FENIX Czołówka HL22

FENIX Czołówka HL22

Ostatnio czołówkę Fenixa testowałem chyba około rok temu. Sam nie jestem do końca świadomy skąd wziął się ten przestój – wcześniej w miarę regularnie opisywałem kolejne modele takie jak: HL10, HL21, HL30, BT20 czy HP25. Z tym większym zaangażowaniem i ciekawością przyglądałem się jednej z najnowszych czołówek tej marki – HL22, o której chciałbym dzisiaj napisać.

fenix_hl22_01

Tak jak wspominałem, o marce Fenix pisałem już wielokrotnie przy okazji wcześniejszych testów ich produktów. Wystarczy przypomnieć, że jest to chińska firma, która swoją innowacyjnością i zaawansowaniem technologicznym zdobyła uznanie klientów na całym świecie. Tej firmy nie należy w żadnym razie porównywać z „chińszczyzną”, jak zwykło się mówić w kraju nad Wisłą. Fenix tworzy produkty naprawdę wysokiej jakości, które z powodzeniem konkurują z takimi gigantami jak Petzl czy Black Diamond.

HL22 od początku trochę mnie zaskoczyła. Z wyglądu przypomina…prostokątny klocek. Szczerze mówiąc nie byłem przekonany do tego rodzaju konstrukcji. Zwykle czołówki, które najbardziej mi odpowiadały były wyższe, za to krótsze. Tutaj z kolei zaskoczenie. W sumie jednak cała czołówka jest bardzo kompaktowa , jej wymiary to zaledwie: 62×39,5×40 mm – bez problemu mieści się w kieszeni tak plecaka, jak i kurtki czy spodni. W zasadzie można powiedzieć, że mieści się w dłoni. Waga także jest bardzo niska – 44,6g (bez baterii i paska). Byłem przyzwyczajony (jeszcze rok temu), że większość produktów marki Fenix jest koloru żółtego z czarnymi wstawkami. Jednak przy HL22 do sprzedaży wprowadzono także inne odmiany kolorystyczne – szarą i zieloną. Takie rozwiązanie na pewno zyska wielu zwolenników. Przecież nie dla każdego kolor żółty musi być ulubionym kolorem (to trochę tak jak z czarnym i Fordem T). Od frontu po lewej stronie znajduje się dioda Cree XP-E LED (R4) zapewniającą moc aż 120 lumenów (jednak o osiągach dokładnie za chwilę) z soczewką ultra clear glass, chemicznie wzmocnioną, z powłoką AR. Obok niej znaleźć można czarny prostokącik na którym znajduje się logo marki oraz nazwa modelu. Patrząc od frontu po prawej stronie znaleźć można wystającą, okrągłą nakrętkę z napisem Open, pod nią znajduje się miejsce na baterię. Niestety, jeśli chodzi o ten element to moim zdaniem gwinty mogłyby być lepiej spasowane. Rozumiem, że wszystko jest szczelne (czołówka posiada normę IPX6), niemniej jednak czasami gdy się śpieszymy to trudno nam z powrotem nakręcić nakrętkę na gwint, jakoś tak nie chce po prostu „od strzału” podpasować. No chyba, że ja jestem taki nieudolny (mam nadzieję, że nie!).

W górnej części obudowy znajduje się duży, prostokątny gumowy przycisk, który odpowiada za wszystkie funkcje latarki – dzięki temu HL22 posiada bardzo intuicyjną obsługę. Przycisk nadto nie wystaje, jest tak wmontowany w obudowę, że nie ma żadnego problemu ze znalezieniem czy też „namacaniem go” dłonią w ciemności. Używając go kilkakrotnie w rękawiczkach także nie miałem z nim jakichkolwiek problemów. Ta prostokątna część obudowy po bokach jest połączona z płytką dzięki której możemy regulować kąt pochylenia czołówki (oraz tym samym świecenie). Właśnie przez wzgląd na swoją klockowatą konstrukcję czołówka przechyla się, ale jedynie do kąta około 60 stopni (potem się blokuje kantem). Z jednej strony przy większości czynności jest to zdecydowanie wystarczające, z drugiej jednak, żeby spojrzeć np. na mapę to trzeba mocniej pochylić głowę – to wszystko. Marka Fenix przyzwyczaiła mnie już do tego, że opaski, które dodaje do swoich czołówek są przedniej jakości, także przy okazji HL22 nie jest inaczej. Opaska ma odpowiednią szerokość, dobrze oplata głowę, da się ją w łatwy sposób regulować i nie uciska w trakcie aktywności fizycznych – po prostu jest świetna.

HL22 oferuje cztery tryby świecenia. Najmocniejszy z nich oferuje aż 120 lumenów mocy i zasięg do 90m – to imponujące wartości jak na tak malutką czołówkę zasilaną przez jedną baterię AA. Tryb ten jednak powinien być używany jedynie w razie konieczności, gdy krótkotrwale potrzebujemy bardzo mocnego światła. Czas pracy w tym trybie wynosi tylko półtora godziny. Zdecydowanie lepiej jest jeśli chodzi o średni tryb (MID), który oferuje 45 lumenów. Moim zdaniem jest to najpraktyczniejszy z trybów oferowanych przez HL22. W zupełności wystarcza podczas nocnych powrotów do namiotu, wtedy, gdy potrzebujemy coś zrobić w nocy na kempingu, gdy wybieramy się na nocne wybieganie, rower czy na wschód słońca na Babią Górę. 45 lumenów to naprawdę odpowiednia ilość do właśnie takich czynności – prócz tego tryb ten jest też chyba najbardziej przydatny gdy potrzebujemy latarki użyć w domu – na strychu, w piwnicy czy przy samochodzie. W tym trybie latarka działa 5 i pół godziny, co bezproblemowo wystarcza na tego typu aktywności. Tryb niski oferuje 3 lumeny ale aż 55 godzin pracy! Jest niezastąpiony jako światło alarmowe albo gdy chcemy sobie poświecić wewnątrz namiotu czy znaleźć coś w plecaku.

Co ważne, latarka jest na tyle „inteligentna”, że nie wykorzystuje całej baterii na najwyższym trybie a później się od razu wyłącza. Po pewnym czasie, gdy stan baterii ulegnie pogorszeniu automatycznie zmienia tryb na niższy – dzięki temu chociaż wiemy co się dzieje i nie boimy się, że zostaniemy po ciemku w środku ciemnego lasu – nawiązując do Boskiej Komedii Dantego. Dzięki tym trzem trybom jak już pisałem HL22 można wykorzystać na niezliczoną liczbę różnych sposobów. Niezależnie co potrzebujemy wybieramy odpowiedni tryb i działamy. Szczerze mówiąc nie jestem tak zaawansowanym ani turystą, ani biegaczem by musieć mieć produkty „idealnie skrojone” pod jedną aktywność, zdecydowanie więcej dają wszechstronne urządzenia, które mogę mieć zawsze przy sobie i użyć w różnych okolicznościach. Jeśli chcemy nadać sygnał SOS w kryzysowej sytuacji – HL22 posiada także taki tryb.

Już chyba wspominałem, że (jak większość czołówek Fenixa), także ta posiada normę wodoodporności IPX6 – znaczy to w praktyce tyle, że nawet w największą ulewę, ani po wpadnięciu HL22 do kałuży, nie ma prawa nic się jej stać. To bardzo ważne bo warunki np. w górach są bardzo zmienne stąd inwestując w sprzęt warto wybierać zawsze ten „wodoodporny”. Osobiście dwa tygodnie temu miałem bardzo nieprzyjemną sytuację gdy w Beskidzie Żywieckim w połowie drogi do schroniska złapała mnie taka burza, że grzmoty biły wszędzie wokoło – i to tak, że w zasadzie żadna czołówka nie byłaby mi potrzebna!

Myślę, że nie ma sensu się dłużej rozpisywać. HL22 to po prostu bardzo wysokiej jakości czołówka, która oferuje doskonały stosunek wielkości i ceny do oferowanych parametrów. Maksymalna moc na poziomie 120 lumenów upchnięta w czołówce, która mieści się w dłoni i jest zasilana jedną baterią AA to naprawdę osiągnięcie. Oferowane tryby wydają się odpowiednio skrojone pod użytkownika. Także wymiary, waga i prostota obsługi to ogromne plusy tego modelu. Osobiście mógłbym się przyczepić głównie do gwintu i kątów nachylenia, ale są to faktycznie drobnostki w porównaniu z tym co oferuje HL22. Co warto podkreślić także cena jest dość przystępna bo za 149zł można zyskać kompana do wszelkich aktywności – nie tylko outdoorowych!

Ocena: 5-

Translate »