TIMEX Pulsometr RACE TRAINER PRO – Mega test

Już dość długo mam okazję testować bardzo interesujący model pulsometru marki Timex z serii Ironman Triathlon – Race Trainer Pro. Muszę przyznać, że bardzo mile mnie zaskoczył. Ale po kolei.

Zegarek otrzymujemy w ładnym pomarańczowym opakowaniu. Razem z pulsometrem w zestawie otrzymujemy pas FlexTech – czyli monitor pracy serca, Data Xchanger USB do bezprzewodowego połączenia pulsometru z komputerem a także instrukcję. Niestety po raz kolejny przy okazji Timexa nie ma polskiej wersji językowej. Nie jest to jednak wielkim minusem z tego powodu, że bez problemu można znaleźć instrukcję polską na oficjalnej stronie marki. Gorzej, jeśli ktoś nie posiada internetu (choć w tych czasach jest to już mało realne).

 

Race Trainer Pro zaskoczył mnie od samego początku. Pierwszą rzeczą, która zwróciła moją szczególną uwagę było jego ułożenie na ręce. Zegarek jest przystosowany do trzymania z boku nadgarstka, po to, by nie trzeba było odrywać wzroku od drogi podczas sprawdzania np. tętna czy czasu, podczas uprawiania aktywności fizycznej. Można bez chwili wahania powiedzieć, że jest to innowacyjne rozwiązanie. Co lepsze – sprawdza się naprawdę znakomicie. Nieważne czy ktoś biega, uprawia nordic walking, jeździ na rowerze czy rolkach. Ponieważ pasek razem z zegarkiem jest bardzo przemyślany, zegarek mimo niestandardowej pozycji bardzo dobrze wygląda na ręku. Ponadto jest bardzo wygodny w noszeniu. Pod kopertą zamontowano gumową obręcz dzięki czemu część nadgarstka pod którą jest zegarek może choć trochę oddychać. Ma to znaczenie zwłaszcza przy uprawianiu wymagających sportów. Ciekawe jest także to, że pasek jest ruchomy tylko z jednej strony. Z drugiej został zamontowany w jednej pozycji. O dziwo nie ma żadnego problemu z „dobraniem odpowiedniej dziurki”. Pasek na całej swojej długości także posiada otwory przez które wentyluje się nasz nadgarstek. Zamknięcie także jest wykonane z dbałością o szczegóły – nie ma się co bać, że zegarek sam z siebie spadnie nam z ręki. Race Trainer Pro ma jeszcze jedno bardzo ciekawe rozwiązanie , końcówka jednej strony paska ma otwór, natomiast obręcz podtrzymująca końcówkę paska ma wypustkę. Dzięki temu podczas treningu nic nam nie „merda” niepotrzebnie a zegarek idealnie leży na nadgarstku. Osobom zajmującym się projektowaniem zegarków dla marki Timex naprawdę należą się w tym względzie głębokie ukłony.

 

Koperta zegarka jest prostokątna i lekko zaokrąglona tak z góry jak po bokach. Na początku pomyślałem, że wielka szkoda, że zegarek na polskim rynku jest dostępnym jedynie w jednym kolorze, i to do tego białym. Jednak po dłuższym noszeniu tego urządzenia mogę z całą pewnością stwierdzić, że zegarek jest całkowicie UNISEX. Nadaje się tak samo dobrze dla kobiet jak i dla mężczyzn. Race Trainer Pro posiada pięć przycisków (po dwa po bokach i jeden w centralnym punkcie nad wyświetlaczem). Dookoła wyświetlacza jest ładna czarno-szara obręcz dodająca produktowi charakteru. Nad centralnym przyciskiem znajduje się duże logo linii Timex Ironman natomiast pod wyświetlaczem malutkie, srebrne logo. Koperta nie należy do grubych, dzięki temu w żaden sposób zegarek nie przeszkadza w uprawianiu sportów. Niestety nie wszystko jest fantastyczne, choć może nie jest to dużym problemem, zegarek wraz z paskiem dość szybko się brudzi i robi lekko żółty. Rzecz jasna funkcje są dalej te same, jednak od strony wizualnej jest nieco gorzej. Ma to miejsce zwłaszcza, jeśli ktoś uprawia sporty takie jak biegi terenowe, to powinien liczyć się z tym, że zegarek nie będzie śnieżno biały. Lekko poprawia sprawę mycie go, ale niestety nie do końca.

 

Sam wyświetlacz jest naprawdę bardzo czytelny, duże cyfry można przeczytać w ułamku sekundy. W standardowym trybie zegarka na wyświetlaczu mieści się godzina, minuta, sekunda, dzień tygodnia oraz data i miniaturki włączonych opcji (np. alarm, połączenie z komputerem, night mode, kłódka, klepsydra itp.). Dzięki opatentowanemu trybowi Indiglo (także z funkcją Night Mode). Zegarek rewelacyjnie się sprawuje np. podczas nocnych biegów. Dzięki Indiglo możemy przeczytać nasze wyniki z równą łatwością co w trakcie dnia – za to także duży plus dla tego modelu.

 

Koperta podobnie jak pasek zostały wykonane z bardzo dobrych jakości materiałów. Plastiki są miłe w dotyku. Przyciski działają precyzyjnie, nie ma mowy, żeby trzeba coś naciskać dwukrotnie bo nie zaskoczyło. Szybka wyświetlacza także jest zrobiona z bardzo wytrzymałego tworzywa, mimo naprawdę różnych warunków atmosferycznych z jakimi przyszło się jej zmierzyć wyszła całkowicie zwycięsko. Może pamiętacie, kilka dni temu nawałnicę gradu – na szybce nie została ani jedna malutka ryska na pamiątkę tego zdarzenia. A przyszło nam iść w nim ponad 3 kilometry.

 

Mogę też śmiało powiedzieć, że zegarek zdecydowanie jest wodoodporny. Wspomniana przed chwilą nawałnica to dla niego naprawdę nic. Jednak ze względu na testy przeprowadziłem także inny eksperyment zostawiając go na 24h w wodzie. Po wyciągnięciu działał (i działa dalej) bez jakichkolwiek zastrzeżeń. Posiada zresztą klasę wodoszczelności 100M, więc nie ma się mu co dziwić.

 

Jeśli chodzi o menu. To ze względu na ilość funkcji należy się do niego przyzwyczaić. Na samym początku błądziłem jak pijane dziecko we mgle, jednak po szybkim zerknięciu na instrukcję wszystko stało się jasne. Teraz, już po jakimś czasie i zaznajomieniu się z nim mogę śmiało powiedzieć, że menu jest naprawdę bardzo proste w obsłudze i nie należy się go bać.

 

Przejdźmy może do funkcji, jakie posiada pulsometr Race Trainer Pro. Na samym początku naturalną sprawą jest ustawienie aktualnego czasu. Zegarek Timexa idzie jednak o krok dalej umożliwiając ustawieni równocześnie dwóch stref czasowych (w systemie 12 lub 24 godzinnym). To bardzo przydatna funkcja zwłaszcza dla osób, które dużo podróżują, lub muszą być na bieżąco (np. przez wzgląd na pracę) z inną strefą czasową. Kolejną czynnością jaką należy zrobić na samym początku jest wprowadzenie danych osobistych (wieku, wagi). Po to, by zegarek odpowiednio zliczał spalone podczas uprawiania czynności fizycznych kalorie.

 

Jak wspomniałem na początku do pulsometru jest dodawany w komplecie pas Flex Tech mający za zadanie mierzenie naszego tętna. Centralny punkt, „serce” monitora pracy serca jest nieco gruby. Niestety używając monitora pod rozciągliwą koszulką, widać, że mamy wypuklenie na wysokości mostka (aczkolwiek nie wiem, czy tak samo byłoby u kobiet). Sam pas został wykonany z dobrej jakości materiału, podczas uprawiania sportu nie należy bać się nadmiernej potliwości w miejscach gdzie zapięty jest pas. Po odpowiednim ustawieniu dobrze opina ciało, dzięki czemu monitor pracy serca zostaje na swoim miejscu niezależnie od tego jakie ćwiczenia wykonujemy. Zapinany jest na zatrzask (są dwa – z obu stron). Wcześniej miałem do czynienia z monitorem pracy serca marki Suunto, gdzie występuje nieco inny system zamykania i szczerze powiem, że ten z Timexa bardziej przypadł mi do gustu. W mgnieniu oka pas można ściągnąć. Jeśli chodzi o poduszki to także są wysokiej jakości, jednak po każdym treningu należy je dokładnie powycierać, żeby odczyty pozostawały prawidłowe. Pas Flex Tech na początku użytkowania zegarka należy sparować z urządzeniem, aby nie pobierało danych np. z innych monitorów pracy serca. Jest to zajęcie, które zajmuje maksymalnie dwie minuty (łącznie z czytaniem instrukcji), także naprawdę nie ma z tym problemów.

 

Podczas używania pulsometru z monitorem pracy serca możemy przełączać się pomiędzy czterema trybami: 1) liczba uderzeń serca przez czas dobowy, 2) Czas dobowy przez liczbę uderzeń serca, 3) Liczba uderzeń serca, 4) Czas dobowy wraz z dniem (czyli standardowe ustawienie). Dzięki temu możemy być zawsze na bieżąco z najważniejszymi danymi o naszym pulsie.

 

Zegarek posiada także, jak już wspomniałem wyświetlanie daty i dnia tygodnia (skrót w języku angielskim). To także bardzo przydatna funkcja, aczkolwiek występująca w wielu modelach różnego typu zegarków.

 

Sercem trybu treningowego jest funkcja stopera. Podczas korzystania z niej zegarek zapamiętuje nasz trening (czas, maksymalny puls, minimalny puls, średni puls itp.). Tryb ten może zbierać informacje nawet ze 100 godzin naszych aktywności fizycznych. Właśnie w tym trybie przyszło mi najczęściej korzystać z zegarka i powiem szczerze, że spisywał się rewelacyjnie. Jeśli chodzi o sam pomiar tętna to także stoi na bardzo wysokim poziomie (porównywałem z innymi pulsometrami – test porównawczy tego modelu z modelem Suunto oraz Polar także się ukaże w niedługim czasie).

 

Drugim, bardzo podobnym do stopera trybem w pulsometrze jest tryb interwału. Dzięki tym dwóm trybom mamy całkowitą dowolność – niezależnie od tego jaką aktywność fizyczną uprawiamy, zegarek daje nam możliwości (i narzędzia) do odpowiedniej kontroli nad naszym ciałem. Tryb interwału pozwala na określeniu pięciu trybów (odcinków), które mogą być powtarzane nawet do 100 razy. Ten tryb jest bardzo przydatny zwłaszcza jeśli ktoś uprawia trening interwałowy (np. marszobieg). Przydaje się także chociażby na orbitreku w siłowni. To bardzo duża pomoc, która także sprawuje się w zegarku bezbłędnie i jest bardzo pożyteczna. Bardzo dobrym pomysłem jest także możliwość ustawiania tętna docelowego. Dzięki temu mamy pewność, że nie przeciążymy organizmu – ma to znaczenie zwłaszcza dla osób, które muszą uważać na swoje serce i w związku z tym nie mogą zbyt intensywnie trenować.

 

Istotną funkcją jest także wspomniany już wcześniej tryb przeglądania wyników (Review Mode). Dzięki niemu w każdej chwili mamy dostęp do danych treningowych z maksymalnie dziesięciu ostatnich treningów. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest to, że możemy „zakotwiczyć” dany trening i wtedy mamy pewność, że nie zostanie skasowany. Dzięki temu możemy zostawić sobie w pamięci zegarka np. nasze najlepsze rezultaty treningowe zamiast codziennej porannej przebieżki dookoła osiedla.

 

Zegarkowi nie brakuje czasomierza. Jest to funkcja bardzo przydatna jeśli mamy np. trening, który powinien trwać 30 min. Możemy ustawić czasomierz tak, że da nam znać w połowie oraz na koniec ćwiczeń. Oprócz tego Race Trainer Pro posiada także możliwość ustawienia do trzech budzików. Co bardzo ważne możemy ustawić budzik tylko na wybrany dzień, na dni robocze, na dni wolne od pracy albo tak, żeby budził codziennie. To bardzo dobre rozwiązanie, wiadomo, że do pracy zwykle wstajemy wcześniej a w weekend mamy trochę więcej czasu, żeby się wyspać (aczkolwiek wylegiwanie się do południa powoduje zwykle potem wyrzuty sumienia!, przynajmniej w moim wypadku).

 

Czas napisać kilka zdań o kolejnym urządzeniu dołączonym do zegarka – Data Xcharger USB. Urządzenie to wygląda jak klasyczny pendrive w czarnym kolorze. Posiada dość duży napis TIMEX na obudowie, ponadto posiada dziurę, dlatego łatwo go przymocować chociażby do kluczy. Urządzenie to służy do bezprzewodowego przesyłu informacji o treningach z pulsometru do komputera osobistego. Z samym transferem danych nie ma żadnych problemów. Niestety nieco gorzej jest z dostępnym oprogramowaniem. Jego głównymi wadami są dwie rzeczy – po pierwsze nie posiada polskiej wersji językowej. Dlatego można powiedzieć, że jesteśmy traktowani trochę po macoszemu. Drugą rzeczą jest to, że jest mało intuicyjny. Dobrych kilkanaście minut zajęło mi zapoznanie się z nim i rozpoczęcie prawidłowego użytkowania. Ale co ma swoje wady ma też swoje plusy. Program dostarcza nam bardzo szczegółowych informacji dotyczących treningów, ponadto sam generuje wykresy naszych aktywności fizycznych, wszystko to dla jeszcze lepszej kontroli nad treningami. Po przyzwyczajeniu się i zaznajomieniu okazuje się, że jest to jednak bardzo duża, ba, nieoceniona pomoc przy uprawianiu sportów.

 

Podsumowując, pulsometr Race Trainer Pro to produkt z wyższej półki. Posiada wszystko to co niezbędne by pomagać nam w uprawianiu najróżniejszych dyscyplin sportu (a tak naprawdę dużo więcej!). Posiada drobne mankamenty jednakże te są całkowicie maskowane przez wielorakość funkcji, innowacyjność i ogólną jakość wykonania. Jeśli tylko masz na tyle zasobny portfel by pozwolić sobie na ten sprzęt (cena detaliczna to 749zł), jestem przekonany, że będzie należycie służył przez długie lata. Mimo drobnych niedociągnięć w ogólnej ocenie sądzę, że Race Trainer Pro zasługuje na przyznanie mu nagrody „Dobry wybór”. Do biegu, gotowi, start!

Ocena: 5-

Translate »