KOHLA TIROL Kije trekkingowe ADVENTURE 4.ONE

KOHLA TIROL Kije trekkingowe ADVENTURE 4.ONE

Jak do tej pory jedyne kijki trekkingowe jakie miałem to Neverlandy. Szczerze mówiąc nie były najwyższych lotów, dlatego też szybko z nich zrezygnowałem i startując np. w I Ultramaratonie Magurskim czy innych dłuższych biegach górskich wybierałem moje stare i wysłużone kije do nordic walkingu (Fizan Lite). Niektórzy mogą pamiętać, że zanim zacząłem biegać do formy dochodziłem właśnie z kijkami.

20160708_105702

Jakiś czas temu jednak dostałem pierwsze kije trekkingowe z prawdziwego zdarzenia. I dopiero wtedy poznałem czym różnią się kije za 79.90zł od tych za kilkaset złotych. A różnica szczerze mówiąc jest kolosalna.

20160708_105715

Ale zacznijmy od początku, z kijów trekkingowych korzystam w zasadzie tylko w dwóch sytuacjach. Pierwszą z nich są długodystansowe biegi górskie, drugą zaś dłuższe górskie wycieczki piesze (na te krótkie raczej wyruszam tylko z plecakiem i jak najmniejszym balastem). Aktualnie fani biegów górskich bardzo chwalą kije składane na zasadzie sondy lawinowej. One jednak mają stałą długość. A ja? Czasami zdarza mi się pożyczać żonie kijki jak na trasie uznamy, że jej przydadzą się bardziej. Innym razem jak wiem, że będę z nich korzystał tylko podczas stromych podejść to skracam je sobie bardziej niż przy normalnym marszu. Dlatego też dla mnie jednak kije regulowane są zdecydowanie bardziej wszechstronne.

20160708_105733

Od jakiegoś czasu jednak szukałem czegoś, co będzie zajmować jak najmniej miejsca. Sami dobrze wiecie, że jestem niewysoki a gdy przytroczę zwykłe kije do plecaka (czasami takiego 20-30 litrów) to wystają mi one nad głowę i wyglądam trochę jak Wiedźmin (w swoim odczuciu) albo chłopczyk z antenką (pewnie tak mnie widzą inni). Kije Adventure 4.ONE były dla mnie najlepszym wyborem gdyż jest to jeden z najkrótszych (po złożeniu) kijków na rynku – mierzą zaledwie 55 centymetrów i ważą 240 gramów. I właśnie to ostatecznie przekonało mnie do tego produktu. Ale nie tylko.

20160708_105803

Czasami patrzę na produkt i po prostu widzę, że to jest to. Trochę tak było jak po raz pierwszy zobaczyłem zielone, nienachalne z wyglądu ale po prostu eleganckie kijki Kohla Tirol. Potem wziąłem je w dłoń i już byłem pewny, że będę po prostu zadowolony. Te kije są po prostu ładne, doskonale wykonane i tak trochę skrojone na moją miarę.

20160708_105830

Warto jednak nadmienić, że to co dla mnie jest atutem (mała długość po złożeniu) dla kogoś może być problemem. Żeby kijek rozłożyć trzeba kręcić aż trzema elementami by ustawić go na żądanej odległości. To zajmuje trochę czasu i to jest prawda. Jeśli więc wiesz, że nie lepiej sprawdzą się kijki, które nie są regulowane w tylu płaszczyznach to lepiej trzymaj się od tego modelu z daleka. Jeśli jednak bardziej zależy Ci na atutach o których pisałem to czytaj ten tekst dalej!

20160708_105936

Zacznijmy od góry. Kijki posiadają regulowane, stosunkowo szerokie pętle na nadgarstki z zewnętrznym logo i określeniem, który kijek jest lewy a który prawy (L i R). Osobiście trudno mi powiedzieć jaka jest różnica bo tak rączka jak i pętla i kij wyglądają identycznie. Świetnym rozwiązaniem jest to, że końcówka regulowanego paska jest rozszerzona więc nie ma możliwości by pętla wyswobodziła się i odłączyła od kija.

20160708_113711

Górna część rączki jest poszerzona, na środku znajduje się logo marki. Została wykonana z tworzywa sztucznego. Bezpośrednio pod nią znajduje się profilowana, bardzo wygodna rączka wykonana z pianki EVA. Jest na tyle twarda, że dobrze układa się w dłoni a z drugiej strony tak wyprofilowana, że nawet podczas wielu godzin marszu nie powoduje dyskomfortu. Co dla mnie bardzo istotne (np. podczas stromych podejść) jest ona przedłużona o ponad 11 centymetrów – jest to naprawdę bardzo ważne. Poniżej znajduje się część zasadnicza kija na której znajduje się logo, nazwa modelu oraz napis „Made in Tirol”.

20160708_114315

Kije faktycznie zostały wyprodukowane w Tyrolu a każdy z nich został ręcznie testowany (wg tego co jest napisane w ulotce producenta). Poniżej tego znajdują się elementy, które służą do regulowania długości. W każdym modelu marki Kohla Tirol stosowany jest system KKS (Konus-Klemm-System) dzięki któremu regulowanie kijów jest łatwiejsze i raczej nie zdarza się by składały się podczas marszu, co jest bolączką konkurencji. Jeśli dobrze sobie przypominam tylko raz, podczas trasy w Gorcach lewy kijek sam z siebie podczas marszu stał się nieco krótszy. Ale może to moja wina – nie skręciłem go odpowiednio. Na każdym elemencie skręcanym znajduje się osobna miarka w skali 100-135cm (co 5cm). Dół kijka zapewnia możliwość wymiany koszyków na letnie i zimowe (oba w zestawie z kijkami) a sam dół to wytrzymały, dość ostry grot widiowy.

20160708_113907

Kijki swoją niską wagę i wytrzymałą zawdzięczają zastosowaniu wysokiej jakości aluminium 7075 T6 oraz malowaniu proszkowemu. Dzięki nieskomplikowanej konstrukcji mogę powiedzieć, że prawdopodobnie są raczej niezawodne. Ja do tej pory nie miałem z nimi jakichkolwiek problemów. Na razie zwiedziły ze mną Tatry, Gorce oraz Beskid Śląski i Żywiecki. Niedługo wyjadą być może na dłuższą trasę ale o tym dowiecie się dokładnie jak wszystko będzie dopięte na 100%.

20160708_114244

Adventure 4.ONE to model idealny dla mnie. Nie widzę z nim słabych punktów. Są to profesjonalne, doskonale wykonane kijki trekkingowe, które nie zawiodą nawet podczas bardzo długich wędrówek. Przemyślana, stosunkowo prosta konstrukcja, ekstremalnie mała długość po złożeniu, przedłużona rączka oraz ogólna wygoda sprawiają, że nie muszę szukać dalej bo znalazłem produkt, który w odpowiada wszystkim moim wymaganiom. Sprawdzają się tak podczas biegów górskich jak i trekkingu.

20160708_114257

Jeśli masz podobne wymagania do moich – bierz w ciemno. Jeśli z kolei zależy Ci na czymś, co można bardzo szybko i sprawnie rozłożyć, na pewno znajdziesz inne modele. Ja ze swojej strony przyznaje kijom Kohla Tirol Adventure 4.ONE wyróżnienie Dobry Wybór bo nie widzę w nich żadnych słabych punktów.

Ocena: 5

20160708_114328

logo-testyoutdoorowe-pl-dobry-wybc3b3r

Translate »