachem – to ogromny plus, jeśli komuś nadmiernie pocą się stopy.

Ogólnie jeśli chodzi o ich wytrzymałość to trudno mieć im co zarzucić. Jak wspomniałem podeszwa trzyma się naprawdę bardzo dzielnie, tak samo mocowania pasków – nie było z nimi absolutnie żadnych problemów, rzepy także cały czas trzymają mocno i pewnie. Niestety paski dosłownie w kilku miejscach minimalnie się popruły. Nie widać jednak tego z daleka i nie niszczy to estetyki buta. Myślę, że bez większych problemów wytrzymają jeszcze kilka sezonów.

Sandały bardzo dobrze spisują się podczas wędrówek z plecakiem, turystyki pieszej, są rewelacyjne na wakacje czy urlop. Nie ważą dużo, dzięki temu zdarzało mi się je zabierać jako kapcie np. do schronisk czy chatek studenckich.

Podstawowa, ale przemyślana konstrukcja, minimalistyczny design oraz wygoda i wytrzymałość jaką gwarantują sprawia, że to naprawdę bardzo udany model sandałów, które można polecić każdemu (choć do najtańszych nie należą). Niemniej można wytknąć im kilka minusów jak długi czas schnięcia pasków czy brak regulacji tylnego paska. Jednakże mimo tego świetnie sprawują się w naprawdę wielu sytuacjach.

Ocena: 4

Translate »