JACK WOLFSKIN Plecak KINGSTON 22

JACK WOLFSKIN Plecak KINGSTON 22

W końcu również w Polsce można zauważyć tendencję chęci dbania o środowisko. Nie świadczą o tym wyłącznie kolejne regulacje unijne ale widać to w rozmowach ze znajomymi, na zakupach czy nawet na opakowaniach różnych produktów. Może ogólnopolskie, ekologiczne przebudzenie następuje nieco późno – grunt jednak, że w ogóle widać progres w tej przecież najważniejszej dla nas sprawie.

Producenci odzieży i akcesoriów turystycznych – zwłaszcza Ci związani z górami na szczęście także nie pozostają bierni i wymyślają coraz to nowe koncepty po to, by ich produkty były możliwie ekologiczne a proces produkcji jak najmniej szkodliwy dla środowiska. Również ja bardzo mocno zaczynam zwracać uwagę na to co, jak często i z czego kupuję. Dzisiaj chciałem Wam przedstawić plecak Kingston 22 marki Jack Wolfskin, który doskonale wpisuje się w opisane powyżej tendencje. Wytrzymały materiał główny tego modelu – Diamond Ripstop 3000 RE został wykonany w 100% tworzywa pochodzącego z recyklingu a sam plecak jest wolny od PFC.

Ale do rzeczy – Kingston to seria plecaków na którą składają się modele o pojemnościach: 16, 22 i 30 litrów. Ja wybrałem dla siebie średni, gdyż potrzebowałem plecaka na jednodniowe wycieczki. W wybranym rozmiarze do wyboru miałem trzy kolory, ostatecznie padło na Leaf Dark Sky, który jest ciemnym odcieniem niebieskiego z dodatkowymi, niezbyt rzucającymi się w oczy palmami. Wydawał mi się najbardziej wesoły – a ja nie przepadam, żeby wszystko było czarne i ponure.

Po wyciągnięciu z paczki (zamówienie pochodziło ze sklepu internetowego) dokładnie przyjrzałem się Kingstonowi. W dłoni wspomniany materiał jest nie do odróżnienia w stosunku do innych moich plecaków. Kingston 22 został wykonany z dbałością o szczegóły i jak przystało na markę Jack Wolfskin wygląda na taki, na którym można będzie polegać przez najbliższych kilka lat (taki jest plan – żeby gdy kupi się dany produkt, to wykorzystać go do maksimum a nie napędzać produkcji co sezon).

Uwagę zwraca budowa plecaka, ma on wymiary: 53 x 25 x 19 cm. Co ciekawe jego konstrukcja sprawia, że jest on u dołu nieco węższy niż u góry. Na początku przy pakowaniu trzeba się do tego przyzwyczaić – zaskoczyło to zwłaszcza moją żonę, po niedługim jednak czasie przywykliśmy i przestało nam to przeszkadzać. Co więcej, spód Kingstona 22 nie jest płaski, dlatego na dno plecaka dobrze jest zapakować rzeczy, które nie mają regularnych rozmiarów (np. ubrania). U samego dołu, jest skryta kieszeń z zamkiem błyskawicznym w której znajduje się (przypięty) żółty pokrowiec przeciwdeszczowy. Dzięki temu nie trzeba kupować go osobno. W dolnej części, na środku znajdziemy nazwę marki. Nad nią z kolei znajduje się jeden z większych atutów funkcjonalnych – obustronny zamek. Po jego otwarciu otrzymujemy łatwy dostęp do dolnej części komory. To doskonałe rozwiązanie ponieważ komora główna ma ponad 50 cm wysokości a przez to grzebanie w niej od góry byłoby niewygodne. Plecak ogólnie jest dość wąski i dobrze leży również na mniejszych, np. damskich plecach.

Kingston 22 posiada trzy kieszenie zewnętrzne – wszystkie wykonane są z rozciągliwej siatki i wszystkie są głębokie. Boczne idealnie nadają się do tego, żeby umieścić w nich np. butelkę z wodą, przednia – najobszerniejsza z kieszeni, to miejsce na lekką kurtkę przeciwdeszczową, mapę czy (np. w moim przypadku – mokry ręcznik). W okolicach górnych części bocznych kieszeni znajdują się pasy kompresyjne, które można użyć do zmniejszenia objętości plecaka (praktyczne), co więcej – ich umiejscowienie sprawia, że można nimi „przymknąć” wspomniane boczne, siateczkowe kieszonki. Świetna sprawa.

Na zewnątrz znajduje się również miejsce do przytroczenia kijów trekkingowych. Składa się ono w dolnej części z dwóch elastycznych pętli różnej długości i specjalnej pętli z zaczepem u góry. Oprócz kijów można tam zamontować np. czekan, ale też łopatkę do piasku (a co!). Górna część plecaka to logo marki (wilcza łapa) a nad nią niewielka, zamykana na zamek błyskawiczny kieszonka. Świetnie nadaje się do trzymania najważniejszych rzeczy, które chce się mieć pod ręką (portfela, telefonu komórkowego itp.) Jest na tyle obszerna, że zmieściłem w niej portfel, telefon i cztery paszporty. Niemniej jednak jest to kieszeń zewnętrzna – jeśli poruszamy się po nieznanym, zatłoczonym albo nie do końca bezpiecznym rejonie lepiej trzymać tam mniej ważne rzeczy. Ale w górach – czemu nie.

Tak jak już wspominałem komora główna plecaka jest nieco zwężona u dołu. Posiada ponadto wewnętrzną kieszeń na system hydro (czyli na bukłak), razem z mocnym rzepem do jego podwieszenia. W tej kieszeni spokojnie mieści się również 14 calowy ultrabook – co może być ważną informacją dla osób, które nie rozstają się ze swoim komputerem. Niestety należę do właśnie tej grupy. Ogromnym atutem plecaka Kingston 22 jest jego górna klapa, która jest zamykana na obustronny zamek błyskawiczny w kształt szerokiej litery U. Dzięki temu po rozpięciu góry uzyskujemy szeroki dostęp do zawartości plecaka, a znalezienie w nim czegoś staje się przez to zdecydowanie szybsze i łatwiejsze!

Plecak posiada system nośny, który przylega do pleców – to bardzo mi odpowiada, bo popularne systemy, które mają „wentylować” tworząc wolną przestrzeń między plecakiem a plecami tak naprawdę tylko sprawiają, że plecak jest mniej pakowny. ACS Tight zapewnia wentylację i bez tego – posiada perforowaną wyściółkę na plecach z kanałem wentylacyjnym pośrodku. Oczywistym jest, że gdy jesteśmy w trakcie wymagającego marszu to będziemy się pocić i żaden plecak tego nie zmieni. Nie ma co oczekiwać, że w jakimkolwiek plecaku nie będziemy po dłuższym marszu mieć wilgotnych pleców. Ja po systemie nośnym oczekuję głównie wygody i w tej kwestii rozwiązanie Jacka Wolfskina jak najbardziej mi odpowiada. Ramiona nie są grube, dobrze przylegają i mają siateczkę, która dodatkowo poprawia wentylację. Można je regulować za pomocą sprzączek u góry i dołu. Co więcej posiadają również pas piersiowy, który stabilizuje plecak. Również on jest regulowany i w pionie i w poziomie pozwalając dopasować go wg swoich preferencji. Klamra pasa piersiowego została wyposażona we wbudowany gwizdek alarmowy, który może nam pomóc w kryzysowej sytuacji. To, czego mi brakuje to jakiegoś rozwiązania do zamocowania ustnika od bukłaka oprócz gumki, pod którą można przeciągnąć rurkę. Przy szybszym marszu przez to końcówka „dynda” i może nieco przeszkadzać.

Kingston 22 to wszechstronny model, dlatego jego projektanci uznali, że nie zawsze będziemy potrzebować pasa biodrowego – ale warto żeby był. Konstrukcja systemu nośnego sprawia, że elementy boczne (szerokie i wygodne, szkoda że bez żadnej, nawet malutkiej kieszonki) można schować pod dolną część systemu nośnego – wtedy nie przeszkadzają nam jeśli chcemy np. z tym plecakiem wybrać się na wycieczkę po mieście. Nadmienię, że u góry plecak posiada rączkę, która ułatwia przenoszenie go w dłoni. Bardzo wygodne są również końcówki przywieszek zamków błyskawicznych, które zakończone są elementami z tworzywa sztucznego, które ułatwiają otwieranie i zamykanie zamków.

Naszym pierwszym wspólnym wyjazdem z Kingstonem był kilkudniowy wylot z rodziną na Maltę. Mieliśmy w planach przede wszystkim zwiedzanie (Mdina, Valletta, Gozo, Golden Bay, Ramla Bay, Ghajn Tuffieha itd.) i poruszanie się komunikacją miejską. Plecak dobrze sprawdził się jako bagaż podręczny (choć w WizzAirze nie może być do samej góry zapakowany, żeby zmieścić się w wymogach). Wzięliśmy go tam właśnie po to, że jego wielkość i funkcjonalność sprawiały, że idealnie nadawał się do tego, by przenosić w nim najważniejsze rzeczy w trakcie całodziennej wycieczki, chodzenia po klifach, odpoczynku na plaży, zwiedzania miasta – czyli bardzo zróżnicowane aktywności. Zaraz po przylocie do Polski spakowaliśmy się do auta i Kingston pojechał w kolejną podróż – tym razem zwiedzać razem z nami Austrię, Włochy, Słowenię i Chorwację. Podczas wyjazdu pogoda była kapryśna, stąd pokrowiec przeciwdeszczowy przydał nam się kilkukrotnie. Zarówno w górach Parku Narodowego Učka, w stolicy Słowenii, czy na riwierze kwarneńskiej – wszędzie tam Kingston spisywał się świetnie.

Nadszedł czas na krótkie podsumowanie. Tak jak wspominałem coraz większą wagę przywiązuję do tego, by moje wybory (również zakupowe) miały jak najmniejszy wpływ na środowisko. Staram się podchodzić odpowiedzialnie do swoich potrzeb. Plecak Jack Wolfskin Kingston 22 nie kosztuje więcej niż podobne produkty, które nie zostały wykonane z recyklingu – skoro więc ma się wybór, to dlaczego z niego nie skorzystać?

A jak się okazało Kingston 22 to niezwykle wszechstronny plecak, który nadaje się do wielu aktywności, ma wiele przemyślanych rozwiązań a jednocześnie powinien nam służyć co najmniej kilka lat. Z czystym sumieniem polecam!

Ocena: 5-

 

Translate »