JACK WOLFSKIN Kurtka 3w1 GLEN COLD MEN

JACK WOLFSKIN Kurtka 3w1 GLEN COLD MEN

Jak do tej pory nie miałem zbyt wielu sposobności, żeby bliżej zapoznać się z niemiecką marką Jack Wolfskin. Od kiedy prowadzę bloga przez kilka tygodni testowałem koszulkę Dynamic Longsleeve Men. I to by było na tyle jeśli chodzi o samodzielne sprawdzanie co to za produkty. Oczywiście tak w sklepach jak i chociażby na targach ISPO z ciekawością i zainteresowaniem przyglądałem się temu, co oferuje Jack Wolfskin. Pamiętam jak dziś rewelacyjne, bardzo przestronne, podzielone na kilka sektorów stoisko tej firmy w jednej z monachijskich hal. Można na nim było w bardzo interesujący sposób zapoznać się z nowinkami firmy – np. kurtka Zenon Jacket pływała na wodzie, z kolei wodoszczelność membran był sprawdzana przez wodę płynącą niczym wodospad po samym materiale. Krótko mówiąc – robiło wrażenie!

JW_logo_short_box_yb_Web
Jak czytelnicy bloga pewnie wiedzą, w październiku uczestniczyłem w niezwykłym wydarzeniu – ISPO Academy, które odbyło się w Rzykach koło Andrychowa. Tak jak i inni dziennikarze, wyposażono nas tam w zestaw na wycieczkę po górach, m.in. właśnie kurtkę Glen Cold Men. Przyznam szczerze, że ze względu na to, że cała zima była niezwykle łagodna, na samą wycieczkę wystarczyła mi warstwa wewnętrzna (polar), a kurtka membranowa została w hotelu. Nie przeszkadzało mi to, gdyż wiedziałem, że testów na pewno nie skończę na jednej wycieczce. Teraz – początkiem marca – po kilku miesiącach solidnego testowania tego modelu jestem pewien, że poznałem go na tyle, by móc o nim napisać.

big_Kurtka-JACK-WOLFSKIN-Cold-Glen-men-electric-blue
Jeśli chodzi o samą markę to powstała ona w 1981 roku, a jej główna siedziba znajduje się w Idstein (niewielkim, niespełna 25 tysięcznym niemieckim miasteczku). Zresztą, miasto to znane jest z biznesu, swoje siedziby ma tam także chociażby Motorola, Black & Decker czy Thermoplast – czyli marki znane praktycznie na całym świecie. Podobnie zresztą jak Jack Wolfskin, który, trzeba to przyznać, cieszy się sporym zainteresowaniem. Widać to chociażby podczas wycieczek w góry – można napotkać wielu turystów noszących na sobie produkty tej marki. Najpewniej o czymś to świadczy, szczególnie, że marka ta cenowo klasyfikuje się gdzieś w okolicach The North Face lub Marmot (czyli ani nie stosunkowo tani HiMountain czy (kiedyś) Campus, ale też nie topowy Arc`Teryx czy Klattermusen, którego cena może totalnie zwalić z nóg).

JACK-WOLFSKIN-DJ-Cold-Glen-Jacke-Herren-blau
Pierwsze i w zasadzie decydujące, a przynajmniej niezwykle istotne to fakt, że kurtka ta jest po prostu niebywale wszechstronna i uniwersalna! I za to już można byłoby wystawić tej kurtce wysoką ocenę. Oczywiście, nie jest to jedyna na rynku kurtka 3w1, niemniej jednak po to właśnie opisuję tę kurtkę by wydobyć wszystkie jej wady i zalety. Najlepszą rekomendacją niech będzie to, że od kiedy ją posiadam nieprzerwanie chodzę w niej (ew. samej podpince), lub płaszczu (tam, gdzie sportowy ubiór nie jest stosowny). Cała reszta moich kurtek wisi na wieszakach i czeka na swój moment. W zasadzie wybór ten jest trochę instynktowny. Rano budzę się, spoglądam na termometr za oknem i już wiem – ubieram albo samą warstwę wewnętrzną, samą zewnętrzną lub obie. Nie myślę czy może lepiej mi będzie w softshellu czy może w puchówce (fakt, każdy z tych rodzajów ma swoje niezaprzeczalne plusy, których nie posiada Glen Cold Men). Niemniej ta codzienna sytuacja dotyczy mnie najbardziej – bo zaraz po przebudzeniu i toalecie wychodzę zawsze z moim psem na spacer i ew. śniadaniowe zakupy. Po powrocie jem śniadanie i najczęściej znowu gdzieś wychodzę – i znowu zakładam kurtkę marki Jack Wolfskin. Gdy nadchodzi weekend zawsze staram się nie siedzieć w domu – wybrać się w góry, do znajomych, pozwiedzać, pobiegać, a jak już nie ma w ogóle pomysłów to chociaż wziąć żonę i psa na długi spacer. Mam wrażenie, że właśnie ta wszechstronność kurtki – czyli to, że zawsze jak zabiorę ją ze sobą to jestem z niej zadowolony i spełnia moje oczekiwania sprawia, że tak często to właśnie ona jest moją partnerką w codziennej (lub niecodziennej) gonitwie.

8665003
Na początek chciałbym skupić się na warstwie wewnętrznej – ocieplającej. Jest nią polar Nanuk 200, gdzie 200 oznacza właśnie jego grubość. Taka gramatura sprawia, że polar ten jest bardzo wszechstronny. Zapewnia odpowiedni poziom termiczny nawet w minusowych temperaturach. Osobiście nawet przy lekko minusowej temperaturze (do -5 stopni celsjusza, stosunkowo bezwietrze), zakładam go po prostu na podkoszulek i wychodzę na zewnątrz wiedząc, że nie zmarznę. Podobnie jest w górach, gdzie podczas marszu człowiek inaczej odczuwa chłód (ale nie radzę na dłużej stawać na pogaduchy w nieodsłoniętej okolicy – mnie raz tak przewiało, że 5 dni się kurowałem Gripexem). W ogóle muszę przyznać, że polar Jack Wolfskin świetnie sprawdza się jako zewnętrzna warstwa w chłodne, suche dni. Całkiem ładnie się prezentuje, model który posiadam jest koloru bardzo głębokiego granatu. W okolicach lewej pierwsi znajduje się wyszyte logo marki Jack Wolfskin. Na duży plus trzeba mu zaliczyć wysoką stójkę, dzięki której szyja jest dobrze osłonięta (jak ktoś woli odsłoniętą wystarczy pociągnąć za zamek). Mimo tego, że nie posiada super mega hiper ekstra rozwiązań jest bardzo praktyczny i nieźle skrojony. Z drugiej strony zapewnia tyle miejsca by spokojnie zmieścić pod nim koszulę z długim rękawem. Na uwagę zasługuje fakt, że wewnątrz rękawów zastosowano taftę – to świetny pomysł, ponieważ dzięki niemu nie musimy mocować się przy zakładaniu i ściąganiu kurtki. Jedyne na co trzeba zwrócić uwagę to fakt, że czasami końcówka tafty podczas wkładania rękawa lubi się wywinąć na zewnątrz i trzeba ją poprawić. To jednak nie jest wielką wadą. Końce rękawów nie posiadają ściągaczy, są zakończone bardzo prosto – to dobre rozwiązanie, gdyż ściągacze posiada zewnętrzna warstwa tej kurtki. Taftą został wykończony także spód polaru, dzięki czemu jest on nieco bardziej wytrzymały w miejscu, gdzie często zdarzają się wytarcia. Z tego samego materiału wykonano solidne, głębokie kieszenie wewnętrzne (wysokość 21cm, szerokość 13cm). Można w nich schować niemal wszystko co potrzebne – zmieszczą się okulary, komórka, gogle narciarskie czy portfel. Są one niezwykle użyteczne niezależnie od tego, czy używamy Nanuk 200 samodzielnie, czy nie. Nieco inaczej jest z bocznymi kieszeniami zewnętrznymi (polar posiada takie dwie). Są one bardzo przyjemne. Wewnątrz wykończone polarem o niższej gramaturze niż reszta polaru. Trochę szkoda, że nie posiadają zamków – ale to tylko moje spostrzeżenie. Po prostu bezpieczniej się czuję gdy kieszeń w której trzymam np. klucze jest zamknięta na zamek. Są dość głębokie. Chowając w nie dłonie można sobie je miło ogrzać (i raczej bardziej do tego są stworzone). Niemniej jednak zakładając zewnętrzną warstwę nie da się z nich korzystać. To zrozumiałe, niemniej kiedyś musiałem specjalnie odpinać warstwy by wyciągnąć z kieszeni coś, czego aktualnie wtedy potrzebował. Cóż, takie życie. Zamek zastosowany w Nanuk 200 jest plastikowy. Jeśli chodzi o używanie go, to nic do tej pory się z nim nie dzieje, niemniej jednak kilkakrotnie podczas łączenia polaru z kurtką potrafił się zaciąć i trzeba na to zwrócić uwagę. Na plus jest z kolei to, że mechanizm posiada materiałowe wydłużenia, dzięki którym polar można zapinać/rozpinać w zgrabiałych dłoniach czy też rękawiczkach. Tak jak każdy polar po pewnym czasie użytkowania zaczął się minimalnie kulkować. W moim przypadku są to okolice karku a także prostokątny element w obok kieszeni wewnętrznych. Materiał, z którego są kieszenie wewnętrzne niestety ma podobne predyspozycje. Niemniej jednak po tym prawie pół roku użytkowania są to dopiero zalążki czegokolwiek. Jeśli chodzi o mocowanie, to Nanuk 200 jest łączony z kurtką zewnętrzną za pomocą bocznych zamków oraz pętelki za karkiem oraz po jednej na każdym z rękawów. Dokładnie o tym, jak łączy się elementy kurtki, napiszę w dalszej części testu – po opisaniu warstwy zewnętrznej.

CAM00468
Czas przejść do warstwy zewnętrznej, bardziej technicznej oraz przede wszystkim membranowej. Jeśli chodzi o jej wygląd, to muszę przyznać, że wydaje mi się, że może się podobać. Jak przystało na kurtkę, która posiada grubą podpinkę zakładając samą warstwę zewnętrzną mamy jeszcze bardzo dużo miejsca wewnątrz. Nie jest to problemem gdyż używając samej warstwy zewnętrznej będziemy chcieli nie tyle ciepła co ochrony przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, bo właśnie do tego jest ona przeznaczona. Została ona wyposażona w markową membranę Jack Wolfskin – Texapore Tasridge 2L. Można o nim przeczytać chociażby to: „odporny na ścieranie dwuwarstwowy materiał TEXAPORE o tekstylnym wyglądzie dzięki lekko drapanej strukturze powierzchni nośnego nylonowego materiału taslan. Po stronie wewnętrznej jest on połączony z mikroporowatą powłoką z poliuretanu, która sprawia, że jest on wiatro- i wodoodporny (wodoodporność: 10 000 mm słupa wody) oraz oddychający (przepuszczalność pary wodnej 9000 g/m²/24 h). Materiał ten znajduje wszechstronne zastosowanie w trekkingowej i hikingowej odzieży chroniącej przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi”. I faktycznie materiał nie jest połyskliwy, raczej stonowany, dość przyjemny w dotyku. Także jego parametry są bardzo dobre. I faktycznie chodząc w tej kurtce (zakładanej na podkoszulek) trudno się spocić (aczkolwiek nie mówię, że nie jest to możliwe – szczególnie jeśli idzie się z plecakiem – wtedy plecy tak siak będą mokre).

CAM00741
Kurtka z wyglądu naprawdę może się podobać. Posiadany przeze mnie model jest w głównej mierze niebieski, posiada jednak czarne wstawki, które bardzo się komponują. Całość warstwy zewnętrznej dobrze współgra także z wewnętrznym polarem. Czarne wstawki kurtki znajdują się na bokach kurtki a także od wewnętrznej strony rękawów i na ramionach. Nie jest to kurtka hybrydowa – zastosowany materiał jest identyczny, tylko kolor inny. Na lewym ramieniu znajduje się naszyte logo marki (wilcza łapa). W okolicach lewej piersi z kolei znajduje się wyszyty napis Jack Wolfskin. Jeśli chodzi o charakterystyczne elementy to w okolicy lewego boku można znaleźć metkę z napisem Texapore. Jeśli korzystamy wyłącznie z warstwy zewnętrznej istotne dla nas będzie to jak jest zbudowana od wewnątrz. Wewnętrzna część kurtki posiada siateczkę oddzielającą nasz ubiór/ciało od membrany. Świetne rozwiązanie dzięki któremu spocone ciało nie przyklei się do membrany (mam niestety taki problem z kurtką do biegania). Na centralnej części w środku znajduje się naszyte logo i metka marki. Nieco nad nim znajdziemy miejsce do montażu podpinki. Takie same elementy montażowe znajdują się na końcach rękawów. Warto zaznaczyć, że nawet chodząc w samej warstwie zewnętrznej nie przeszkadzają one w żaden sposób – w zasadzie w ogóle się o nich zapomina. Tak samo jak miało to miejsce w przypadku polara Nanuk 200, także w tej kurtce rękawy od wewnątrz są wyścielone taftą, dzięki której podpinkę czy też inny ubiór wkłada się do rękawów z całkowitą łatwością. Kurtka na zewnątrz ma dwie boczne, bardzo przestronne kieszenie. Inaczej niż w przypadku warstwy wewnętrznej tym razem zamykane na zamki błyskawiczne – tym samym spełniono to, na co zwróciłem uwagę i co mi do końca nie odpowiadało w samym polarze. Prócz tego kurtka posiada także wewnętrzną kieszeń piersiową, z pionowym zamkiem. Idealna do trzymania w niej dowodu rejestracyjnego, paszportu, dokumentów czy pieniędzy. Niemniej jednak trzeba mieć na względzie, że nie ma do niej dojścia w momencie, gdy korzystamy z podpinki. Wtedy wewnątrz znajdują się dwie kieszenie polaru a to co jest w warstwie zewnętrznej jest niedostępne. Nieco pod tą wewnętrzną kieszonką znajduje się jeszcze naszywka z napisem: Texapore. All the Proof You Need. Guaranteed.

CAM00742
Dół kurtki posiada ściągacze, dzięki którym można ograniczyć dostęp chłodnego powietrza wewnątrz kurtki. Stopery na gumkach są stosunkowo małe, niemniej trzymają bardzo porządnie. Przy okazji trzeba nadmienić, że nie jest to kurtka na narty – nie posiada pasa przeciwśnieżnego. Choć szczerze powiem, że gdyby ktoś potrzebował, to w niej spokojnie może poszusować po stoku. W warstwie zewnętrznej zastosowano dwustronny zamek z tworzywa sztucznego, który niestety, ale kilka razy mi się przyciął. Nie wiem czy to feler tylko mojego modelu czy po prostu tego modelu zamka YKK. Od strony zewnętrznej jest on osłonięty szeroką patką, którą zapina się na prostokątne rzepy oraz dwa zapięcia (jeden z góry, drugi z dołu). Mimo tego, że rzepy już trochę przeżyły jak do tej pory sprawują się świetnie.

CAM00743
Co bardzo ważne, w okolicach stójki znajduje się (patrząc od strony zewnętrznej): patka chroniąca zamek przed deszczem, zamek dwustronny YKK orz ochrona podbródka. Świetna sprawa gdyż dzięki temu nie musimy martwić się, że zatniemy się zamkiem podczas jego zamykania. Dla mnie jest to tym ważniejsze, że posiadam bródkę i niejednokrotnie zdarzyło mi się, że zahaczyła się ona w zamek – co wcale nie jest miłe! Niby taka ochrona podbródka to nic specjalnie interesującego, potrafi jednak naprawdę zrobić różnicę.

CAM00744
Jeśli jesteśmy już przy stójce to na uwagę zasługuje także fakt, że od wewnątrz została ona wyłożona bardzo miłym w dotyku i przyjemnym polarem (tak samo jak ochraniacz szyi). Dzięki temu nawet korzystając tylko z warstwy zewnętrznej odczuć można ciepło i wygodę w okolicach szyi – to bardzo ważne, szczególnie kiedy mocno wieje.

CAM00745
Jeśli chodzi o kurtkę to chyba wspomniałem już o wszystkim, oprócz kaptura. Tutaj Jack Wolfskin bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Basic Hood jest kapturem, który zamontowany do kurtki jest za pomocą siedmiu zatrzasków (po dwa po bokach i trzy z tyłu). Kaptur jest dość obszerny i wyprofilowany w ten sposób, by nie kapało nam na głowę (część nad czołem jest nieco wydłużona). Od wewnątrz został wykonany z tafty, dzięki temu łatwo się go ściąga jeśli mamy czapkę na głowie. Kaptur posiada trzy stopery dzięki którym możemy regulować kaptur. Dwa z nich znajdują się po bokach a jeden z tyłu. Właśnie dlatego możemy regulować kapturem tak, by jak najlepiej osłonić się przed deszczem. Co bardzo istotne, firma Jack Wolfskin pomyślała także o tym, żeby kaptur można mieć zawsze przy sobie. Z tyłu stójki znajduje się zamykana na rzepy kieszeń przystosowana specjalnie, by zmieścić w niej zwinięty kaptur. Nie jest to odkrywcze, ale bardzo, bardzo praktyczne.

CAM00746
Skoro obie warstwy zostały już opisane, teraz przyszedł czas, żeby napisać jak je łączyć. Zewnętrzna kurtka posiada wewnętrzne (czarne) zamki, do których mocuje się polarową podpinkę. Oprócz tego tak jak wspomniałem łączy się je za pomocą trzech zatrzasków – po jednym w każdym rękawie oraz pod karkiem. Tutaj znowu muszę jednak doczepić się do tego, że zamki mają problemy i mimo tego, że współpracują, to jednak czasami trzeba się z nimi trochę nagimnastykować. Jeśli chodzi o zatrzask pod karkiem to nie ma najmniejszych problemów. Niemniej jednak musze przyznać, że jeśli się śpieszymy to rękawy mogą doprowadzić nas do szewskiej pasji. Problem w tym, że zwykle gdy umieścimy rękawy polaru w warstwie zewnętrznej musimy lekko obrócić rękaw by udało nam się przymocować go do zatrzasku. Potem niestety trzeba „przeciskać się” ręką, żeby odpowiednio włożyć kurtkę. To w zasadzie największy mankament tego modelu jaki się dopatrzyłem. Oczywiście, gdy mamy czas, żeby na spokojnie sobie zamontować polar to nie ma problemu, jeśli jednak się w miarę śpieszymy, to bardzo często jest z tym pewien problem.
Kurtka Jack Wolfskin Glen Cold Men w całości (z założoną podpinką) doskonale sprawdza się podczas mrozów w codziennym, miejskim użytku. Podczas wychodzenia na spacer z psem, na zakupy czy do drobnych prac przydomowych (np. do odśnieżania). Kurtka ta zapewnia odpowiednią termikę nawet w temperaturach w okolicach -20 stopni celsjusza (większych mrozach tej zimy nie zanotowałem). Jest ciepła i funkcjonalna, z radością chodzi się w niej nawet w takich temperaturach. Niestety, o ile zewnętrzna warstwa jest dobrze oddychająca, to w polarze Nanuk 200 dość łatwo się zapocić, stąd też cały komplet raczej nie jest przystosowany do aktywności fizycznych o bardzo wysokim stopniu intensywności. Jednak do użytku codziennego czy też na niezbyt wyczerpujące górskie wycieczki jest doskonała.

CAM00747
Jeśli chodzi o sam polar to jest on bardzo ciepły i funkcjonalny. Przy lekkim mrozie oraz kilku stopniach powyżej zera doskonale sprawdza się jako jedyna warstwa zewnętrza.

CAM00748CAM00754
Sama kurtka zewnętrzna, dzięki zastosowaniu doskonałej membrany Texapore (nie zdarzyło mi się, żeby przemokła – nawet mimo tego, że kilkakrotnie napotkała mnie w niej ulewa i śnieżyca – w sumie deszcz ze śniegiem też), jest w zasadzie całoroczna. W trakcie zimy doskonale komponuje się ze wspomnianym podziałem. W trakcie jesieni i wiosny doskonale nadaje się jako ochronna warstwa zewnętrzna. Jest dobrze oddychająca a przy tym całkowicie wodoodporna oraz wiatroszczelna. Także w trakcie lata przyda się jako ochrona przed niespodziewanym deszczem podczas podróży.

CAM00749CAM00752
Jeśli chodzi o wagę kurtki to trudno oczekiwać, by była ona piórkowa. Całość w rozmiarze S waży dokładnie 1096g. Składa się na to: warstwa zewnętrzna z kapturem – 634g, oraz polar – 462g. Niemniej jednak biorąc pod uwagę poziom ciepła jaki oferuje ta kurtka jest to optymalna waga. Kurtki 3w1 konkurencyjnych marek ważą także zwykle około kilograma (np. Marmot).

CAM00751CAM00750
Kilka mankamentów, które odkryłem podczas testowania kurtki (głównie mam tu na myśli zamki i system mocowania rękawów) nie przysłania tego, że Glen Cold Men to kurtka niesamowicie wszechstronna. Taka, której używa się (zależnie od konfiguracji) praktycznie cały rok. Nie jest to typowo techniczna i profesjonalna kurtka do specjalistycznego użytku a raczej właśnie uniwersalny model do użytku tak turystycznego jak i miejskiego. Zapewnia ochronę przed wiatrem, mrozem i deszczem – w zasadzie wszystkim tym co może nas spotkać na szlaku. Idealnie nada się na zimę – mrozy podczas wycieczek za miasto jak i podczas codziennego użytku. Będzie całorocznym kompanem podczas wyjazdów w góry oraz polarem wszędzie tam, gdzie potrzebowalibyśmy trochę więcej ciepła. Podsumowując muszę chyba po prostu powtórzyć to, co już napisałem na samym początku tego testu – jest to kurtka z której korzystam zdecydowanie najczęściej, nieprzerwanie od października. Sugerowana cena detaliczna kurtki to 829,99zł. Co wydaje mi się dość konkurencyjną ceną (podobna kurtka 3w1 – Ramble Component Jacket marki Marmot kosztuje 799zł). Co więcej aktualnie można znaleźć świetną promocję na ten model. Przykładowo w sklepie www.e-horyzont.pl można ją znaleźć już za 499.99zł. A za taką cenę trudno dokonać bardziej wszechstronnego wyboru!

Ocena: 5-

Translate »