ROCKLAND Namiot SOLOIST NEW

ROCKLAND Namiot SOLOIST NEW

Nowa wersja Soloista to drugi namiot marki Rockland, jaki mam okazję opisywać. Co do Trailsa 3, którego test możecie przeczytać [TUTAJ], miałem mieszane odczucia. Szczerze to już na początku muszę powiedzieć, że Soloist zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu. I to nie dlatego, że w końcu nikt mi nie chrapie w nocy.

Soloist-New-1

Wybór namiotu jednoosobowego nie jest łatwy. Możecie o tym przeczytać co nieco [TUTAJ]. Jak można zauważyć większość jednoosobówek o dziwo jest zdecydowanie droższych od standardowych namiotów dwu i trzyosobowych. To w dużej mierze już problem dla kupującego. Jednoosobowe namioty są mniej uniwersalne, skrojone pod konkretnego użytkownika – samotnika. Dlatego też nigdy nie będą tak popularne, jak namioty o większej przestrzeni. Są też na tyle małe, że w zasadzie nadają się wyłącznie do snu jako schronienie.

Soloist-New-3

W momencie gdy otworzyłem paczkę z namiotem już byłem pozytywnie zaskoczony gabarytami tego modelu. Nie to, żebym się nie spodziewał, ale na żywo taki mały i lekki pakunek (tylko 1,45 kilograma) robi zdecydowanie większe wrażenie. Pokrowiec na namiot ma wygodne rączki oraz jest zamykany na zamek błyskawiczny oraz dwie klamry ze ściągaczami. Kolor zielony, z dużym napisem Rockland sprawia, że całość wygląda bardzo dobrze. Teoretycznie pokrowiec mógłby być minimalnie mniejszy (jego wymiary to: 48X16X16cm + duża metka) ale w praktyce dzięki większej przestrzeni nie musimy się mocować z namiotem przy jego wkładaniu wewnątrz.

Soloist-New-5

Do tej pory korzystałem z namiotów typu igloo oraz tych starych z masztem na środku wejścia (pewnie niektórzy jeszcze pamiętają, może nawet posiadają). Konstrukcja tunelowa namiotu Soloist jest inna. Opiera się na dwóch aluminiowych masztach. W przeciwieństwie do namiotów typu igloo te jednak nie  krzyżują się ze sobą. Wielki plus dla marki Rockland za to, że oznaczyła kolorami, który maszt pasuje do którego otworu (końcówki masztów i otworów na nie są tego samego koloru – pomarańczowego lub czerwonego). To dlatego nie ma możliwości, żebyśmy się pomylili przy rozkładaniu. Co prawda muszę powiedzieć, że konstrukcja tego typu ma też pewien mankament – bez solidnego przymocowania do podłoża namiot nie stoi, bo maszty nie mają się na czym trzymać. Z drugiej strony jak chcemy przenieść namiot w na przykład lepsze miejsce łapiemy za dwa maszty, składamy jeden do drugiego i w jednej ręce przenosimy konstrukcję, by na nowo rozłożyć ją w nowym miejscu (sprawdzone!).

Soloist-New-7

Namiot posiada konstrukcję tunelową, składa się z dwóch warstw – moskitiery z podłogą oraz zewnętrznego tropiku. Niezaprzeczalną zaletą modelu jest fakt, że możemy korzystać wyłącznie z warstwy wewnętrznej – jeśli wybieralibyśmy się do bardzo ciepłych krajów i potrzebowali jedynie ochrony przed np. owadami (osobiście jeszcze w ten sposób nie spałem, ale postawiona moskitiera jest tak samo stabilna, jak moskitiera z warstwą zewnętrzną). Wiem, że takie rozwiązanie ma także swoich przeciwników – bo przecież gdy rozkładamy namiot w trakcie deszczu, to zanim założymy tropik mamy już mokro w sypialni. Coś jednak za coś. Moim zdaniem rozwiązanie Soloista jest bardziej uniwersalne.

Soloist-New-10

Wejście wewnątrz namiotu jest zamykane na zamek obustronny, dlatego dostanie się do środka jest szybkie i bezproblemowe. W ogóle to ta moskitiera jest zdecydowanie delikatniejsza w dotyku, niż w innych namiotach, które posiadam. Konstrukcja tunelowa sprawia, że namiot od przodu jest bardziej przestronny niż z tyłu. Oznacza to tyle, że zdecydowanie wygodniej jest spać tak, by nogi były jak najdalej a nasza głowa przy wejściu do namiotu. Taki sen sprawia również, że jeśli będzie nam za ciepło albo uznamy, że chcemy trochę świeżego powietrza to głowę mamy zaraz przy wejściu do namiotu. Szczerze, to kiedyś na przystanku Woodstock miałem taką nieprzyjemną sytuację, że zacząłem mieć problemy z oddychaniem w namiocie i cieszę się, że wtedy też byłem blisko wyjścia (i jakieś sprawy alkoholowe nie miały z tym absolutnie nic wspólnego – gwoli wyjaśnienia).

Soloist-New-11

Przód namiotu jest na tyle obszerny, że bez najmniejszego problemu zmieści się tam jedna dorosła osoba (ja jestem mały i niski więc mam dodatkowo ułatwione zadanie) wraz z bagażem. Sypiałem w namiocie na macie samopompującej z Decathlonu, w śpiworze Cumulus X-Lite 200 i z plecakiem The North Face o pojemności 70 litrów (na jedną wycieczkę zabrałem Gregory Z40 zamiast TNF). Zmieściliśmy się wszyscy bez najmniejszego problemu a myślę, że w sumie to moja żona mogłaby dołączyć i też byśmy się wyspali. Przy wejściu znaleźć można również małe schowki, które mi służą głównie do zostawienia w nich przedmiotów pierwszej potrzeby (zwykle chusteczki higieniczne/papier toaletowy). A nad głową znajduje się miejsce (plastikowy haczyk) na przywieszenie lampy biwakowej lub (co pewnie będzie częstsze przy namiocie dla samotników-minimalistów) po prostu czołówki.

Soloist-New-4

Wodoodporność podłogi wg producenta wynosi 5 000 mm zaś tropiku 3 000 mm. Wszystkie szwy namiotu są podklejone. Powiem po prostu z doświadczenia – w namiocie spałem do tej pory kilkakrotnie w trakcie deszczu. Dwa razy nie były to żadne ulewy, jednak raz trafiła mnie ulewa, gdzie od bicia kropel deszczu trudno było zasnąć. Nawet wtedy namiot nie przemókł. Po prostu.

Soloist-New-12

Muszę jednak napisać, że materiały użyte do produkcji tego namiotu za nic w świecie nie przypominają niezniszczalnego materiału w starszych konstrukcjach. Oczywiście rozumiem, że chodzi o redukcję wagi, ja jednak wybierając miejsce na rozłożenie namiotu dokładnie sprawdzałem, czy nie ma tam żadnych kamieni, które mogłyby naruszyć materiał podłogi. To samo tyczy się tropiku – lepiej patrzeć czy jakaś gałąź nie może zahaczyć, bo na oko wyglądają one na mniej wytrzymałe od starszych namiotów.

Soloist-New-9

Po założeniu tropiku z przodu namiotu robi się mały przedsionek z daszkiem (na nim znajduje się napis – Rockland). To idealne miejsce, gdzie gdy jest ciepło trzymałem buty (zawsze to trochę bardziej na zewnątrz po całym dniu marszu). Szczerze to często tam trzymam też odpadki, by mieć je pod ręką i rano zabrać dalej ze sobą. Raz tylko śpiąc pod pewnym wąwozem napatoczyły się w nocy pod mój namiot psy i rozszarpały siatkę z odpadkami w poszukiwaniu resztek jedzenia. Trochę strachu się wtedy najadłem (sytuacja miała miejsce w Rumunii). Jeśli akurat pogoda nas nie rozpieszcza przedsionek wystarczy nam na przygotowanie posiłku na kuchence turystycznej – osobiście mogę polecić zestaw OPTIMUS, z którego korzystam. Drzwi tropiku można przywiązać do góry zyskując dużo przestrzeni.

Soloist-New-8

Nie wspomniałem jeszcze dokładniej o rozkładaniu i składaniu namiotu. Przede wszystkim – nie jest to Decathlonowski 2 seconds. Trzeba poświęcić kilka minut na jego rozłożenie. Konstrukcja jest jednak na tyle prosta, że rozłożenie moskitiery, wstawienie w nią dwóch masztów, położenie tropiku i przymocowanie wszystkiego śledziami to robota na powiedzmy sobie…kilka minut (kilkanaście jak ktoś po raz pierwszy w życiu rozkłada namiot). Nie przysparza to żadnych trudności. Tak samo jak rozkładanie. Dzięki temu, że jest wspomniałem opakowanie namiotu jest dość obszerne nie trzeba się mocować z namiotem i łatwo go do niego włożyć. Rozłożony namiot ma wymiary: 275X85X75 cm.

Soloist-New-6

Namiot dzięki swojej niskiej wadze i gabarytom jest idealnym wyborem dla osoby, która samotnie wędruje z plecakiem (można go bez problemu przytroczyć do plecaka turystycznego i nawet nie wystaje). Sprawdzi się także doskonale podczas wyjazdów rowerowych. Nie jest to namiot wczasowy, który jest najwygodniejszym rozwiązaniem podczas wyjazdu nad morze czy wodę (choć w sumie może zabiorę go ze sobą – jak pokłócę się z żoną to będę miał gdzie spać). To namiot na konkretne wyjazdy, samotne piesze lub rowerowe rajdy czy samotny spływ kajakiem. Jak do tej pory zwiedził on ze mną Słowenię i Polskę. Nabrałem jednak do niego pewności i na 99,9% zabiorę go na moją szykowaną już od jakiegoś czasu wyprawę pieszą do Composteli.

Soloist-New-2

Jeśli chodzi o minusy to nieco irytujące jest jego rozkładanie, tzn. mocowanie szpilek i naciąganie tropiku tak, żeby całość dobrze się rozłożyła. Materiały są dobrej jakości jednak ze względu na niską wagę warto uważać by nie uszkodzić całej konstrukcji (może przesadzam, ale podłoga w dotyku wydaje się być dość cienka – ostatecznie do tej pory z namiotem nic absolutnie się nie stało i wygląda dalej jak nowy).

Nie mam uwag co do podanych przez producenta parametrów wodoodporności. Soloist Rocklanda to aktualnie najlepsza na rynku propozycja namiotu jednoosobowego biorąc pod uwagę stosunek ceny do jakości! Ten namiot sprawdzi się na niemal każdej wyprawie w warunkach, które nie są ekstremalne, jest leciutki, malutki i zgrabniutki. Więcej naprawdę nie trzeba. Dla samotnika – minimalisty. Może dla Ciebie, a na pewno dla mnie!

Ocena: 5-

P.S. Zdjęcia mojego autorstwa niedługo – gdzieś mi się zgubiła karta SD ze zdjęciami namiotu i muszę pstryknąć nowe 🙂

Translate »